13.6.14

Punkt pierwszy z listy moich marzeń odhaczony!


Marzenia są po to by je spełniać, a nie czekać, aż się spełnią. Niestety sam się zrobi co najwyżej bałagan albo dziura w rajstopach. No i sprzęty. Też same się psują. Nie ma co liczyć, że marzenia same się spełnią, jeśli nie kiwniemy nawet palcem w ich kierunku. 

Nie ma co się łudzić. Marzenia o domku z ogrodem nigdy nie wyjdą poza strefę marzeń, jeśli nie podejmiesz decyzji o sprzedaniu swoich czterech ścian i rozpoczęciu budowy domu. Możesz też marzyć o lepszej pracy, ale jeśli nie zaczniesz rozsyłać CV, nie licz, że cudowna praca sama Cię znajdzie.  Marzysz o tym, by nauczyć się hiszpańskiego? Niestety, sam do głowy Ci nie wskoczy. I tak dalej, i tak dalej.


Wiem, że domyślacie się, że po prostu kupiłam sobie nowy aparat (nie trudno na to wpaść scrollując post). Pomyślicie, o co tyle szumu. Zakup lustrzanki to wielkie spełnianie marzeń? 

No, to na początek zarzucę Wam historyjką. W dzieciństwie marzyłam o wieży.  Wiecie takiej wypasionej z dużymi kolumnami i dwoma miejscami na kasety magnetofonowe. Miałam ze 12 lat. Nie czekałam, aż ktoś z rodziny zlituje się i w odpowiedzi na moje żebracze jęki, kupi mi wymarzony sprzęt. Zbierałam na nią naprawdę długo. Ale ostatecznie uzbierałam te kilka stówek i wreszcie mogłam ją kupić. Wtedy te kilka stów to była dla mnie naprawdę mega duża kwota. A mimo tego nie zastanawiałam się, czy nie szkoda mi wydać tylu pieniędzy (przecież bez wieży można żyć). Wydałam je bez mrugnięcia okiem i nigdy tej decyzji nie żałowałam. A samo patrzenie na półkę z dumnie prężącą się wieżą sprawiało mi ogromną radość.

Marzenia mogą poczekać?


Wracając do aparatu. Od zawsze lubiłam robić zdjęcia i od kiedy pamiętam chciałam mieć lustrzankę. Zanim pojawiła się w domu pierwsza cyfrówka, podbierałam rodzicom aparat, kupowałam czarno-białą kliszę i cykałam. 

Wiedziałam, że kiedyś sobie kupię prawdziwą lustrzankę. Wtedy, gdy nie będę miała żadnych dodatkowych wydatków i bez wyrzeczeń będę mogła zdecydować się na jej zakup. Żadne dodatkowe wydatki? Serio, tak myślałam?! Głupek ze mnie. I naiwniak. Zawsze znajdą się wydatki ważniejsze od tych spełniających marzenia. A bez lustrzanki przecież mogę żyć i mieć się całkiem nieźle. Tylko, że wtedy zawsze z tyłu głowy pozostanie marzenie o posiadaniu aparatu i nigdy nie dowiem się jakie to uczucie je spełnić. I wiecie co? Doszłam do wniosku, że marzeń nie można rozliczać w kategorii opłaca się/ nie opłaca. Spełnianie marzeń zawsze się opłaca. Nieważne czy chodzi o wieżę, lustrzankę, dom, czy podróż dookoła świata. Kalkulując i rozliczając nigdy nie stwierdzimy, że to dobry moment na to, by spełnić swoje marzenia. Hej, problem w tym, że dobry moment pewnie nigdy nie nadejdzie.




Mam, mam, mam!


Nie czekając aż się po raz kolejny rozmyślę, poszłam do sklepu i ...mam! Mój pierwszy, własny aparat. Taki, tylko mój, którym nie muszę się z nikim dzielić.  Lustrzanka, Canon 600D. I powiem Wam, że samo patrzenie na nią sprawia mi niesamowitą radość. Tak, jak wtedy, gdy mając 12 lat kupiłam sobie wieżę. Zdecydowanie warto było wydać te 1700 zł dla tej chwili. Trudno, nie kupię sobie nowych butów i nie wyjadę na wakacje. To nic, wreszcie spełniłam swoje marzenie! No i wreszcie mogę oddać rodzicom ich olympusowy kompakcik, którym robiłam zdjęcia do tej pory. Przy okazji, jeśli chciałybyście zainwestować pieniądze w jakiś aparat kompaktowy, to z czystym sumieniem mogę Wam polecić Olympusa SZ-31MR. Od 2 lat właśnie nim robiłam wszystkie zdjęcia na bloga . Pewnie trochę będzie mi brakowało tego super zoomu, ale co tam :)

Tak, więc z wielką radością mogę wreszcie skreślić punkt pierwszy z listy moich marzeń! Pora zrealizować kolejne :)


A Ty? O czym marzysz?


PS. Prośba o wypełnienie ankiety z poprzedniego wpisu dalej aktualna :

27 komentarzy:

  1. Też ją kupiłam niedawno! <3 Jest przeboska *__* dziewczyny spełniajcie marzenia! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Spełnienia kolejnych marzeń w takim razie!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez mam :) 700d :) gratki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję spełnienia marzeń..też marzę o takim sprzęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) W takim razie życzę, aby i Twoje marzenie się spełniło :)

      Usuń
  5. Ja marzę o takim mini-studiu, takim swoim kąciku, gdzie będę mogła fotografować lakiery i swoje zwierzątka... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym mieć takie małe studio, może kiedyś... :))

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza jak się im trochę pomoże :))

      Usuń
  7. Mam 40 Canona i bardzo bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Także marzę o lustrzance, już od dawna, ale za każdym razem szkoda mi pieniędzy, bo przecież zdjęcia mam czym robić, bo mam cyfrówkę :( ale przecież raz się żyje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zawsze było mi szkoda pieniędzy, no ale ile można to odkładać ;)))

      Usuń
  9. Gratuluję :) Moja jedna "zachcianka" z tegorocznej wishlisty też została spełniona :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że ten aparat sprawił Ci tyle radości, że wakacje i domek z ogródkiem się chowają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się bardzo z Twojego spełnionego marzenia.
    Sama mam 450D, kupiony z drugiej ręki i służy mi dzielnie już prawie dwa lata, a po mojej głowie wciąż plączą się plany kupna nowych obiektywów, a za jakiś czas może też innego body? (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Też chodzi mi po głowie zakup obiektywu, ale to za jakiś czas :)

      Usuń
  12. Mam ją od lutego i uwielbiam, ale nowy obiektyw by mi się przydał, bo z tego w zestawie nie da się zbyt wiele wyciągnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też planuję zakup dodatkowego obiektywu, ale jak na razie spróbuję wycisnąć jak najwięcej z kitowego :))

      Usuń
  13. I mnie by się marzył nowy, ale teraz nie czas na takie zakupy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP