4.8.14

Magiczny krem od Lirene, czy warto go kupić?

Co jest takiego magicznego w tym kremie? Lirene chyba polubiło kapsułki uwalniające pigment, bo to już drugi tego typu kosmetyk, który wypuściło w tym sezonie. Przyznaję, fajny bajer.

Polubiłam zmieniający kolor balsam do ciała, więc równie chętnie sięgnęłam po magic make-up* - krem zamieniający się we fluid.

Cała magia polega na tym, że na twarz nakładamy biały krem, a w czasie rozsmarowywania nabiera on brązowego koloru.


Krem zawiera wygładzający ekstrakt z białej algi oraz ujędrniającą witaminę E i wykazuje właściwości rozświetlająco-matujące. Z doświadczenia wiem, że połączenie rozświetlenia z matowieniem nie sprawdza się zbyt dobrze na mojej tłustej cerze. Zdecydowanie stawiam na sam mat.



Minus pierwszy - krem ma bardzo gęstą konsystencję. A co za tym idzie, łatwo o smugi, a samo rozsmarowywanie go na twarzy z pewnością nie jest ani łatwe, ani przyjemne.

Minus drugi - kolor. Mam wersję naturalną.... i cóż naturalna to ona z pewnością nie jest. Kolor  ciemnieje na twarzy i wpada w pomarańczę czyli odcień, którego większość z nas unika jak ognia.



Minus trzeci - gdzie ten mat? Zdaję sobie sprawę, że fluid który ma jednocześnie rozświetlać i matowić, nie da mi efektu porządnego matu, ale szczerze mówiąc ja matowienia nie widzę w ogóle.

Minus czwarty - demakijaż. Krem na skórze tworzy trudno usuwalną warstwę. Ciężko go zmyć, micele wymiękają, a żelu do twarzy trzeba używać dwukrotnie, aby dokładnie usunąć krem z twarzy.

Plusy? No, jakieś się znajdą. Krem nie wysusza skóry, nie podkreśla suchych skórek i nie zapycha.  A do tego jest naprawdę wydajny.



Cena: 30 zł za 30 ml. Czyli całkiem sporo...

Ja magicznego kremu nie polecam, ale ciekawa jestem, czy którejś z Was przypadł on do gustu?
 Dajcie znać!


*kosmetyk otrzymany w ramach współpracy z Lirene



19 komentarzy:

  1. Również oceniam ten krem jako koszmarek... Szybko puściłam go dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja się na nim zawiodłam ;)

      Usuń
  2. Nie ufam tym drogeryjnym cudakom ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem dlaczego, ale od kiedy tylko go zobaczyłam w 'internetach' wiedziałam, że nic dobrego z niego nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie jest zbyt ciemny:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet odcień najjaśniejszy wcale jasny nie jest...

      Usuń
  5. mogłabym zapytać jakim aparatem robisz zdjęcia na bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od miesiąca canonem 600d, a wcześniej kompaktem Olympus SZ-31MR :) Tutaj post o aparatach: http://www.aprilsblog.pl/2014/06/punkt-pierwszy-z-listy-moich-marzen.html

      Usuń
    2. Dzięki:) To mamy podobne marzenia:) A dokupywałaś jakiś obiektyw dodatkowo?

      Usuń
    3. Nie, na razie kitowy w zupełności mi wystarcza :) W przyszłości planuję jakiś dokupić:)

      Usuń
  6. Bardzo podobny do naturalnego CC z Eveline. Bardzo go lubiłam i powstala nawet pozytywna recenzja. Efekt na twarzy w porządku ale teraz gdy moja opalenizna schodzi zauważam, że coraz bardziej wpada w pomarańczkę... Jedyny plus taki, że był połowę tańszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby fajny bajer ale fakt ten kolor to lekka tragedia.. I ja tak samo raczej stawiam na mat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niestety paleta kolorów zupełnie nietrafiona...

      Usuń
  8. w Avonie był (albo nadal jest) również taki krem który był biały a później zmieniał kolor na 'podkładowy' ale również był pomarańczowy i nie wyglądał na buzi dobrze więc na tym z Lirene wcale się nie interesowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym krem bez bajerów, ale z ładnym kolorem ;))

      Usuń
  9. Dla mnie wszystkie Lirenki za ciemne :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć! A mi akurat podpasował! Mam cerę suchą, ale ze skłonnością do niedoskonałości (makabra, szczególnie na policzkach). Większą część roku stosuję kryjące fluidy, ale od nich z kolej mi się skóra robi nieprzyjemna i mam wrażenie, że taka brudna. A teraz dorwałam specyfiki lirene - najpierw fluid rozświetlający, teraz ten magiczny krem. Tylko że od razu wybrałam jasny, wszak jestem blada jak ściana z natury. ten Twój faktycznie pewnie by mnie zasmucił. No ale, chciałam powiedzieć, że mojej mordce dobrze robi. Tym bardziej go polubiłam, że kiedyś sprzedawałam coś podobnego pracując w TBS i cena była porażająca w porównaniu z tym.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP