25.11.17

Jak czytać więcej książek? Moje lektury na jesień.

praktyczne sposoby jak czytać więcej książek
Wiecie, że ponad 60% Polaków w ciągu zeszłego roku nie przeczytało żadnej książki? No, hej! Serio, ani jednej? Przyznajcie, nie brzmi to optymistycznie. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale po przemyśleniu, sama znam kilka osób, które nie znalazły przez cały rok czasu, aby przeczytać chociaż jedną lekturę. Nie to, że stronią od książek i nie lubią czytać. Po prostu, jakoś tak...nie było czasu. Jeśli też macie problem ze znalezieniem czasu, a chciałybyście częściej sięgać po książki, zerknijcie na moich 5 sposobów, aby czytać więcej.

Czas na czytanie

Wychodzę z założenia, że jak się bardzo chce to ten czas się zawsze znajdzie. Potrzeba tylko lepszej organizacji i odrobiny dyscypliny. Jeśli codzienny grafik jest naprawdę mega napięty, niech to będzie choćby pół godziny dziennie.

Może być to czas, który i tak tracimy np. jadąc autobusem czy czekając w kolejce do lekarza. Zamiast sięgać po telefon, aby zeskrolować instagrama czy fejsbuka, sięgnij najpierw po książkę. Nawet jeśli miałabyś przeczytać raptem 2 strony. W ciągu dnia takich stron uzbiera się całkiem sporo!

5 sposobów na to jak czytać więcej

Ustaw dzienny limit

Ten sposób sprawdzał się u mnie świetnie podczas czytania (grubych) szkolnych lektur. Zakładając, że książka ma 400 stron i chcę ją przeczytać w nie więcej niż miesiąc, to wystarczy, że codziennie przeczytam po 14 stron. A jestem pewna, że jeśli książka porządnie Was wciągnie, to łykniecie na jeden raz kilkadziesiąt stron, a nie kilkanaście :)

Wypożycz książkę z biblioteki

Data oddania książki z powrotem do biblioteki działa, przynajmniej na mnie, bardzo mobilizująco. Wiedząc, że muszę się przez miesiąc wyrobić z przeczytaniem lektury, łatwiej znaleźć mi na czytanie czas. A, że z biblioteki nigdy nie wychodzę z jedną książką...muszę się porządnie sprężyć :)

sposoby by czytać więcej

Nie męcz się

Zdarza się, że jakaś książka po prostu nas nie porwie. To nic złego! Czasami lektura wciągnie mnie dopiero po przemęczeniu kilkudziesięciu pierwszych stron. A czasami zmęczę te x stron i dalej czuję zniechęcenie. Nie męczę się dalej i sięgam po coś innego. Czytanie ma być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Chyba, że mówimy o lekturach szkolnych ;)

Kilka na raz

Najbardziej lubię łączyć czytanie powieści z poradnikami. Gdy mam w danej chwili mniej czasu i zdążę przeczytać raptem 10 stron, wolę sięgnąć po poradnik. Na dłuższe seanse z książką wybieram powieść. Czasem też mieszam gatunki i jednocześnie czytam np. kryminał i powieść obyczajową. W zależności od nastroju sięgam albo po jedną albo po drugą.

co czytać jesienią

Mój plan na jesień - jak  mi idzie?


Na początku września postawiłam sobie pięć jesiennych wyzwań. Jedno z nich dotyczyło przeczytania jesienią sześciu książek

Dwie lektury miesięcznie wydawały mi się możliwym do osiągnięcia celem. Czytając w zaplanowanym tempie, do końca jesieni miałam skończyć całą sagę kryminalną Camilli Lackberg, którą zaczęłam czytać pod koniec lata.

Wiem już, że nie uda mi się przeczytać wszystkich tomów do końca trwania wyzwania. Obecnie zabieram się za piąty tom, a przede mną jeszcze 4 (a w zasadzie 5, bo w między czasie ukazała się nowa powieść).
Ale!

W między czasie czytałam też inne książki! Przez moje ręce, od września przewinęły się:


Skin coach Bożeny Społowicz

Aktualnie czytam. Mam do niej kilka zastrzeżeń, ale sama idea holistycznego podejścia do wyglądu naszej skóry bardzo mi się podoba. Zabrakło mi przede wszystkim podparcia stawianych tez badaniami naukowymi. Autorka swoje założenia opiera tylko i wyłącznie na doświadczeniu swoim i klientek, a to troszkę dla mnie za mało. Książka z pewnością cieszy oko - jest naprawdę pięknie wydana!

Zapisane w wodzie Pauli Hawkins

Na nowo odkryłam, że uwielbiam powieści kryminalne! Uwielbiam jak w książce się dużo dzieje, gdy są nagłe zwroty akcji i tak naprawdę do ostatnich stron nie wiadomo co tak naprawdę się stało.
Jeśli również lubicie taki gatunek książek, koniecznie sięgnijcie po Zapisane w wodzie!

Poradnik fotograficzny Make Photography Easier Kasi Tusk

Napisany prostym językiem, okraszony pięknymi fotografiami, z mnóstwem ciekawych porad. Poradnik dedykowany raczej osobom rozpoczynającym przygodę ze świadomą fotografią, bardziej zaawansowani pewnie już znają wszystkie triki opisane przez Kasię.

W dżungli zdrowia Beaty Pawlikowskiej

Przebrnęłam i trochę żałuję, że straciłam na nią czas. Nie lubię pseudonaukowych książek stawiających tezy, które nie są poparte żadnymi badaniami, a wiele z nich z prawdą nie ma nic wspólnego. Przez większość stron Pawlikowska krzyczy, że chemia to zło, pytając dziesiątki razy czy to na pewno rozumiemy, z mnóstwem wykrzykników i znaków zapytania na końcu zdania. Autorka twierdzi, że leki są złe, każde jedzenie w opakowaniu jest złe, a ludzie przez zjadane dodatki do żywności tracą rozum. Nie kupuję tego.

Tokimeki Magia sprzątania Marie Kondo

To na razie jedyna w tym roku pozycja, którą porzuciłam niedoczytaną. Dałam za wygraną już po kilkunastu stronach. Dziękowanie rzeczom przed ich wyrzuceniem? Pozbywanie się rzeczy, które są przydatne, ale nie dają nam szczęścia? No nie... Autorka opisuje, że wyrzuciła młotek i jeśli zajdzie potrzeba wbija gwoździe...patelnią. Pozbyła się też wazonów i teraz wkłada świeże kwiaty do plastikowych butelek po wodzie. To mi na tyle wystarczy tej lektury.



Wypożyczyłam z biblioteki też kilka książek kulinarnych:


  • I jak tu nie jeść Beaty Sadowskiej
  • Wegan nerd Alicji Rokickiej
  • Jadłonomię Marty Dymek

Dlaczego wypożyczam książki kucharskie?  Przez miesiąc mogę przetestować kilka przepisów i na spokojnie stwierdzić, czy zakup tej książki ma sens. Dzięki temu wiem, że gdybym kupiła książkę Beaty Sadowskiej wydałabym niepotrzebnie pieniądze, bo zainteresowały mnie może dwa przepisy, które po prostu przepisałam sobie do mojego przepiśnika :)


Ile książek przeczytałyście w tym roku? Jesteście zadowolone z tego wyniku? 

Ja z czytaniem mam tak, że przez całe pół roku mogę nie sięgnąć po żadną książkę, a później przez kilka miesięcy czytać jedną za drugą, nadrabiając zaległości.  Zdecydowanie muszę popracować jeszcze nad systematycznością!

3 komentarze:

  1. Mnie także przeraża ta statystyka. Ja nie wyobrażam sobie nie czytać. Czytanie książek to dla mnie forma relaksu, czy milszego spędzania czasu w pociągu bądź autobusie. Ponadto, uwielbiam czytać różnego rodzaju poradniki fotograficzne, kulinarne, psychologiczne, więc uznaję to za dodatkową formę rozwoju. Poza tym często sięgam po sagi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie ostatnio czytanie książek niestety kuleje... Muszę na nowo złapać wiatr w żagle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mnie nie działa data oddania książek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP