25.8.17

Pod jednym dachem z noworodkiem

Tytuł mógłby równie dobrze brzmieć Jestem mamą. A jaka jest Twoja super moc? Niby na wszystko byłam przygotowana. Pokoik zrobiony na tip top czekał na Małego lokatora, wszystkie niezbędne rzeczy były kupione, książki o pierwszych miesiącach macierzyństwa przeczytane, szkoła rodzenia zaliczona. Wiedziałam, że małe dziecko często płacze i często chce jeść. No, teoria zaliczona na piątkę. Praktyka już nie była taka prosta. Ale! Pierwszy miesiąc już za nami. Noworodek stał się niemowlakiem. Przeżyliśmy my, przeżyło też dziecko. Także, chyba nie poszło nam tak źle :)


Śniadanie w porze obiadu

No dobra, może aż tak źle nie jest, że śniadanie jem na obiad, ale bywa, że będąc od ósmej na nogach, mam czas coś zjeść dopiero w południe. I niestety, często nie ma czasu na pichcenie śniadaniowych przysmaków (jaglane pancakes!), a wybór pada na to, co jestem w stanie szybko przygotować i błyskawicznie zjeść. Nie ma co ukrywać, najlepiej sprawdzają się kanapki. Cóż, jajecznica na zimno nie smakuje najlepiej. Sprawdzone.

Nowy level

Zanim Mały lokator pojawił się w naszym domu nigdy nie słyszałam dzieci sąsiadów zza ściany. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że wyostrzył mi się słuch i słyszę każdy płacz, kwilenie czy stęknięcie. Nie tylko swojego dziecka, ale również dzieci mieszkających po sąsiedzku, czy maluchów będących akurat na dworze. I na każdy taki dźwięk podrywam się i upewniam się, czy to na pewno nie moje przebudziło się z płaczem. Serio, mój słuch wzbił się na jakiś nowy, wyższy level.

Zgadnij o co mi chodzi

W domu mamy teraz kalambury na okrągło. Może jest głodny? Może pieluszka do wymiany? Może mu za zimno, a może za ciepło. Może mu niewygodnie. Może, może, może. O ile po tych kilku tygodniach mogę stwierdzić, że faktycznie płacz płaczowi nie równy i czasem jest to zawodzenie, czasem pisk, a czasem kwilenie, to jeszcze nie łapię który co oznacza. No dobra, na to, że jest głodny łatwo wpaść - otwiera paszczę i pcha sobie do niej palce. A potem ryczy. Reszta to dla mnie nadal zagadka.

Poszum mi mamo

Godzina 3.00 nad ranem, a ja stoję pod okapem. Tak, tym kuchennym. Szczęśliwa, że wreszcie się uspokoił i jest szansa, że zaśnie. Mogę tak stać do rana, byleby już nie płakał. O ile nie zasnę pierwsza. Wcześniej szyszałam mu do ucha, szumiałam suszarką i odpalałam szumiące filmiki na youtubie (wiecie ile tego tam jest?!). A potem dostaliśmy Szumisia i teraz on odwala robotę za nas. Serio, to działa! Co za ulga!


Zasnął! Chodź coś obejrzymy

Po godzinnej walce, wreszcie zasnął. Chyba na dobre. Wiecie, taki twardy sen, w którym nic już go nie rusza i obudzi się za jakieś dwie, może trzy godzinki. Szykujemy kolację, zasiadamy na kanapie, odpalamy serial i gdy już...już mamy nacisnąć na pilocie play, z pokoju obok dobiega stękanie, które błyskawicznie przeradza się w kwilenie, a po chwili w szloch. Wtedy jeszcze mamy nadzieję, że to chwilowe, zaraz szybko go ululamy i pójdzie spać dalej. Taa...po godzinie już nie mamy złudzeń. Jemy kolację na zakładkę, a gdy wreszcie zaśnie, też idziemy spać.


I chociaż po pojawieniu się pod naszym dachem Małego lokatora, ogarnięcie się w nowej sytuacji było przez pierwsze tygodnie naprawdę trudne, to z każdym dniem jest coraz fajniej i dogadujemy się ze sobą coraz lepiej.

Mimo, że dalej często nie łapiemy o co mu chodzi, mimo, że czasu dla siebie mamy znacznie mniej, a zjedzenie wspólnie obiadu stało się luksusem... to jest cudownie! A jeden jego uśmiech sprawia, że zapominam o nieprzespanej nocy i bólu pleców od noszenia go na rękach. Dzieci są fajne!

5 komentarzy:

  1. Doskonale Cię rozumiem, idealnie to opisalas, tak t wygląda i u mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem krótko u mnie było tak samo:) okap i suszarka - zbawienie! Powodzenia w nowej cudownej roli:) u mnie 2,5 roku bardzo szybko zleciało, warto cieszyć się każdą chwilą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem dlaczego nikt jeszcze nie wymyślił termicznych talerzy!

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie jest noworodek plus 2 starszych dzieci - także jest wesoło, o nudzie mowy nie ma. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem jeszcze mamą,ale mogę się domyślać jak bardzo życie kobiety zmienia się po porodzie i nie mówię tu,że na gorsze,ale na pewno byłoby miło,jakby doba trwała choć o połowę dłużej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP