3.11.14

Zrealizuj wreszcie swoje plany!

Jak się mają Twoje noworoczne postanowienia? Pamiętasz w ogóle co obiecywałaś sobie w styczniu, przyrzekając, że tym razem się uda? 

Okej, okej...wiem. Miałaś natłok spraw do ogarnięcia, przez ostatnie miesiące zawsze brakowało Ci czasu dla siebie, poza tym pojawiły się ważniejsze wydatki. 
No i naprawdę nie miałaś jak i kiedy zacząć trenować, nauczyć się drugiego języka, czy wreszcie zrobić porządki w szafie i powyrzucać nieużywane kosmetyki. No, ale kurczę! Minęło 10 miesięcy, a Ty dalej tkwisz w martwym punkcie? 

Dobra wiadomość jest taka, że masz ostatnie 2 miesiące, aby w rocznym rozrachunku przy zrealizowanych celach nie widniało wielkie, okrągłe zero. Do roboty!

Dwa miesiące to całkiem sporo i jestem pewna, że jeśli teraz weźmiesz się w garść, to do stycznia zdążysz zrealizować choć część zaplanowanych na 2014 rzeczy.

Lista zadań

Warto zamienić postanowienia na konkretne cele. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, to bierz kartkę i długopis i wypisz wszystko co sobie obiecałaś w styczniu.  Nie wszystko uda się zrealizować w te dwa miesiące, ale warto choć zacząć do obranego celu dążyć.


Plan działań

Obiecywałaś sobie, że przejdziesz na dietę i zaczniesz ćwiczyć (to chyba najbardziej popularne postanowienie!)? Ustal, w które dni możesz wyrwać się na trening lub znaleźć chwilę wolnego na ćwiczenia w domu. Obierz realny cel - jeśli do tej pory byłaś kanapowcem, nie zakładaj, że zaczniesz ćwiczyć 7 razy w tygodniu. Jeśli się przyłożysz, to przez te 2 miesiące zdążysz wyrobić w sobie nawyk systematycznych treningów i zdrowego odżywiania.

Planowałaś nauczyć się jakiegoś języka obcego? Może przez 2 miesiące nie nauczysz się go perfect, ale zdążysz opanować podstawy. Jeśli nie masz możliwości zapisania się do szkoły językowej opracuj swój plan lekcji i ucz się w domu. 

Jeśli na liście znajdują się rzeczy, które nie wymagają poświęcenia zbyt dużej ilości czasu (a na pewno nie zajmą Ci dwóch miesięcy) - czyli np. porządki, wydrukowanie starych zdjęć, czy pójście do lekarza. Zaplanuj sobie je w najbliższym czasie. Niech następna sobota będzie dniem porządków, w niedzielę wybierz zdjęcia do druku, a na poniedziałek zapisz się na wizytę do lekarza. Nie ma co czekać ze sprawami, które możemy załatwić od ręki. Zwłaszcza, jeśli zwlekałaś z nimi prawie cały rok.


Mój rachunek sumienia

Jak się mają moje postanowienia? A, muszę przyznać, że całkiem dobrze. Do realizacji miałam pięć zadań. Z większością udało mi się uporać :)

Projekt książka
Każdego miesiąca przeczytam chociaż jedną książkę. Jak na razie nie zawaliłam żadnego miesiąca i na dzień dzisiejszy przeczytałam 14 książek, czyli więcej niż zakładałam. 

Zdjęcia + lustrzanka
Plan: wydrukować zdjęcia z zeszłych lat. Wiecie, z wakacji, wycieczek, zalegające w komputerowych folderach od paru lat. Punkt odhaczyłam z listy już na początku roku. Ale...nie kupiłam jeszcze na nie albumu. Serio, przez 10 miesięcy nie miałam czasu, aby kupić album? Ale wstyd! Do nadrobienia!
Ha! Zakup lustrzanki to chyba  jedno z przyjemniejszych postanowień w tym roku. Z przyjemnością odhaczyłam je z listy rzeczy do zrobienia.

Treningi
Celem na 2014 było ćwiczenie minimum 12 razy w miesiącu. Zazwyczaj wyrabiałam to z nadwyżką. Do czasu. We wrześniu dopadł mnie leń i kompletnie odpuściłam sobie ćwiczenie. W październiku nie było nic lepiej. O, nie! Nie pozwolę, aby z ostatnimi dwoma miesiącami było podobne. Tyle wysiłku kosztowało mnie wyrobienie sobie nawyku systematycznych ćwiczeń, a nie chcę zaczynać  potem znów od zera. Najwyższy czas zabrać się do pracy. 

Wycieczka do Torunia
Odwlekana z roku na rok. W 2014 postanowiłam, że w tym roku uda się wreszcie wyrwać na któryś weekend do piernikowego miasta. Plan zrealizowany, Toruń odwiedziliśmy w kwietniu i na pewno tam jeszcze wrócimy :)

Porządki w garderobie i kosmetykach
Ups...no niestety z porządkami poległam i przez 10 miesięcy nie zrobiłam w tej kwestii nic. Na szczęście zbliża się przeprowadzka, a to doskonały moment na wywalenie niepotrzebnych gratów. Uff, zdążę z realizacją planu do końca roku!


A jak Wam idzie realizacja swoich planów?



14 komentarzy:

  1. Zgadzam się pisemna deklaracja jest motywująca! Poza tym aż wstyd pod koniec roku stwierdzić, że 'na nic nie miało się czasu' - po prostu leń dopada i skleroza mniej lub bardziej zamierzona... A taką listę warto mieć w kalendarzu, portfelu lub zapisaną w telefonie by była widoczna i aby było wstyd za lenia a także motywowało do postępów przy odhaczaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł z listą zapisaną w telefonie :)

      Usuń
  2. ja mam listę planów którą prowadze u siebie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja specjalnie nie zaglądam do swojej notki o planach noworocznych, przeczytam ją na koniec grudnia i zobaczę co udało mi się zrealizować. Część celów pamiętam, inne chyba nie, zobaczę czy udało mi się żyć tak jak zakładałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę, abyś w grudniu była zadowolona ze stopnia realizacji swoich planów :)))

      Usuń
  4. Chciałabym mieć taki charakter pisma:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie charakter pisma, to zawsze możesz mieć taką czcionkę :D

      Usuń
  5. Ja sobie zrobiłam taki rachunek w sierpniu i staram się realizować wszystkie cele :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobry pomysł na posta, kurczę może i ja w końcu wezmę się za realizację tych swoich planów, a nie tak z dnia na dzień żyję :/
    Zmotywowałaś mnie! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo udało Ci się zrealizować gratki!!! To o czym piszesz na początku, że nic samo nie przyjdzie ojj racja racja, żeby coś zmienić to trzeba zacząć działać . Nic samo się nie zrobi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP