14.7.14

Lawendowy peeling Farmona

Za co uwielbiam lato, oprócz słońca, ciepła i urlopów? Za kwitnącą lawendę. 

Marzy mi się podróż do Prowansji i zobaczenie lawendowych pól na własne oczy, ale póki co musi wystarczyć mi moja własna, ogrodowa lawenda. A tak się składa, że właśnie rozkwita :) Na pewno część zasuszę, a część wykorzystam do zrobienia woreczków do szafy. Uwielbiam lawendowe bukiety, więc lawenda również powędruje również do wazoników. 
Gdybym miała więcej zdolności to pewnie zabrałabym się za produkcję domowych, lawendowych kosmetyków.


Czasu i cierpliwości jednak brak, więc najczęściej sięgam po gotowce. I właśnie takim gotowym i oczywiście lawendowym produktem jest cukrowy peeling Farmony z serii magic spa*.

Peeling do ciała z naturalnym olejkiem z lawendy. Kryształki cukru intensywnie złuszczają martwy naskórek oraz idealnie wygładzają ciało. Skóra staje się niezwykle gładka, jedwabiście miękka i nawilżona. Kojący zapach lawendy z regionu Prowansji otula ciało przyjemnym aromatem, pozwala odzyskać spokój i wewnętrzną równowagę.


Przede wszystkim, na samym początku zauroczyło mnie opakowanie - niewielki, szklany słoiczek dający nam namiastkę luksusu (było, nie było większość kosmetyków pakowanych jest w plastik) z metalową nakrętką i doczepionym lawendowym kwiatkiem. Ładnie!

Do samego peelingu również nie mam zastrzeżeń. Mocno lawendowy, dobrze ściera martwy naskórek, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze i nie brudzi kabiny prysznicowej. Plus również za to, że zapach utrzymuje się na skórze jeszcze przez kilka godzin po użyciu peelingu. Konsystencja jest dość gęsta, dzięki czemu peeling podczas aplikacji trzyma się skóry i nie wycieka między palcami (czego strasznie nie lubię!). 




Jedyne do czego się przyczepię i przez co peeling ten nie zostanie moim ulubieńcem jest skład. A dokładniej prężąca się na pierwszym miejscu parafina. Nie ratuje tego nawet fakt, że w składnikach znajdziemy też olejek lawendowy, czy masło shea.

Dla zainteresowanych:
Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Sucrose, Sodium Chloride, Petrolatum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ethylhexyl Stearate, Silica, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Macadamia Ternifolia Shell Powder, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, BHA, Parfum (Fragrance), Linalool, Limonene, Coumarin, Butylphenyl Methylpropional,  CI 45100, CI 42090.

Podsumowując: plus za design opakowania, intensywny, lawendowy zapach i dobre działanie złuszczające. Gdyby skład był ciut lepszy, peeling z pewnością stałby się moim ulubieńcem.



Znacie serię magic spa? Lubicie zapach lawendy?


*produkt otrzymany do przetestowania w ramach współpracy

15 komentarzy:

  1. Mam takie samo zdanie odnośnie tego peelingu. Opakowanie urocze, ale skład niezadowalający :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zapach lawendy <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda przepięknie! Staram się robić peeling kawowy, bo ze względu na składy nie mam ochoty próbować nowości. Z tym raczej też się nie zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej ale opakowanie samo mówi kup mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, opakowanie jest świetne :)

      Usuń
  5. Ja bardzo lubię produkty o zapachu lawendy. Mimo składu z chęcią bym się pokusiła na ten peeling ;)
    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie zwraca się uwagi na skład, to myślę, że peeling jak najbardziej spełni oczekiwania :)

      Usuń
  6. Ach ta parafina. A było tak dobrze... Ten peeling już wizualnie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ta parafina popsuła cały efekt :(

      Usuń
  7. Wspaniały blog, będę tu zaglądać częściej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam lawendę. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam lawendę, peelingi również. Dobrze je zmywać z ciała miękką wodą

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP