6.7.16

Ulubione kuchenne gadżety


Jedne służą mi już od jakiegoś czasu, inne kupiłam całkiem nie dawno i już zyskały miano "ulubionych". Nie tylko ułatwiają pracę w kuchni, ale też po prostu cieszą oko. A nie ma co ukrywać, ten drugi aspekt jest dla mnie równie istotny co pierwszy.



Plastikowy kubek z przykrywką




Szukałam jakiegoś pojemnika, w którym mogłabym zabierać do pracy sezonowe owoce, a na miejscu mieszać je z jogurtem naturalnym. Pojemnik miał być poręczny, nie za duży i koniecznie z przykrywką. Pojemnik - kubek jest spory i świetnie się sprawdza. Rano wrzucam do niego pokrojone truskawki lub maliny i zabieram do pracy. Potem dorzucam tylko jogurt i wszystko mieszam - to moje ulubione drugie śniadanie!

Kubek kupiłam w hurtowni Szczepan (Gdąńsk) za około 3 zł. Spory wybór widziałam również na allegro.


Szklane słoiki na napoje


Ostatnio bardzo popularne, zwłaszcza na Instagramie :) Słoiki świetnie spiszą się na wszelkiego typu plenerowych imprezach - ogrodowych piknikach, czy grillach. Dlaczego? Ano dlatego, że są zakręcane i żadne niepożądane owady nie utopią się w naszych napojach. Ja z powodzeniem wykorzystuję je również w domu. Lemoniada smakuje w nich znacznie lepiej niż ze zwykłej szklanki :)
Słoiki w przeróżnych wariantach kolorystycznych dostaniecie m.in. w Nanu Nana, Duce, czy w Home and You.


Silikonowa łopatka i pędzelek


Mój niezbędnik do robienia naleśników. Za pomocą silikonowego pędzelka rozsmarowuję na patelni niewielką ilość oleju, a łopatka znacznie ułatwia podważanie i przewracanie naleśników (obracać ich w locie jeszcze nie umiem). Dwa niepozorne narzędzia, a jakie ułatwienie w kuchni!

Pędzelek sprawdza się również do rozsmarowywania tłuszczu na blachach do pieczenia, czy smarowania ciastek rozmąconym jajkiem przed włożeniem do piekarnika. Łopatkę wykorzystuję do obracania praktycznie wszystkiego podczas smażenia. Jest o wiele łatwiejsza w utrzymaniu czystości niż tradycyjna łopatka drewniana.


Pojemnik na cebulę


To jeden z najnowszych zakupów. Pojemniki na warzywa znajdziecie w aktualnej ofercie Biedronki. Ja wzięłam cebulkę, ponieważ właśnie z jej przechowywanie jest dla mnie najbardziej kłopotliwe. Fakt faktem, mogłabym przecież przechowywać cebulę w lodówce w zwyczajnym pojemniku na żywność, ale mam słabość do takich pierdółek i nie mogłam jej sobie odmówić.
Cena niewielka - każdy pojemnik (pomidor, papryka, cytryna, banan, cebula) kosztuje 2,99 zł.


Kolorowe ściereczki


To moja kolejna słabość. Służą mi nie tyle do wycierania naczyń, co do wyjmowania potraw z gorącego piekarnika. Pewnie nawet nie zauważyłyście, że rękawice do piekarnika są zawsze na prawą rękę, więc jako osoba leworęczna muszę wspomagać się ścierkami (#całeżyciepodgórkę). Niech więc chociaż będą ładne!

Mój najnowszy nabytek to ściereczka z łowickim wzorem (kaszubskich niestety nie było). Podobnie jak pojemnik-kubek, kupiona w hurtowni Szczepan (około 5 zł). Jeśli jesteście z Gdańska lub okolic, koniecznie się tam wybierzcie. Jest tam dosłownie wszystko!



Fajne i niedrogie ściereczki znajdziecie też w Pepco. Stamtąd mam właśnie tę ciemnoszarą, widoczną we wpisie Czy biała kuchnia to dobry pomysł. Swoją drogą, nadal podtrzymuję, że wybór białych, lakierowanych frontów był strzałem w dziesiątkę!


Dzbanek z filtrem do wody


Dzbanek z wymiennymi filtrami do wody (marki BWT) dostaliśmy kiedyś w prezencie. Zasadniczo producent zaleca, by przefiltrowaną wodę używać się nie tylko do picia, ale również do gotowania. Filtr należy co miesiąc wymieniać (zestaw trzech filtrów to koszt około 50 zł), a o terminie wymiany przypomina nam czujnik zamontowany w dzbanku.

Sam dzbanek jest bardzo sprytnie zbudowany. Do jednej części wlewamy wodę, która przechodzi przez filtr, a następnie niewielkim otworem przedostaje się do drugiej komory, z której za pomocą uchylnego dziubka możemy ją nalać do szklanki. Nic się nie rozlewa, nic nie kapie. Pojemność dzbanka to 2,5 litra, a sam dzbanek ma tak przemyślany kształt, by mieścił się na drzwiczkach lodówki (genialne!).

Co do samego działania filtra mam mieszane uczucie. Różnicy w smaku między wodą przefiltrowaną, a kranówką nie czuję (ale za to M. twierdzi, że różnica jest). Wodę z kranu piję od dziecka i nic mi się po niej nie dzieje, więc nie do końca rozumiem tej mody na filtry. Według zapewnień producenta, filtr ma usuwać z wody ołów, kadm, cynk i miedź. Super, tylko, że woda, która płynie w naszych kranach jest systematycznie badana i musi spełniać minimalne standardy określone w przepisach.

Nie jestem pewna czy kupię kolejny filtr, gdy ten się zużyje, ale na pewno będę korzystać z samego dzbanka, bo dzięki temu, że mieści się w lodówce, jest bardzo praktyczny i szczerze mówiąc, pierwszy raz spotykam się z takim rozwiązaniem. Pod tym względem jest to naprawdę świetny gadżet.


Obrus w arbuzy


W prawdzie nie jest to kuchenny gadżet, ale w końcu z jadalni do kuchni jest jeden krok (dosłownie) :) Obrus w arbuzy to również mój ostatni zakup. Znajdziecie je w aktualnej ofercie Biedronki. Oprócz motywu arbuza, dostępne są też ananasy, truskawki i kwiaty. Rozmiar 140x200 cm, cena bardzo przyjemna - 35 zł.


Dostaję od Was sporo pytań o naszą kuchnię. Uprzedzając, kolejne - robiliśmy ją na zamówienie. Górne fronty i blat to laminat Egger w kolorze dąb bardolino naturalny. Dolne fronty - biały lakier. Białe kafelki - cegiełki to Tamoe Bianco marki Paradyż :)


Dajcie znać jakie są Wasze ulubione, kuchenne gadżety!

4 komentarze:

  1. słoiki mam i uwielbiam je do koktajli :) a na kubek z pokrywka wlasnie poluję;)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.auchan.pl/promocje/laaal-04-10-08-2016#page/32 ostatnia strona :-)

      Usuń
  2. Ten pojemnik na cebulę uzywam zazwyczaj do pomidorów i żyja dłużej oczywiście zjedzonych do połowy i nic nie obsycha i muchy nie latają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obrus w arbuzy prezentuje się wspaniale. Przyznam, że ja zwykle kupuję obrusy jednokolorowe, ale za sprawą te Twojej inspiracji chyba się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP