21.8.16

5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Rzymie


Rzym nie tylko wywarł na mnie niesamowite wrażenie, rozkochał przepysznymi lodami i chrupiącą pizzą, ale również nieźle mnie zaskoczył! Poniżej pięć rzeczy, które zaskoczyły mnie w Rzymie :)



Ilość skuterów i wymuszanie pierwszeństwa


Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po przyjeździe, to ogromna ilość skuterów przemierzających rzymskie ulice. Na skuterach można było spotkać nie tylko młodych ludzi, ale również poważnie wyglądających biznesmenów w garniturach, kobiety w eleganckich kostiumach i uśmiechniętych staruszków. Pierwszy raz zetknęłam się też ze specjalnymi parkingami dla skuterów właśnie.

Kolejne zaskoczenie? Chcieliśmy przejść przez dość ruchliwą ulicę, więc grzecznie ustawiliśmy się przy przejściu dla pieszych i czekaliśmy, czekaliśmy...czekaliśmy. Żaden samochód, żaden skuter nawet nie zwolnił! Szybko nauczyliśmy się, że aby przejść przez ulicę, trzeba po prostu wepchnąć się między przejeżdżające pojazdy, ale czasem i to nie gwarantuje, że nam się uda. Skutery omijały slalomem ludzi przy przechodzących przez przejście, niemalże przejeżdżając im po stopach. Istne szaleństwo.

Lody


Po pierwsze - nigdzie nie spotkałam się, by były nakładane popularną u nas gałkownicą (wszędzie wykorzystywane są łopatki). Po drugie - nie płaci się za smaki, a za wielkość loda. I tak w zależności od wielkości za 3 smaki możemy zapłacić od 2 do 5 euro. Te ze zdjęcia są średniej wielkości (!). Nie chcę wiedzieć jak wyglądają duże i wielkie ;) Swoją drogą, lody smakowały obłędnie, a moja ukochana pistacja wprost powalała na kolana!


Przy barze i przy stoliku


O różnicach w cenach kaw w kawiarniach dowiedzieliśmy się jeszcze przez wylotem do Rzymu. Nie sądziłam jednak, że te różnice mogą być tak spore! Za cappuccino wypite na stojąco przy barze zapłacimy około 1,5 eu (a jak się dobrze trafi to i za 1 eu się znajdzie), za to samo cappuccino, ale podane do stolika będziemy musieli zapłacić już co najmniej 3 eu. Spora przebitka, co?


Rzym wcale nie jest taki wielki


Liczyliśmy się z tym, że sporą sumkę wydamy na przejazdy komunikacją miejską, tymczasem okazało się, że cały Rzym zwiedziliśmy pieszo. Nasz hotelik znajdował się niecałe 15 minut spacerem od koloseum, a stamtąd było już w zasadzie wszędzie blisko. Fakt, faktem łaziliśmy sporo. Dziennie robiliśmy ponad 20 km, ale takie spacerowanie było znacznie przyjemniejsze od przejażdżek metrem.



Byłyście w Rzymie? Zaskoczył Was czymś? :)


Więcej zdjęć z naszych rzymskich wakacji znajdziecie we wpisie Rzym w moim obiektywie oraz na Instagramie.

4 komentarze:

  1. Lody nakładane łopatką i płacenie za porcję staje się coraz bardzie popularne i w Gdyni też już można tak lody zakupić, chociaż ceny nie są małe. Ale to picie przy barze czy przy stoliku kawy - super;) Chętnie za szybką kawę zapłaciłabym mniej;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam jeszcze w Rzymie, ale z chęcią się tam wybiorę :). Bardzo mi się podoba styl nakładania lodów łopatkami. Niestety w Polsce jeszcze ciągle najbardziej popularne jest sprzedawanie mikroskopijnej wielkości gałek lodów...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam o cenach w kawiarniach w zależności od miejscówki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadlam lody we Wloszech ale w Mediolanie i byly bardzo dobrze szczegolnie pistacja i czekolada do tego porcje byly ogromne dwie galki ledwo wcisnelam. Piekne zdjecia i wspaniala wycieczka. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP