9.10.14

Pod jednym dachem z terierem

Shuma. Airedale terier. Sztuk: jeden. Lat: sześć.
Kariera: parę złotych medali na wystawach.
Cechy charakterystyczne: zamiłowanie do gryzienia piłek i połykania wszystkiego co spotka na swojej drodze. Wredna i kapryśna, wiecznie głodna. No, dobra kochana i pocieszna też (czasem) jest. 

Już za szczeniaka umiała pokazać różki, broiła i nie lubiła przytulania. I choć od tego czasu minęło kilka dobrych lat, to czasami odnoszę wrażenie, że w tej futrzatej główce coś z tego nieporadnego, szalonego szczeniaka zostało.



 Nadal broi i nie przepada za ściskaniem, tulaniem i całowaniem. No, ewentualnie czasami przyjdzie, żeby ją podrapać. Za uchem, ale nie za długo. 

Największą frajdę sprawia jej aportowanie. Czasami myślę, że ma jakieś podwójne zasilanie, bo za piłką lata niczym króliczki z reklamy baterii Duracell. Prędzej zacznie mnie boleć ręka od rzucania, niż ona się porządnie zmęczy.

W pogoni za sarnami

Teriery to psy myśliwskie. Spacer z Shumą po lesie bez smyczy jest przyjemny do czasu, aż nie złapie jakiegoś tropu. Później nie interesuje ją już nic. Ani wołanie, ani groźby, ani zachęty ciasteczkami. My przestajemy istnieć, a ona leci w las. Wyobraźcie sobie taką groteskową sytuację - lecą sarny, za nimi Shuma, a za Shumą my, co chwilę wpadając w krzaki. Jeśli spacery bez smyczy, to tylko nad morzem - tam nie ma problemu z posłuszeństwem, a ona nie widzi świata poza rzucaną piłeczką. Woda ją nie kręci.



Wredna dama

Tak, wyobraźcie sobie taką rozkapryszoną damulkę, co tupie nóżką na wszystko co jej nie pasuje. Shuma w prawdzie nie tupie łapą, ale za to kłapie pyskiem. Na wszystko co jej się nie podoba. Kłapie, gdy siedzimy i oglądamy TV, a ona ma ochotę na spacer. Kłapie, gdy obiecujemy jej spacer i dalej siedzimy. Kłapie, gdy chce jeść albo gdy w misce nie ma wody. Kłapie, gdy nie chcemy rzucić jej po raz setny piłki. Serio, nie znam innego kłapiącego psa!

Damulka? O, tak! Na zmiętym kocyku w legowisku przecież się nie położy. Usiądzie przed i będzie poszczekiwać czekając, aż ktoś przyjdzie i jej poprawi posłanie. A jak, służba przyjdzie i zrobi!
Wystarczy, że w nocy wstaniesz na szybkie siku, a gdy wrócisz ona będzie już zajmowała Twoją miejscówkę i bynajmniej nie po to, aby Ci ją zagrzać.



Mały złośnik

Zabierze Ci z torebki chusteczki, podkradnie kapcia, gdy tylko go porzucisz przy kanapie, albo wyciągnie rajstopy z niedomkniętej szuflady. I to wcale nie po to, aby je rozgryźć, a po to byś ją gonił po całym domu! I jeszcze zołza specjalnie przyjdzie do Ciebie trzymając swoją zdobycz w pysku z oczami mówiącymi "a teraz mnie goń, albo dawaj ciacho!".



Wieczny głodomor

Nieważne ile by nie dostała do miski i tak będzie głodna. Będzie skrobała łapą w lodówkę domagając się dokładki. Zaatakuje Twoje kanapki, gdy tylko odwrócisz się po coś. A na spacerze zawsze znajdzie coś do przekąszenia - nieważne czy to spleśniała bułka, czy stara kiełbaska.



Mały cwaniak

Uczy się ekspresowo to fakt. Jest naprawdę inteligentna. Kuma kiedy każę jej usiąść, warować, pójść na miejsce, czy dać łapę. Ale... za darmo tego nie zrobi. Najpierw zweryfikuje, czy masz ciasteczko. Nie masz? To spojrzy tymi swoimi oczętami i w 90% Cię najzwyczajniej w świecie zleje. Chcesz sztuczki, dawaj jedzenie. Za darmo nie robi.


Doskonale wie o czym rozmawiamy. Ale słucha nas kiedy jej pasuje. Na słowo spacer reaguje poszczekiwaniem i obkręcaniem się wokół własnej osi. W mig stoi przy drzwiach i nas pogania, abyśmy szybciej się ubierali.




Nie, no nie jest tak źle! Nigdy nie pozbyłabym się tych czterech człapiących łapek, uśmiechniętej na widok piłki mordki, brązowych jak dwa kasztanki oczu i podgryzających pięty zębów. I choć czasem jest nieznośna, to nie wyobrażam sobie domu bez niej. Bo, któż by mnie tak wylewnie witał po przyjściu do domu jak nie ona? Kto rano gramoliłby się do łóżka oznajmiając, że czas wstawać? Dom bez niej byłby po prostu pusty!


Która z Was ma pod swoim dachem teriera? :) A może są tu jakieś właścicielki airedeli?

20 komentarzy:

  1. Cudowny post! I fantastyczne zdjęcia! I generalnie super pomysł ;) Pozwolisz, że zgapię? Oczywiście teriera nie mam, mam za to małą bulwę francuską, którą z Twoim pupilem łączy m.in. wieczny nienasycony głód (a najgłodniejsza jest TUŻ PO posiłku ;) oraz miłość do piłek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urbi, zgapiaj! :) Bardzo chętnie poczytam o Twoim buldożku :))

      Usuń
  2. hehe bardzo fajny wpis, uśmiałam się :) piękna sunia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie koty! Trzy :) Ale pies też będzie. W przyszłości!
    Marzy mi się buldog francuski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, sporo tych kotów :) Ja niestety jestem na kocią sierść uczulona...

      Usuń
  4. Charakterna ta Twoja Shuma. Fajnie, że ma się gdzie wybiegać jak ją roznosi energia. Ja mam w domu suczkę Shih tzu, bardziej taki kanapowiec z niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chciałabym, żeby chociaż czasami Shuma była kanapowcem :D

      Usuń
  5. Cudowny pies, widać, że ma charakterek :) Mnie się marzy jakieś psisko, tylko wszędobylska sierść i wyprowadzanie o dzikich porach mnie przerażają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam:P Ale kiedyś się zdecydujemy..
      Fajnego masz psiaka Kochana:)

      Usuń
    2. Zawsze można wziąć psiaka, który nie gubi włosia - szorstkowłose (jak Shuma) nie linieją :)

      Usuń
  6. Ja na pewno kiedyś będę mieć psa i kota:).

    OdpowiedzUsuń
  7. super wpis

    pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion
    :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas też terier ale west highland white :) Miłość i przywiązanie milion! Wygląda jak maskotka ale charakter ma zdecydowanie niemaskotkowy. Uwielbia szczekać na inne psy (nie ważne czy małe czy naprawdę duże), a później chować się za mną. Ostatnio piłowała się na amstaffa, cwaniara odważna do czasu. Milka była najlepszą decyzją naszego życia i choć czasem mam ochotę zamknąć ją na balkonie za wydzieranie się jak opętana, to nie wyobrażam sobie żeby miało jej nie być z nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, Shuma też odważną zgrywa, jak jest u siebie za płotem :))

      Usuń
  9. Słodki psiak, jak sobie tak popatrzałam, to aż zateskniłam za moją Tosia:) Ale na dniach przeprowadzam sie do Gdańska, wiec bede miała do niej blizej z 800km do 300km- ale to juz do pieska na weekend mozna pojechać:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP