16.5.14

Jak zacząć biegać, by się nie zniechęcić? + KONKURS


Czas ruszyć się z kanapy! Jeśli zimą zaświtała Ci w głowie myśl, że wiosną zaczniesz biegać, to teraz jest ostatni dzwonek, aby się za to zabrać! Na zewnątrz temperatury są stworzone do biegania! Nie ma już mrozów, które zniechęcałyby Cię do wyjścia z domu, a męczące upały jeszcze nie nadeszły. Nie ma na co czekać! Jeśli teraz założysz buty i wybierzesz się na pierwszą przebieżkę, to spokojnie przebiegasz całe lato i jesień, a może nawet i zimę!

Nie jestem ekspertem biegowym, ale sport ten towarzyszy mi już od trzech sezonów i pewnie gdybym wiedziała, to co teraz wiem, to na początku byłoby mi znacznie łatwiej :)



Niezbędne zakupy!


Zadbaj o odpowiednie obuwie. To naprawdę bardzo istotne! Bieganie w butach o cienkiej, twardej podeszwie nigdy nie skończy się dobrze. Wiem co mówię, bo sama tak zaczynałam. Ból stóp to pikuś przy tym, czym może grozić bieganie w nieodpowiednich butach.

Buty do biegania będą najważniejszym i największym wydatkiem, jeśli chcesz zacząć uprawiać ten sport.
Nie musisz mieć za to super drogich koszulek, gadżetów odmierzających przebiegnięte kilometry, czy też wypasionego mp3.


Co założyć?


Oprócz butów rzecz jasna :) Przyda Ci się oddychająca koszulka. Szybko odprowadzi pot, dzięki czemu podczas biegu nie będziesz odczuwać dyskomfortu. Od razu mówię - wszystko co bawełniane nie sprawdzi się przy wysiłku fizycznym. Biegnąc w bawełnianej koszulce, ty będziesz mokra i ona będzie mokra. A chyba nie o to chodzi? :)

Nie zakładaj zbyt wielu warstw. Przyjmij, że temperatura na zewnątrz jest o 10 stopni wyższa od tej rzeczywistej. Czyli jeśli termometr pokazuje 15 stopni, ubierz się tak jakby na zewnątrz było 25. To działa!
Nawet jeśli przez pierwsze kilka minut będzie Ci zimno, gdy się rozgrzejesz stwierdzisz, że dodatkowa bluza jest zupełnie zbędna.


Czas. Start!


Jeśli zamierzasz dopiero zacząć biegać, a wcześniej nie byłaś zbyt aktywna,  nie porywaj się z motyką na słońce. Niech Cię nie zniechęci zadyszka po trzech minutach biegu i łapiąca kolka. Jeśli masz problem z jednostajnym truchtem, przeplataj go marszem. Czyli - 2 minuty biegu, 1 minuta marszu. Zobaczysz, z każdym dniem forma będzie rosnąć. Ja sama, choć całą zimę ćwiczyłam w domu, po wyjściu na pierwszy jogging w tym sezonie zdołałam przebiec zaledwie 2 km. A już następnym razem było to 4, 6, czy 8 km.

Wyłap swoje optymalne tempo. Nie chodzi o to, że masz pędzić jak szalona. Zacznij od wolnego truchtu, a gdy ciągły bieg nie będzie już dla Ciebie wyzwaniem, przyspiesz.


Pomocnicy w bieganiu

Lubię biegać z muzyką w uszach. Biega mi się wtedy jakoś łatwiej. Wystarczy, że w słuchawkach usłyszę swój ulubiony kawałek, a nogi same przyspieszają, mimo że jeszcze przed chwilą ledwo nimi przebierałam. Polecam stworzenie swojej biegowej playlisty z energetycznymi piosenkami - to naprawdę umila bieganie.

Polecam też zainstalowanie w telefonie aplikacji Endomondo. To świetne narzędzie do mierzenia dystansu, prędkości, czy spalonych kalorii. A do tego całkowicie darmowe :)



Uważaj z posiłkami i oddychaj!


Najlepiej wyruszyć na trening minimum godzinę po zjedzeniu posiłku, przez ten czas organizm poradzi sobie już z jego trawieniem, a Ty będziesz miała więcej energii do biegania i nie będzie towarzyszyć Ci uczucie ciężkości.
Przede wszystkim oddychaj głęboko, tak aby dostarczyć organizmowi odpowiedniej ilości tlenu. Ja stosuję  zasadę - wdech przez nos, wydech ustami. Taki schemat pozwolił mi wyeliminować kolki, które towarzyszyły mi praktycznie od dziecka.





No, to co? Gotowa do biegu? :)


 A zanim wyruszysz na swój pierwszy jogging, weź udział w konkursie! Do wygrania są dwa zestawy nagród, każda z nich zawiera dwa kremy Lirene City Protect 25+ i sportową torbę idealną na treningi! Wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe i podać swojego maila, abym w razie wygranej mogła się z Tobą skontaktować. Wysyłką nagród zajmie się Lirene.




W poprzednim konkursie zestaw nagród (2 kremy + książka "Szczypta smaku") otrzymuje: klaudusia_1991Madeline M. Gratuluję!

Zajrzyj też na pozostałe wpisy z serii Bye, bye wrinkles! Pożegnaj zmarszczki z Lirene:  o zmarszczkach i zdrowym jedzeniu w Trójmieście oraz o moich trzech ulubionych, zdrowych przekąskach

Nie wiesz o co chodzi z kampanią Bye, bye wrinkles? Zajrzyj do pierwszego wpisu - wszystko w nim wytłumaczyłam :)



Dajcie znać, czy biegacie, czy może planujecie rozpocząć przygodę z bieganiem! :)



13 komentarzy:

  1. W tamtym roku biegałam dużo i byłam zachwycona! Zimą niestety odpuścilam i żałuję, bo teraz nie mogę się za to zabrać :(
    Ale nie ma co, wracam do tego, bo to było coś, co sprawiało mi dużo radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracaj, wracaj, na pewno szybko wrócisz do formy :)

      Usuń
  2. Nienawidzę biegać ;P Nigdy nie sprawiało mi to przyjemności, wolę rower ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Dziękuję za możliwość wzięcia udziału w poprzednim konkursie, nagrody z pewnością będą mi służyć :)

      Usuń
    2. A wiesz, że ja kiedyś też nienawidziłam biegać? Do tego stopnia, że skołowałam sobie zwolnienie z biegania na WF :D

      Usuń
  3. Ja oprócz butów jako niezbędny wydatek dodałabym jeszcze odpowiedni stanik. Szczególnie jest on ważny dla biuściastych kobiet.
    A co do grubej i miękkiej podeszwy - niekoniecznie. Ja preferuję bieganie minimalistyczne (ale nie biegam po twardej nawierzchni) więc wybrałam fivefingersy ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, sportowy stanik też jest bardzo ważny! Myślę, że dla początkującego biegacza bezpieczniejsza będzie jednak gruba podeszwa, później można kombinować :) Ja zaczynałam z cienką i twardą nawierzchnią i zdecydowanie odradzam to połączenie ;)

      Swoją drogą bardzo ciekawa jestem jak się biega w takich pięciopalczastych butach - jakie było Twoje pierwsze wrażenie? :)

      Usuń
    2. Gruba podeszwa moim zdaniem sprawia, że początkujący biegacze źle biegają. Bo ta podeszwa amortyzuje wstrząsy (w sumie po to jest) ale przez to często lądują na piętę co na dłuższą metę nie jest zbyt dobre. Jak jest cieńsza podeszwa to piętka jednak zaczyna boleć więc zmienia się technikę na odpowiednią. Niemniej cieńka podeszwa + zła technika biegu + twarda nawierzchnia to najgorsza z możliwych opcji ;).
      Na początku było "dziwnie" ale od razu wygodnie :). Pierwszy bieg to było prawdziwe "WOW" bo się rzeczywiście czuje po czym się biegnie i jak pracuje stopa. Tak mi się spodobało, że zakupiłam sobie jeszcze jedną parę do chodzenia na codzień i na fitness :D

      Usuń
  4. Biegałam w tamtym roku i w tym też mam zamiar. Czekam tylko na cieplejsze dni i ubieram sportowe buty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam, że masz w sobie tyle siły, motywacji i samozaparcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli robi się co się lubi, to niepotrzebna jest do tego jakaś specjalna motywacja :)))

      Usuń
  6. Eh, stała mobilizacja to trudna sprawa. Sama podchodziłam do treningów już wielokrotnie i zazwyczaj coś mnie z nich wybijalo i traciłam od nowa regularność. Teraz ćwiczę z moim facetem, kupiliśmy sobie ubrania sportowe i działamy razem. Luby ma swoje ulubione rashguardy, ja legginsy i od razu motywacja większa, jak sobie tak działamy razem. ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP