2.9.14

Yankee czy Kringle Candle?

Sezon na świeczki uważam za otwarty! Wygrzebałam lekko zakurzone pudełko z woskami, o których zupełnie nie myślałam latem.

Wyczyściłam kominek i już nie mogę się doczekać aromatycznych wieczorów z woskami, ciepłą herbatą i serialem (aktualnie na tapecie: Breaking Bad).

Zapasy świeczek uzupełnione, więc śmiało mogę powiedzieć, że jestem przygotowana na nadejście jesieni. No, dobra może nie do końca - przydałaby się nowa kurtka i jakieś jesienne ciuchy - póki co w szafie nadal wiszą letnie sukienki...


Jeśli planujecie zaopatrzyć się w aromatyczne woski do kominka i zastanawiacie się, którą markę wybrać to może dzisiejszy post będzie dla Was przydatny.
O Yankee candle było na blogu już sporo - jeśli jesteście zainteresowane ich zapachami, zajrzyjcie do serii wpisów o tych woskach.

Co jeszcze warto wiedzieć?



Yankee candle

Nie ma wątpliwości, przez ostatni rok podbiły internet, zyskały rzesze fanek, są znacznie bardziej popularne i łatwiej dostępne. 
Od Kringle Candle odróżnia je przede wszystkim to, że są kolorowe. Lubię urozmaicenie, więc fakt ten traktuję jako zaletę, ale wiem, że niektóre z Was wolą białe woski ze względów czysto praktycznych. 
Jedną tartę dzielę na 4 części, a każda z nich wystarcza na jakieś 2-3 dni palenia po 4 godzinki dziennie. Całkiem sporo.
Woski po otwarciu przechowuję w strunowych woreczkach, podpisując je lub przyklejając naklejki z opakowania.
Łamanie tarty jest trochę upierdliwe, bo strasznie się kruszy, a z kolei nie wyobrażam sobie wsadzić jej w całości do kominka. 
Wybór zapachów jest ogromny i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Mój faworyt - niezmiennie pink sands. Intensywność zapachu zależy od wosku. Jedne są naprawdę mega mocne (np. salted caramel), a inne z kolei lekko wyczuwalne (np. under the palmas). Niektóre przyprawiają o zawrót głowy, a inne subtelnie unoszą się we wnętrzu. Ja zdecydowanie wole te drugie :)

Plus dla Yankee, że coraz częściej można znaleźć je w sklepach stacjonarnych, gdzie na spokojnie można sobie wszystko powąchać. Zamawianie przez neta to trochę jak kupowanie kota w worku - wosk może mieć cudowny, poetycki opis o szumie fal, muszelkach i błękitnym niebie, a po rozpaleniu stwierdzimy, że nadaje się tylko w roli odświeżacza do toalet. Podobnie jak z perfumami, nigdy nie kupię zapachu, którego nie wąchałam, tak też w przypadku wosków wolę wiedzieć jakiego zapachu się spodziewać. 
To ostatnie słowo jest kluczowe, bo niektóre woski inaczej pachną w opakowaniu, a inaczej po rozpaleniu, stopniowo uwalniając swoje aromaty :)

Woski yankee candle kupimy za 7 zł. Tarty ważą 22 gramy.



Kringle Candle

Poznałam je nie dawno. Są droższe od yankee (koszt od 11 do 13 zł), ale i większe. Jeden wosk ma 40 gramów, czyli prawie dwa razy więcej niż tarty yankee. Szybka kalkulacja - cenowo wychodzi tyle samo, a jeśli dorwiemy kringle za 11 zł, to nawet wyjdziemy na plus. Tyle, że w przypadku yankee kupimy dwie tarty, a w krignle dostaniemy jeden wosk. Dobra, tyle z matematyki.

Woski Kringle mają wypustki ułatwiające ich łamanie i znajdują się w zamykanych plastikowych pojemniczkach. Duży plus za jedno i drugie. Odpada szukanie i podpisywanie woreczków strunowych, aby nie pogubić się, który wosk jest który. Kolejna zaleta - podczas łamania nie kruszą się. Serio, w kwestii praktycznej znacznie przewyższają yankee.

Jeśli jesteście mieszkankami Warszawy, to z pewnością nie będziecie miały problemów, aby znaleźć woski stacjonarnie. Sklepów z kringle jest w stolicy naprawdę sporo. Mi do Warszawy niestety nie po drodze, a w Trójmiescie stacjonarnych sklepów nie uświadczę. Szkoda. W tej kwestii niewątpliwie to yankee są górą. Znajdę je nawet w osiedlowym sklepie z chińską odzieżą (i nie, nie będą to podróbki).
Ale, ale...tak się składa, że od czasu do czasu bywam w Kołobrzegu, a tam jest sklepik wypełniony po brzegi świeczkami i woskami Kringle! Jeśli będziecie w Kołobrzegu koniecznie zajrzyjcie na Mariacką do Aroma Beauty & Home.

Jeśli chodzi o zapachy to wybór jest też ogromny, od kwiatowych aromatów, po nuty owocowe, aż po smakowite, jedzeniowe zapachy. W tej kwestii nie odróżniają się niczym od yankee - jedne woski są mocniejsze, a inne mniej intensywne. Zajrzyjcie też do wpisu z opisem zapachów moich wosków Kringle Candle.

Jak z wydajnością? A naprawdę nieźle! Wosk podzielony jest na pięć części, ale dla mnie taka jedna cząstka to i tak za dużo jak na jeden raz. Każdą z nich dzielę jeszcze na pół, co daje mi 10 kawałków. I tu podobnie jak w przypadku yankee - każdy kawałek palę 2-3 dni po 4 godziny dziennie. Dla osób, które w wyliczeniach się pogubiły - woski kringle spokojnie wystarczają mi na dwa razy dłużej od yankee. Czego łatwo było się domyśleć, bo są po prostu większe. Eureki nie odkryłam.


Dobra, to które lepsze?

Ze względów praktycznych (łatwość przechowywania i użytkowania) stawiam na Kringle. Będą one świetnym rozwiązaniem jeśli mamy już swoje ulubione zapachy i minęła nam żądza odkrywania nowych i kupowania wielu zapachów na raz.
Jeśli zaczynamy przygodę z woskami i nie chcemy wydać na nie fortuny, to jednak polecałabym yankee. W cenie jednego wosku Kringle mamy dwie tarty, czyli dwa zapachy do wypróbowania. 


A Wy, które wolicie? :)


33 komentarze:

  1. Zgadzam się z wieloma aspektami ale wiesz, ja chyba po prostu bardziej lubię Yankee :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, chyba się w końcu skuszę na te woski :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdzie kupujesz woski w Trójmieście? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Gdyni w Rivierze mają swoją wysepkę i tam jest chyba największy wybór :)

      Usuń
    2. Yankee Candle jest w Galerii Bałtyckiej na dole. Kringle Candle podobno w Manhattanie jest stoisko.

      Usuń
    3. O, nie wiedzialam, że w GB jest stoisko YC. Dzięki za informację :)

      Usuń
  4. Jeju ile to ja glowkowalam jak nazwać te woreczki z zapieciem. Strunowe- dzięki :) teraz juz wiem. Niby mała rzecz, a nurtowała.

    Yankee znam i lubię. Ja wosk przełamuje w woreczku i unikam w ten sposób bałaganu wokół. Takie okruszki tez można wsypać do kominka i bedą dobre. Tej drugiej Marki nie znam, ale chętnie spróbuje, bo tu gdzie mieszkam jesień jest juz za rogiem :)

    Yankee
    Yankee

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkąd poznałam Kringle, coraz rzadziej zerkam w stronę Yankee :). Ostatnio palę Coconut Wood i Watercolors - są cudne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie trafiłam z woskami Kringle - świeży chleb pachniał obrzydliwie, a gruszka i skoszona trawa bez szału. Wolę YC! I dla mnie baaardzo długo daja zapach, beach wood palę chyba juz tydzień po 3-4h i nadal pachnie intensywnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Z Yankee jak na razie mam dwa zapachy, ale jakoś wczoraj dowiedziałam się o woskach Kringle i zapragnęłam ich spróbować :) Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą, bo zapachy mają fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kringle Candle mają śliczne opakowania, i gdybym widziała je w 3city to na pewno bym się skusiła, a tak to kupuję YC, ale nie oszalałam na ich punkcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja wciąż nie mam nawet kominka :D Gdzie ja się uchowałam :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie próbowałam kringle w ogóle, więc się nie wypowiem. YC też mam tylko te, co dostałam, fajne zapachy się zdarzają, ale jakoś ominął mnie ten szał na woski ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie próbowałam żadnych wosków, wolę zapachowe świeczki :) a Breaking Bad polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dotychczas próbowałam tylko YC. Aże też poczyniłam zapasy, to póki co przy nich pozostanę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja lubię i Yankee, i Kringle, ale nie zrezygnuję na pewno z Yankee, bo Kringle ma dość ograniczony wybór zapachów. Jakościowo są moim zdaniem porównywalne i też lubię formę wosków Kringle i to, że można je potem zamknąć w tym samym opakowaniu zamiast szukania woreczków itp.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie zdecydowanie wygrywa Kringle! :) Moim ulubionym do tej pory zapachem było mango, ale muszę poszukać czegoś bardziej jesiennego.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  15. W Trójmieście jest teraz stoisko Kringle Candle w Manhatanie :))) < 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie słyszałam! Muszę się wybrać :))

      Usuń
  16. Lubię i jedne i drugie (przyznaję się, jestem uzależniona). W YC podoba mi się łatwość użytkowania, Kringle lubię za praktyczne opakowanie, ale ciężko się łamią (jakaś taka mało silna jestem), no i zapachowo mnie nie uwiodły. Dlatego bazę stanowić będzie Yankee, a od konkurencji będę kupować coś na promocji lub jak skusi mnie wybrany zapach. Których by nie wybrać - każdy znajdzie coś dla siebie i za to lubię obie firmy, spokrewnione zresztą. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdradź gdzie jest ten sklep w Kołobrzegu, bo akurat chcę kupić te woski a jestem stąd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malutki sklepik na Mariackiej, niedaleko Saksofonu :)

      Usuń
  18. Według mnie lepiej zamawiać przez Internet. Wychodzi dużo taniej, a przynajmniej asortyment jest kompletny, a nie że po 2-3 z danej firmy w sklepie i nie ma wyboru różnych zapachów. Ja długo nie mogłam dostać Rainy Day, ale na szczeście mi się udało. Piękny jest!

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że wcale nie trzeba wybierać. Przecież można z zapachów dwóch marek korzystać. Z Kringle bardzo podchodzą mi takie zapachy jak Gilded Apple i Apple Basil.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jedne i drugie są dobre, choć sentyment do Yankee Candle chyba zostanie. One wcześniej trafiły "pod strzechy". A co do tego, że Yankee bardziej się kruszą - dla mnie to akurat plus - można sobie udłubać tego wosku według uznania ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też jestem z Trójmiasta, piątka! Kupiłam Kringle Candle stacjonarnie w Starej Mydlarni w Gdyni, ale teraz nie wiem gdzie są. Już mi się zapas wosków pokończył i na pewno będę szukać sklepu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Gdańsku na ul. Podmiejskiej jest nowy sklepik z woskami. Wybór jest ogromny!

      Usuń
  22. Obie marki mają świetną ofertę, do tego dochodzą jeszcze zapachy od Colonial Candle i WoodWick.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP