11.11.14

Brzmi znajomo? High five!


Dzień został podzielony na to co w pracy i na to co po pracy. W piątek zasypiasz na Tańcu z gwiazdami, zamiast szykować się na imprezę.
Połowa soboty mija na spożywczych zakupach zamiast na leczeniu porannego kaca.
Wieczorem szykujesz sobie śniadanie na następny dzień, aby pospać chociaż te 5 minut dłużej. Niestety już nie ma opcji z rana - ciul, nie idę na pierwsze zajęcia. 
Zamiast kupić sobie kolejną parę niezbędnych w tym sezonie szpilek, łazisz na zmianę po sklepach meblowych i budowlanych, a największym aktualnym dylematem jest jaką baterię kupić do kuchennego zlewu.


I przestajesz przeliczać ile byś miała za to ciuchów. 

Nie pamiętasz kiedy ostatnim razem jadłaś na obiad zupkę chińską. Teraz preferujesz slow food, bio połączone z eko, oczywiście odpowiednio zbilansowane, z porcją białka w każdym posiłku. A, no i robisz obiady na zapas.
A zaledwie parę lat temu po prostu skoczyłabyś do Biedry po pierogi. 

Przestałaś chodzić do studenckich klubów na imprezy. I to wcale nie dlatego, że trzeba płacić za wejście, bo zielona przepustka stała się już dawno nieważna. Po prostu zdałaś sobie sprawę, że jesteś tam najstarsza. Oczywiście wszyscy Ci mówią, że wcale nie wyglądasz na tyle lat, ile masz. 

Na fejsie znajomi zamiast kompromitujących fotek z weekendowych popijaw, wrzucają zdjęcia swoich pociech. Na rączkach u tatusia, na rączkach u mamusi, z babcią i dziadkiem, w wózku i na nocniczku. Pierwszy kroczek, pierwszy ząbek, pierwsza kupka. Fotki małych brzdąców zalały całą twoją fejsbukową ścianę. Po dawnych znajomych ani śladu - profilowe też sobie zmienili na zdjęcia swoich dzieci.

Brzmi znajomo? High five!

Spoko, jeszcze nie jest najgorzej. W następnym etapie będziemy wolały kupić ciuszki dla dziecka niż dla siebie. A jedyne imprezy na których będziemy się pojawiać to kinder party

Taa, gdzie jest ten, który mówił, że życie zaczyna się po 30stce? Na szczęście to trójki z przodu brakuje mi jeszcze całych trzech lat. No, ok... dwóch i pół. Dobrze, że w duchu ciągle młoda dwudziestka. A i nawet czasem w sklepie poproszą jeszcze o dowód. Chyba nie jest tak źle.
Weekend jest weekendem, a nie czasem spędzonym w studenckich notatkach. Wieczorami nie trzeba ślęczeć nad sprawozdaniami z laborek.  Nie zbliża się sesja i nie ma wejściówek. Można sobie wziąć urlop, kiedy się chce. Gdyby tylko te kremy przeciwzmarszczkowe zaczęły wreszcie działać... ;)))

#bateriadokuchniwybrana
#kanapkizrobione
#zprzymrużeniemoka

Miłego wieczoru!





25 komentarzy:

  1. Ja już mam trójkę z przodu :) Zamiast ciuchów dla siebie kupuję ubranka dla córci. Póki co nie wychodzę, bo karmię piersią, o imprezach zapomniałam jeszcze przed ślubem, bo widok rzygających po kątach kolesi i prężących się lasek mnie osłabiał. Lubię zdrowe jedzenie. I wiesz co? Mnie jest z tym doskonale. Serio. Każdy wiek ma swoje prawa. Przez każdy etap trzeba przejść. I uważam, że to prawda, że kobieta po 30-tce jest bardziej świadoma siebie, a przez to i szczęśliwsza :) Kryzysu na 30-stke nie miałam. I nadal nie mam. Tak mi po prostu dobrze :) A facebookowy wall zalewa jeszcze ENDOMONDO- bo przecież tak modnie teraz coś robić :P

    Ciepło pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym, że nie mam dziecka, to mogłabym się pod tym podpisać :) Życie mocno się zmieniło, ale ja też nie narzekam. Jest stabilniej, mniej spontanicznie, problemy są inne, ale przywileje też :) I dobrze mi z tym. Lubię mieć prawie 30 lat :)

      Usuń
    2. Święta prawda- każdy wiek ma swoje prawa :) I choć z sentymentem wspominam studia, chyba nie chciałabym się cofnąć w czasie. Tak jak teraz jest, jest dobrze :)

      Usuń
    3. I ja się pod tym podpiszę. Chociaż moje zderzenie z nową rzeczywistością było nieco bardziej bolesne, w końcu odkryłam, że kocham swoją nową rzeczywistość i za nic w świecie nie chciałabym wrócić :)

      Usuń
  2. Brzmi znajomo, oj brzmi. Baaaardzo znajomo. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię być pod 30 (brakuje mi jeszcze 2,5 roku). Na studiach mi się wydawało, że taka prawdziwa dorosłość to będzie jakiś odległy i dziwny czas, a jest całkiem nieźle. Faktycznie nie mogę zaspać i nie iść do pracy tak jak na wykład, ale nie kuję po nocach, nie stresuje się egzaminami. Wracam z pracy i mam jeszcze sporo czasu dla siebie zamiast ślęczeć w podręcznikach i kserówkach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze się czyta taki tekst w twoim wykonaniu, może częściej coś takiego skrobniesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest plan! Cieszę się, że taka luźna, niekosmetyczna tematyka postów przypadła Ci do gustu :)

      Usuń
  5. Mi do 30 brakuje jeszcze 5 lat, a i tak czasami myślę że biore wszystko za poważnie. Dawno zrezygnowałam z imprez, maż, dom, praca..

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem już po magicznej 30stce, ale bardzo lubię swoje życie i wciąż jest w nim dużo czasu na rozpieszczanie siebie samej ;) Nie mam dzieci, to pewnie wiele tłumaczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ponoć dzieci wywracają życie do góry nogami ;))

      Usuń
  7. Świetny post. Ja jestem tuz po 30stce i musze sie przyznać, ze ta doroslosc nie jest taka najgorsza. Mimo ze pracuje na pelny etat, to mam sporo czasu dla siebie. Wiadomo, dochodzą jeszcze codzienne zakupy, gotowanie, sprzatanie ale odeszlo zakuwanie do nocy. Za to jestem niemal pewna, ze po urodzeniu dziecka zaczyna sie hardkor, zwlaszcza jak sie wraca do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, na etacie dużym plusem jest to, że po przyjściu do domu nie trzeba już nic robić związanego z pracą :)

      Usuń
  8. to ja już chyba jestem na tym kolejnym etapie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zauważam tendencję zalewania facebooka zdjęciami swoich pociech. Jakże mnie rozśmieszyło to "pierwszy ząbek, pierwsza kupka"! Ludzie naprawdę to robią, a ja za każdym razem przysięgam sobie, że jednak takie szczegóły wraz z pociechą zachowamy dla siebie. Oby :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP