30.4.14

O zmarszczkach, jedzeniu i 3mieście + konkurs



Czas na omówienie pierwszego czynnika wpływającego na stan naszej skóry i powstawanie zmarszczek - DIETY. Odwiedzimy dzisiaj pięć miejsc w Trójmieście, w których można zjeść smacznie i przede wszystkim zdrowo. Przemycę Wam również troszkę informacji o tym jakie składniki pomogą nam w walce o młodą skórę oraz co warto serwować na talerzu. Nie zabraknie też konkursu ze świetnymi nagrodami. A wszystko to w ramach kampanii "Bye, bye wrinkles! Pożegnaj zmarszczki z Lirene", o której szczegółach pisałam Wam TUTAJ.



Najważniejsze - aby walkę ze zmarszczkami zacząć od wewnątrz. To co jemy odgrywa kluczową rolę w kondycji naszej cery. Zajadając się hamburgerami i popijając coca-colę z pewnością nie pomożemy naszej skórze, a co najwyżej nabawimy się niechcianych wyprysków. Warto więc zadbać o siebie kompleksowo, bo jaki ma sens kupowanie super drogich kosmetyków, skoro nie dostarczymy naszej skórze podstawowych składników odżywczych? 

Nasz wróg - wolne rodniki

Te skubańce uszkadzają systemy naprawcze organizmu, zaburzają właściwości ochronne skóry przyspieszając proces starzenia.Co więcej, niszczą włókna kolagenowe i elastynowe, co skutkuje utratą jędrności i elastyczności skóry i powstawaniem zmarszczek. Jak się przed nimi chronić? Ratunkiem są przeciwutleniacze, czyli substancje o działaniu przeciwrodnikowym. Antyoksydanty są często stosowane w kosmetykach przeciwzmarszczkowych, ale znajdziemy je również w jedzeniu, dlatego tak ważna jest odpowiednio zbilansowana dieta.


Kremy Lirene City Protect 25+ również zawierają niszczące wolne rodniki witaminy. Oprócz tego w ich składzie znajdziecie  alantoinę, glucam, masło shea oraz glicerynę. Jeśli chciałybyście je wypróbować koniecznie weźcie udział w dzisiejszym konkursie - do wygrania są m.in. zestawy kremów City Protect 25+. 

Podstawy mamy, czas przejść do praktyki, czyli sięgania po zdrowe posiłki. I nie chcę słyszeć, że jedząc na mieście nie da się zjeść zdrowo! Wszystko zależy od tego gdzie się udacie i co wybierzecie z karty menu. A, Mc Donald odpada - tam niestety nic pożywnego nie znajdziecie.

Z mnóstwa knajpek w Gdańsku, Sopocie i Gdyni wybrałam pięć, w których moim zdaniem można zjeść smacznie i całkiem zdrowo.

BIOWAY Gdańsk, Wały Jagiellońskie 34




Na pierwszy rzut, moja ulubiona sieć restauracji wegetariańskich - Bioway. Są one bardzo popularne w Trójmieście, więc będąc tu na pewno się na którąś napatoczycie. 

Do Biowaya zachodzę odkąd rodzice pozwolili mi samodzielnie poruszać się SKMką (czyli naszymi trójmiejskimi pociągami). Razem z przyjaciółką w weekendy wybierałyśmy się do Gdyni do kina, a potem obowiązkowo na razowe naleśniki z owocami w Biowayu. Były pyszne, pożywne i tanie. Od tamtego czasu ceny w biowayach  troszkę wzrosły, ale serwowane jedzenie jest nadal bardzo, bardzo smaczne.



Jeśli będziecie w Gdańsku gorąco polecam zajrzeć do lokalu znajdującego się na Wałach Jagiellońskich. Świetny design wnętrza, bliskość starego miasta i brak tłumów ludzi (na ul. Długiej zawsze jest tłok) sprawiły, że jest to moja ulubiona lokalizacja Biowaya. Oczywiście gorąco polecam wypróbowanie naleśników, ale jeśli chcecie coś konkretniejszego, koniecznie weźcie koftę serową. To mój absolutny faworyt! Pyszne serowe kulki z orientalnymi przyprawami w aromatycznym sosie Korma podawane z brązowym ryżem lub kaszą gryczaną. Za taki talerz zapłacicie 15,90 i gwarantuję, że wyjdziecie stamtąd naprawdę najedzone. 
Nawet mój mięsożerny M, znalazł w biowayu coś dla siebie - Burito, podawane z sosem i surówkami. Oczywiście jest to danie również wegetariańskie. Co ważne, w Biowayu nie znajdziecie potraw smażonych na głębokim tłuszczu, a produkty pochodzą z ekologicznych upraw. Jest smacznie, zdrowo i niedrogo!


CUDA WIANKI Sopot, Monte Cassino 9



Jeśli będziecie w Sopocie i najdzie Was ochota na naleśniki, skierujcie się na Monciaku do naleśnikarni "Cuda Wianki". Cuda wianki to bardzo przytulne wnętrze (totalnie w moim klimacie!) i wielkie, apetycznie wyglądające naleśniki. Wybór jest naprawdę spory i jestem pewna, że każdy znajdzie w menu naleśnika dla siebie. W szczególności polecam wersje wytrawne - są idealne na syty obiad. Do wyboru mamy naleśniki z mąki pełnoziarnistej i tradycyjnej białej. Cuda wianki oferują również naleśniki zapiekane z serem i spaghetti naleśnikowe - warto wypróbować!



Ceny bardzo przystępne, za najbardziej wypasionego naleśnika zapłacimy niecałe 20 zł.
W cudachwiankach mogłabym przesiadywać godzinami - jeśli lubicie białe wnętrza z folklorystycznymi elementami, to podobnie jak ja, na pewno nie będziecie chciały stamtąd wyjść :)
A jeśli jesteśmy już przy cudach wiankach, to koniecznie wpadnijcie do Gdyni 21 czerwca! Co roku jest tam organizowana impreza "Cudawianki" z koncertami na plaży, piknikowaniem i przeróżnymi warsztatami.


TESORO Sopot, Polna 70



Tesoro odkryliśmy stosunkowo nie dawno. Od razu mówię, że to najdroższa restauracja z tego zestawienia Jeśli szukacie dobrego włoskiego jedzenia, zajdźcie na ul. Polną w Sopocie. Posiłki przygotowywane są z oryginalnych, włoskich składników, wszystko jest świeże i przygotowywane na bieżąco, a mottem restauracji jest "slow food". W Tesoro jest zawsze tłoczno, a czas oczekiwania na danie jest całkiem spory (od 30 minut, do nawet godziny w sezonie).



Warto jednak trochę się naczekać, bo jedzenie jest naprawdę dobre. Polecam wypróbowanie pizzy i dań makaronowych - jeśli unikacie pszennego makaronu, możecie wymienić go na pełnoziarnisty lub bezglutenowy. Karta dań jest wymieniana co tydzień, więc za każdym razem można trafić na coś innego :) Ja polecam cannelloni faszerowane włoskim serem i szpinakiem w pysznym, serowym sosie. Za takie dwie rurki zapłacimy 30 zł. Tak jak mówiłam, restauracja do tanich nie należy, a do tego porcje pewnie dla wielu będą zbyt małe (oprócz pizzy), aby się porządnie najeść. Ale, za to jedzenie jest pyszne (i zdrowe!) i choćby dlatego warto tam zajrzeć choć raz.



HOUSE OF PROTEIN Gdańsk, Grunwaldzka 229



House of protein to nowy lokal w Gdańsku, który zainteresuje pewnie osoby trenujące. Ale nie tylko! Za co polubiłam proteinowy domek? Za jasno i szczegółowo opisane tablice z menu, na których jak byk jest napisane ile każde danie ma kalorii, białka, węglowodanów i tłuszczy.


Oprócz pełnoziarnistych tortilli (placki robią sami), w menu m.in. znajdziemy także omlety zrobione z samych białek - coś dla fanek Dukana ;) Gratuluję właścicielowi pomysłu na taki lokal - brakowało czegoś takiego w Trójmieście. Na pewno będę tam zaglądać, bo tortille są naprawdę mega! W szczególności polecam wersję grecką, z kurczakiem, oliwkami, serem feta i sosem tzatziki. Koszt - 16 zł.



3BURGER Gdynia, Świętojańska 61



Jeśli już koniecznie chcecie zjeść hamburgera, to zamiast kierować się do najbliższego Mc Donalda, zajdźcie do 3Burgera w Gdyni. Tamtejsze burgery nie mają nic wspólnego z typowym fast foodem. W ofercie znajdziecie kanapki z mięsem wołowym, baraniną lub dziczyzną, w bułce sezamowej, żytniej, ciabbacie lub maślanej. Wybór burgerów jest bardzo duży- menu zawiera prawie 20 pozycji!



Każda kanapka to 200 g mięsa, świeże warzywa, sery i samodzielnie przygotowywane sosy.  Uwielbiam ciabattę i mozzarellę, więc moim numer jeden jest burger Italiano (wołowina, mozzarella, pomidory, cebula + sos majonezowy z zielonym tabasco). M. lubi pikantne dania, więc postawił na Igraszki z diabłem (wołowina, sałata, pomidor, papryczki jalapeno, cebula + sos majonezowy z czerwonym tabasco).  W menu znajdzie się też coś dla wegetarian - burgery z serem kozim lub rybką.
Nie mogłabym nie wspomnieć o sposobie podawania burgerów. Przede wszystkim są bardzo fajnie zapakowane - tak, że bez problemów zjemy je bez użycia sztućców. A do tego dostajemy je w śmiesznych, blaszanych wanienkach - na wypadek jakby coś nam jednak wyciekło :)

Ceny burgerów: od 10 do 19 złotych. 

A może już poznałyście te miejsca? Macie w swoich miastach podobne restauracje?


Na koniec zostawiłam najprzyjemniejsze, a mianowicie konkurs! Do wygrania są dwa zestawy nagród. Każdy zestaw zawiera dwa kremy z serii City Protect 25+ (na dzień i na noc) oraz książkę "Szczypta smaku".

Zasady są proste:
1. Zgłoszenia proszę przesyłać za pomocą zamieszczonego poniżej formularza. Nie zapomnijcie podać swojego maila, abym mogła się z Wami skontaktować w razie wygranej.
2. W zgłoszeniu, oprócz podania swoich danych, odpowiadacie na konkursowe pytanie "Jaki jest Twój przepis na młodą, promienną skórę?".
3. Na zgłoszenia czekam do 14 maja
4. Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo do 16 maja. Wyniki zostaną również opublikowane na blogu 16 maja.
5. Wysyłką nagród zajmie się marka Lirene



 

Powodzenia i do usłyszenia w kolejny poście z serii "Bye, bye wrinkles. Pożegnaj zmarszczki z Lirene!".


Zajrzyjcie również na bloga Dezemki, znajdziecie tam kulinarne miejsca w Poznaniu do których warto zajrzeć :)

9 komentarzy:

  1. Mmmmm Tesoro, ja również goraco polecam. Tamtejsza pizza wymiata.

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakowicie:)) Aż bym zjadła jakiegoś burgera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3burger ma naprawdę świetne burgery :))

      Usuń
  3. bio way znam, ale zapamiętuję jeszcze 2 miejsca i na pewno tam się zjawię ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Apetycznie zdjęcia! Burgery prezentują się świetnie :D
    Pozdrawiam, Magda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Burgery były pyszne!

      Usuń
  5. Uwielbiam Bioway, zwłaszcza ten blisko Starówki! w pozostałych lokalach jeszcze nie byliśmy, ale zanotowałam wszystkie adresy, jak następnym razem odwiedzimy 3miasto, to już będziemy wiedzieli, gdzie udać się na obiad!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP