10.7.14

Bye, bye wrinkles: niezbędnik plażowiczki

Wreszcie dotarło nad morze lato. Uwielbiam, gdy jest ciepło, nie mam nic przeciwko tym 30stopniowym upałom i nie marudzę, gdy żar leje się z nieba. To idealna pogoda, aby wybrać się na plażę i wreszcie poopalać. 

Kiedyś nie przywiązywałam wagi do smarowania się filtrami - jeśli mama wcisnęła mi do ręki krem do opalania, to z wielkim bólem się nim posmarowałam, marudząc że się nie opalę. Później wycwaniłam się na tyle, że kremy kupowałam sobie sama (oczywiście te z najniższym filtrem). Kończyło się to czerwoną, spieczoną, a później schodzącą płatami skórą...

Z wiekiem na szczęście zmądrzałam. Teraz nie wyobrażam sobie plażowania bez filtrów (minimum SPF 15) oraz nakrycia głowy.

Czy jest ten tajemniczy skrót SPF?

Wartość SPF (sun protection factor) mówi nam jak długo możemy przebywać bezpiecznie na słońcu.Standardowy czas ekspozycji, po którym następuje uszkodzenie skóry to 15 min. SPF jest wielokrotnością tego czasu.
Szybka kalkulacja: SPF6 zapewni nam ochronę na 90 min. Takie obliczenia dobrze sprawdzają się niestety tylko w teorii. Wszystko zależy od częstotliwości aplikacji filtra (minimum co 2 godziny) oraz fototypu skóry. Warto też dodać, że żaden filtr nie zapewnia nam 100% ochrony przed słońcem.

Jaki krem z filtrem wybieram?


Opalam się szybko, ale pierwsza słoneczna kąpiel zawsze kończy się małym raczkiem. Dopiero później "łapię" ładny brąz. Na pierwsze opalanie wybieram SPF30, a później sięgam po 15tkę. Krem aplikuję po każdym wyjściu z wody :)



Beta karoten?


Kiedyś na 2-3 miesiące przed sezonem plażowym brałam tabletki z beta karotenem. Dzięki nim moja skóra nawet po pierwszym opalaniu moja skóra łapała fajny brązowy odcień, a nie czerwonego buraczka, a sama opalenizna utrzymywała się przez dłuższy czas. Niestety z systematycznością łykania suplementów bywa u mnie kiepsko i ostatecznie zarzuciłam wspomaganie opalania tabletkami.




Co jeszcze?


Pomadka z filtrem. Od kiedy wyskoczyło mi znamię na ustach, pilnuję, aby mieć zawsze pod ręką pomadkę z fitrem. Nie zapominam również o nakryciu głowy - kapelusz, chustka, a w ostateczności ręcznik, czy bluzka. Nakrycie głowy ochroni również nasze włosy przed wysuszeniem i szkodliwym działaniem promieniowania UV. A do tego butelka wody zawsze pod ręką i lekka książka do czytania - więcej do szczęścia mi nie trzeba :)




A, gdy już "spiekę raka"

W każdej wyjazdowej, wakacyjnej kosmetyczce mam balsam do ciała po opalaniu. Ratuje mnie w sytuacjach, gdy moja skóra spiecze się za bardzo (zazwyczaj są to ramiona po całym dniu łażenia na słońcu). Wybierając krem po opalaniu zwróćcie uwagę, aby miał w składzie łagodzący d-pantenol i alantoinę. Przynoszą one skórze ukojenie i przyspieszają jej regenerację.




Wybieracie się nad morze w tym roku? :)


Jeśli jeszcze nie wzięłyście udziału w trwającym właśnie konkursie, koniecznie się zgłoście - wystarczy wypełnić poniższy formularz:






Do usłyszenia! Ja uciekam na popołudniowe plażowanie :)

7 komentarzy:

  1. muszę zakupić krem do twarzy z dobrym filtrem oraz pomadkę
    mam nadzieję, że szybko uda mi się coś znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam aktualnie pomadkę Nivea i niestety troszkę bieli usta :(

      Usuń
  2. A weszłabym do do wody teraz jak Ty na tym zdjęciu...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tabletki z beta karotenem łykałam w zeszłym roku. Faktycznie pomagają w opalaniu i utrzymaniu brązu na skórze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trzeba być systematycznym w ich przyjmowaniu ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP