17.9.15

Dlaczego w podróż poślubną pojechaliśmy do Zielonej Góry?

Gdy na pytanie, gdzie wybieramy się w podróż poślubną, odpowiadaliśmy, że do Zielonej Góry praktycznie nikt nie brał tego na serio.


Niektórzy wpadali w konsternację, inni pytali, czy to gdzieś koło Czarnogóry, a kolejni uznali to za dobry żart. Tak, jakby po ślubie należałoby jechać tylko i wyłącznie zagranicę, najlepiej do ciepłych krajów, leżeć na leżakach i popijać drinki z palemką. 
Tak, my też rozważaliśmy tę opcję, ale koniec końców wybraliśmy nasz mały tour do Wrocławia, Zielonej Góry i Drezna. 
Reakcje pytających bawiły nas najbardziej, gdy po wymienieniu miast, które chcemy odwiedzić, kwitowali to słowami...o Drezno fajne! Tak jakby przekroczenie granicy dodawało + 10 do prestiżu wycieczki. A, Drezno, owszem fajne, ale najlepiej bawiliśmy się właśnie w tytułowej Zielonej Górze! A, tak prawdę mówiąc, dobrze bawiłabym się wszędzie mając przy sobie męża i dobre jedzenie. Tyle do szczęścia mi wystarczy :)

Wrocław wybraliśmy z sentymentu. To tam pojechaliśmy na naszą pierwszą wspólną wycieczkę. Tym razem nie skupialiśmy się na zwiedzaniu, a po prostu leniwie łaziliśmy po Starym Mieście i Ostrowie Tumskim. Zajadaliśmy się lodami, popijaliśmy kawę w kawiarenkach na Rynku, odwiedziliśmy Browar i objadaliśmy się pysznościami bez obaw, że nie zmieścimy się w ślubne kreacje.

Zielona Góra była głównym punktem naszej wyprawy. Bardzo chcieliśmy przyjechać tu na winobranie i w tym roku się to udało. Winobranie to koncerty, miasteczka winiarskie, degustacje, jarmark i przede wszystkim - wycieczki na winnice. Nam udało odwiedzić się dwie, ale winnic w Zielonej jest znacznie więcej. Przechadzaliśmy się między winoroślami, podziwialiśmy sielski klimat winnic i słuchaliśmy jak gospodarze z pasją opowiadają o swoim winie. Winnych degustacji oczywiście też nie mogło zabraknąć! Wycieczki są naprawdę dobrze zorganizowane, a o dojazd do winnic nie trzeba się martwić. Zabierze nas tam winobus :)


W miasteczku winiarskim można wypróbować wina z lokalnych winnic, a na ulicach nikogo nie dziwi widok ludzi idących z otwartymi butelkami wina i plastikowymi kubeczkami. Impreza ma naprawdę świetny klimat. Spodobało się nam tak bardzo, że za rok na pewno też zawitamy do tego zielonego miasta! Oprócz degustacji wina, zajrzeliśmy też do minibrowaru Haust, który również bardzo Wam polecam. Dobre, lokalne piwo i pyszne piwne zakąski. My po uczcie piwowara padliśmy na hotelowe łóżko jak dwa obżarte bąki.


Na ostatni punkt podróży - Drezno, zdecydowaliśmy się w zasadzie w ostatniej chwili. Miasto jest naprawdę piękne i zrobiło na nas spore wrażenie. Tutaj też pewnie jeszcze kiedyś wrócimy, tym razem na dłużej, żeby wszystko na spokojnie zobaczyć. Przy okazji wizyty w Niemczech nie mogłam nie zajść do drogerii DM! Wyszliśmy z siatką kosmetyków Alverde i Balea - będzie co zużywać ;)

Z podróży przywieźliśmy miłe wspomnienia, setki zdjęć, pakiet magnesów na lodówkę i zapewne nadprogramowe kilogramy :)



Byłyście może w tym roku na Winobraniu? A może pochodzicie z Zielonej Góry? :)


21 komentarzy:

  1. Kurczę, to tak niedaleko mnie a nigdy nie byłam w tym czasie w Zielonej Górze.

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna wycieczka:) Też uważam, że wcale nie trzeba lecieć na Malediwy, żeby się dobrze bawić, odpocząć i się zrelaksować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia :) moja podróż też będzie w Polsce, celuje w góry:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd ja to znam:P My jeszcze bardziej pojechaliśmy po bandzie, bo na pytanie gdzie jedziemy w podróż poślubną odpowiadaliśmy "nigdzie". Zdziwieniom nie było końca.. I to nawet nie była kwestia tego czy było nas stać na zagraniczną wycieczkę czy nie, tylko mieliśmy intensywny okres w życiu i chcieliśmy trochę spokoju. Po roku zrobiliśmy sobie wakacje i pojechaliśmy w symboliczną podróż poślubną w rajd po Polsce :) I też było super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja koniecznie muszę kiedyś zajrzeć do Wrocławia, ale zaciekawiłaś mnie tą Zieloną Górą;) nie każdy lubi leżeć i prażyć się na słońcu. w dodatku podróż samolotem dla mnie to katorga, wiec co to za wakacje? chociaż nie powiem mam w planach kiedyś odwiedzić jakieś ciepłe miejsce, ale to tak z ciekawości, bo nigdy nie byłam. A za tydzień jade do Drezna;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię wakacje na leżaku, ale uwielbiam też zwiedzać :))

      Usuń
  6. I to była wasza podróż poślubna i spędziliście tak jak tylko wy tego chcieliście. To jest najważniejsze.
    Gratuluję i życzę dużo Wam dużo miłości i szczęścia w kroczeniu na wspólnej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już się przyznawałam, że z Zielonej. :) Strasznie miło się czyta o swoim rodzinnym mieście i imprezie, którą pamiętam od zawsze. A ZG sama odwiedzam jutro. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety, w Zielonej Górze byłam tylko przejazdem i praktycznie nie zdążyłam niczego zobaczyć. Ale popieram pomysł, że niekoniecznie trzeba leżeć na plaży w czasie podróży poślubnej, ja na urlopy i wszelkie wakacje też lubię czasem wybrać jakieś mniej uczęszczane miejsce lub kieruję się nie tym, GDZIE, a tym, co konkretnie chcę zrobić/zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie dość niestandardowe miejsce na podróż poślubną, ale ja także jestem zdania że najważniejsze jest z kim, a nie gdzie :) Przyznam, że w Zielonej Gorze nigdy nie byłam, jakoś nie kojarzyła mi się specjalnie turystycznie,a tu proszę, dodaję do mojej listy podróżniczej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. I super! Ważne, że wy byliście zadowoleni. Ja na podróży poślubnej nie byłam wcale, ale w tym roku zamiast ciepłych krajów spontanicznie zabrałam się z mężem do Szwecji i też były komentarze "nie wolisz w cieplejsze klimaty?". Bawiłam się tak dobrze jak nigdy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zielona Góra niedługo będzie moim drugim domem:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie byłam w Zielonej Górze, ale odkąd winobranie stało się znakiem rozpoznawczym tego miasta, odczuwam coraz większą ochotę;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kto powiedział,że PODRÓŻ POŚLUBNA musi być tylko i wyłącznie za granicą? Przecież Nasza Polska ma również mnóstwo wspaniałych miejsc do odwiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. myślę że świetny pomysł, w Zielonej Górze byłam raz i wspominam to znakomicie,
    sami z narzeczonym planujemy wybrać się w podróż poślubną gdzieś w Polskę ;)

    zapraszam do mnie :)
    http://bebeautyyy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. A dla mnie Zielona Góra to nic specjalnego. Może dlatego, że jestem tu prawie od zawsze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz zupełną rację nie ważne gdzie, a z kim:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP