6.7.14

Domowy tonik z liści oliwnych

Pewnie zastanawiacie się skąd wytrzasnęłam te liście oliwne. Już spieszę z wyjaśnieniem. Cofnijmy się do moich zeszłorocznych chorwackich wakacji.

Drzewka oliwne rosną tam praktycznie wszędzie- przy plaży, w ogrodach, na bezdrożach. Wszystkie obsypane oliwkami, niestety w sierpniu jeszcze niedojrzałymi. Siedząc na rozgrzanym tarasie, zapaliła mi się w głowie lampka - skoro oliwki jeszcze niedojrzałe (a chętnie bym skubnęła kilka), to może chociaż te listki mają jakieś cudowne właściwości? Poszperałam w internecie i ... nie myliłam się! 


Badania naukowe wykazały, że liście oliwne posiadają silne właściwości grzybobójcze, przeciwpasożytnicze oraz antyoksydacyjne. Co więcej ekstrakt z oliwkowych liści rozprawi się bez problemów z wirusami czy bakteriami oraz zwiększy odporność organizmu. Wszystko to za sprawą zawartej w liściach oleuropeiny.



Niewiele się zastanawiając, podkradłam więc kilka gałązek i wywiozłam do Polski.  Pierwsze co mi przyszło do głowy, to właśnie wykorzystanie ich jako baza na tonik do twarzy.

Dla kogo taki tonik?

Przede wszystkim dla osób borykających się z trądzikiem i skórą skłonną do wyprysków.

Potrzebne składniki:

No, tak pewnie zapytacie - skąd wziąć te liście? Najprzyjemniejszym sposobem ich pozyskania z pewnością wyjazd do cieplejszych krajów. Jeśli jednak nie planowałyście wyjazdu na urlop w tamte strony, zajrzyjcie do sklepów ekologicznych/ zielarskich. Można tam dostać zapakowane (najczęściej już pocięte) liście oliwne. Widywałam je również na allegro. Takie liście nadają się nie tylko do użytku zewnętrznego. Z powodzeniem można wykorzystać je do przygotowania naparów i herbatek wzmacniających odporność. Ja do swojego toniku dodałam również trochę suszonej lawendy.



Przygotowanie toniku:

Liście (ja dałam 2 gałązki- wyszło trochę więcej niż w łyżce) wkładamy do garnka i zalewamy wodą. Gotujemy na małym ogniu przez kilkanaście minut (15-20 wystarczy). Odcedzamy liście, czekamy aż wywar ostygnie, po czym przelewamy go do docelowej buteleczki.

Tonik przechowujemy w lodówce - spokojnie postoi tam przez kilka dni.

Właściwości:

Tonik szybko poradził sobie z pojedynczymi wypryskami, które akurat pojawiły się na mojej skórze. Nie wysuszał, ani nie powodował uczucia ściągnięcia (jeśli u Was będzie inaczej, to rozcieńczcie go z wodą). Można stosować go również punktowo.



Zajrzyjcie również na mój przepis na tonik lawendowy :)


Swoją drogą chętnie odwiedziłabym kolejny raz Chorwację - jestem w niej absolutnie zakochana! W tym roku niestety nie powygrzewam się nad Adriatykiem, ale może za rok... :)

16 komentarzy:

  1. Fajny pomysł z tym wykorzystaniem oliwnych listków. Nawet elegancko się prezentuje to Twoje rękodzieło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe do elegancji to mu daleko :D

      Usuń
  2. lubie czytac Twojego bloga i często to robię. :) jako przerywnik w nauce do sesji :) miłego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki kolor ma ten twój wywar? Bo mój taki jasno zielony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lekko brązowy, a robiłaś ze świeżych, czy suszonych liści?

      Usuń
    2. ze świeżych, a z jakich należy robić?

      Usuń
    3. To pewnie dlatego mamy różnicę w kolorze :) Ja miałam suszone, ale myślę, że spokojnie można użyć świeżych :)

      Usuń
    4. A ile dni maksymalnie to trzymasz w lodówce?

      Usuń
  4. Dzięki wieelkie za inspirację! właśnie nastawiłam gałązki z grecji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przydałby mi się taki tonik, ale jestem.... leniwa ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP