5.2.14

Zapanuj nad swoim budżetem, czyli mój sposób na oszczędzanie.


Na studiach pieniądze wręcz uciekały z mojego portfela, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo na co. Jeszcze wczoraj była w nim cała stówka, a następnego dnia z tej okrągłej kwoty zostało kilka złotych. I zawsze po zajrzeniu do prawie pustego portfela pojawiało się w głowie pytanie - jak to możliwe?!.

Po przeanalizowaniu i podsumowaniu wszystkich z pozoru drobnych zakupów faktycznie wychodziło, że jednak nikt nie wydał mi źle reszty, ani nie podkradł z mojego portfela żadnego banknotu. Ot, tu 20 zł, tam 5, w drogerii kilkanaście, parę złotych na bilety... i się zebrało kilkadziesiąt. Skądś to znacie? :)





Wartość pieniądza.

Można powiedzieć, że pierwszy krok w kierunku zapanowania nad moimi wydatkami zrobił się sam. Każdą własnoręcznie zarobioną złotówkę wydaje się znacznie trudniej niż pieniądze, które się dostało od rodziców/cioci/dziadków. Nie, z dnia na dzień nie zrobiłam się dusigroszem, ale dużo rozważniej wydawałam pieniądze wiedząc, że muszę za nie opłacić rachunki, czy kupić jedzenie.

Budżet pod kontrolą.

Jeśli nie kontrolujesz swoich wydatków, nie zdajesz sobie sprawy na co wydajesz najwięcej, ile w ciągu ostatniego miesiąca wydałaś na ciuchy, czy jedzenie na mieście, to polecam zapisywać sobie wszystkie wydatki. Nie twierdzę, że takie skrupulatne zapisywanie na co została wydana każda złotówka jest najlepszym pomysłem na oszczędzanie, ale dzięki temu możemy zobaczyć na co tak naprawdę wydajemy.

Zestawienia w excelu/zeszycie.

Ja mam budżetowy plik w excelu i taka forma sprawdza się u mnie idealnie. Jeden arkusz= jeden miesiąc. Każdy miesiąc zawiera tabelę z kategoriami wydatków: zakupy spożywcze, zakupy kosmetyczne, odzież, środki czystości, opłaty (np. czynsz, media, telefon), transport (bilety, paliwo). Znajduje się też podsumowanie miesięcznych wydatków w każdej kategorii, dzięki temu wiem ile w danym miesiącu wydałam na ciuchy, jedzenie, kosmetyki.... Excel oblicza mi również moje saldo, więc wiem ile zostało mi pieniędzy do wydania do końca miesiąca. Taką formę kontroli swojego budżetu stosuję już od kilku miesięcy i udało mi się zaoszczędzić znacznie więcej niż w czasie, gdy wydatków nie kontrolowałam.




Swoją drogą już jako kilkuletnia dziewczynka prowadziłam ewidencję swoich wydatków (co z tego, że zwykle ograniczały się one głównie do szkolnego sklepiku). Miałam w zeszycie specjalną tabelę w której zapisywałam każdą kupioną drożdżówkę. W kolumnach z poważnie brzmiącymi nagłówkami - przychody i odchody (dopiero rodzice, pokładając się ze śmiechu uświadomili mi, że to nie odchody, a rozchody:D) zapisywałam każdy wydany grosz, zaoszczędzone drobniaki, kieszonkowe i ciut większe sumki, które dostałam od babci i dziadka.

Aplikacje w bankach.

Wiem, że niektóre banki (np. mbank) oferują tzw. budżet plannery. Wszystkie transakcje za pomocą karty są przypisywane do poszczególnych kategorii. Również kwoty wypłacone w bankomatach możemy rozdzielić na poszczególne wydatki. Pomysł fajny, ale niestety nie sprawdzi się u wszystkich.
U mnie się nie sprawdził. Po pierwsze część pieniędzy którymi dysponuję nie przychodzą na moje konto, więc byłyby poza kontrolą. Po drugie - wypłacając np. stówkę w bankomacie zazwyczaj wydawałam ją przez tydzień (wszelkie drobne zakupy, za które nie płaciłam kartą)- musiałabym przez tydzień zbierać wszystkie paragony, aby móc później podzielić tę kwotę na wydatki w poszczególnych kategoriach. Zbyt upierdliwe - wolę mojego excela :)



Najpierw obowiązki, potem przyjemności

Każdy miesiąc rozpoczynam od wykonania przelewów na czynsz za mieszkanie i internet. Jeśli wiem, że w danym miesiącu czekają mnie dodatkowe wydatki (lekarz, wyjazd, prezenty) od razu odkładam potrzebną na to sumę pieniędzy. Dzięki temu nigdy nie zapominam o opłaceniu rachunków, a po wykonaniu obowiązkowych płatności, wiem ile zostało mi do wydania w miesiącu. 

Dwa  konta

Aktualnie posiadam dwa konta bankowe - jedno, na które przychodzi moje comiesięczne wynagrodzenie i z którego robię wszystkie opłaty, a drugie - "oszczędnościowe". Na to drugie na koniec miesiąca przelewam kwotę, która została na koncie pierwszym. Do "oszczędnościowego" nie posiadam karty, więc nie kusi mnie, aby coś sobie kupić coś nieplanowanego z odłożonych pieniędzy.


Szybkie oszczędzanie

Skarbonki

Jeśli zależy Ci przede wszystkim na oszczędzeniu konkretnej kwoty, to dobrym rozwiązaniem będą wszelkiego rodzaju skarbonki. Pomysł ze słoikiem do którego codziennie wrzucamy zaoszczędzone 2 czy 5 zł brzmi naprawdę fajnie. Dodatkowo w prosty sposób można obliczyć za ile dni zbierzemy potrzebną nam sumę :)


Jestem bardzo ciekawa jakie Wy macie sposoby na oszczędzanie. Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach! :)

34 komentarze:

  1. excel to lek na całe zło. dopiero jak sobie to zobaczysz w tabelkach, wiesz co się dzieje. zapisywanie jest doskonałym pomysłem. mój najlepszy sposób na oszczędzanie to brak pieniędzy. nic mnie tak nie motywuje ;)
    na studiach miałam swoje momenty zakupowego szaleństwa, ale nauczyłam się inwestować mądrze. pamiętam jak kupiłam sobie buty za 400 zł i nie byłam pewna czy to dobry pomysł, ale przechodziłam w nich 4 lata i nie żałuję ani złotówki. czasami tak wychodzi. chyba na drugim albo trzecim roku przechodziłam etap urządzania i nakupowałam miliardy pierdółek domowych, z którymi musiałam się później przeprowadzać przez cały kraj w górę mapy, a rok temu z powrotem w dół, ale dzięki temu teraz nie muszę kupować już nic. wszystko ma dobre i złe strony, ale jeśli chcemy zaoszczędzić pieniądze to jedynym sposobem jest nie wydawać. cała tajemnica ;) ja "często" kupuję na zapas, ale to się u mnie sprawdza, bo idąc do rossmanna po chemię domową w promocji faktycznie kupuję tylko to, co kupiłabym tak czy siak. wydaje mi się, że wtedy warto wydać mniej wcześniej niż później więcej. żadne "kosmetyki" mnie nie kuszą. co innego jak idę kupować kosmetyki, wtedy nikt nie wie jak to się może skończyć ;P żartuję. tu też trzeba się ograniczyć.
    i jeździć rowerem! idzie wiosna, to mój plan na transport jak się zrobi sucho i cieplej ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja na niektórych rzeczach nie ma co oszczędzać, a buty są tego doskonałym przykładem. Również zdarza mi się kupować na zapas jeśli dana rzecz jest akurat w promocji, a wiem że w najbliższym czasie będzie mi potrzebna :)

      Usuń
  2. chciałabym być tak zorganizowana ;) Prowadzenie domu z dziećmi, przedszkolami, szkołą, etc. to już spore wyzwanie, jak byłam sama to łatwiej było mi zapanować nad wydatkami, teraz nie ma mowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontrola wydatków wcale nie jest taka pracochłonna ;))

      Usuń
  3. Od kilku lat prowadzę kalendarz w którym zapisuję przychody i rozchody. Dzięki temu mam wgląd na co najwięcej wydaję i jaki jest obecny stan wydatków. To bardzo pomaga i pozwala mieć pogląd na całość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja zaczęłam wrzucać jakieś drobniaki do skarbonki bo chcę sobie uzbierać na nowy aparat, na razie idzie mi nieźle zobaczymy jak długo to potrwa :P

    http://takbardzokosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby udało się szybko uzbierać potrzebną kwotę :)

      Usuń
  5. Ja już o swoich sposobach pisałam u siebie, głównie zapisuję strefę nad którą ciężko było mi zapanować - a chodzi tu o kosmetyki, częściej kupiłam sobie kosmetyk niż ubranie w efekcie, róży do policzków miałam 3 a tylko jedną dobrą parę spodni:P Teraz to się zmieniło, budżet mam z góry zaplanowany i chętniej kupię też coś dobrego do ubrania:)
    Dodatkowo odkładam do skarbonek, a pod koniec miesiąca na konto oszczędnościowe;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie planuję swoich wydatków najczęściej... Hm, raczej to źle, bo sporo wydaję na kosmetyki. Staram się teraz jednak ograniczać powoli i kupować to, co potrzebne i zaplanowane - nie kupować pod wpływem chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już oduczyłam się wydawać kupy kasy na kosmetyki- kupuję tylko wtedy, gdy coś zużyję :)

      Usuń
  7. Sposób z podliczaniem i zapisywaniem swoich wydatków nie sprawdziłby się u mnie - zwyczajnie brak mi na to czasu, o wielu wydatkach zapominałabym bardzo szybko. Oszczędzanie jednak całkiem nieźle mi wychodzi - nie kupuję rzeczy, których nie potrzebuję, odkładam sobie na koncie pieniądze na większe wydatki i te ''marzeniowe'' cele, jak np. wakacje :) I o dziwo, u mnie sprawdza się takie sposób - po prostu to co mogę, odkładam, ale jeśli np. mam na coś ogromną ochotę, nie odmawiam sobie tego tylko dlatego, że powinnam oszczędzać - bo wtedy całe oszczędzanie straciłoby sens, w końcu po to odkładamy pieniądze, żeby móc je potem wydawać na te większe czy mniejsze przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli ktoś z Was ma pakiet Office 2013, to jest tam gotowy szablon 'Family budget'. Bardzo przydatny i przejrzysty graficznie. Wyszczególnione wydatki, dochody. Korzystam od nowego roku i właśnie wczoraj podliczalam styczeń. Bardzo, bardzo polecam. Teraz widzę moje wydatki i juz kilka razy złapałam sie na tym, ze chciałam kupić cis zupełnie niepotrzebnego, ale sie powstrzymalam.


    Miłego dnia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dobrze wiedzieć, że office ma coś takiego :)

      Usuń
  9. I takie oto zestawienie budżetu muszę zrobic :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie w zupełności aplikacje w bankach wystarczają. Kiedyś prowadziłam też excel, ale w banku jest to zdecydowanie lepiej rozwiązane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze przekonam się do tych bankowych aplikacji, na razie wolę excela :)

      Usuń
  11. Ja dopiero od stycznia zapisuję swoje wydatki. Po zsumowaniu usiadłam z wrażenia i postanowiłam bardziej się kontrolować. Nie ma zmiłuj. Pieniądze za szybko wyskakują z portfela, żeby wydawać je aż tak lekką ręką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jest z tymi drobnymi wydatkami o których później całkowicie zapominamy, a po zsumowaniu stanowią pokaźną kwotę ;)

      Usuń
  12. Przychody i odchody mnie rozwaliły ;-) Ja podziwiam takie zorganizowane osoby. Sama zbieram paragony, lubię wiedzieć ile i na co wydałam, ale nie zapisuję tego. Nie chcę takiej ścisłej kontroli. Może kiedyś ;-) Na razie chyba wolę nie wiedzieć jak dużo wydaję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych odchodów śmiejemy się do dzisiaj :D Ja lubię mieć wszystko ładnie zorganizowane i uporządkowane, więc prowadzenie takiego zestawienia w excelu sprawia mi poniekąd frajdę i poczucie, że nad wszystkim panuję ;)

      Usuń
  13. no cóż... oszczędzanie nie jest moją mocną stroną :P Po prostu staram się kupować z głową i zanim coś wrzucę do koszyka zastanowię się trzy razy czy na pewno jest mi to potrzebne, a potem dwa razy czy na pewno mogę sobie na to pozwolić ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale się uśmiałam z tych odchodów :D A taką tabelkę muszę sobie i ja skonstruować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajną sprawą jest też odkładanie do słoika każdej pięciozłotówki, którą masz każdego dnia. Najgorszym dla mnie jest płacenie kartą. Nie czujesz, że wydajesz. Miałam taki plan, żeby podzielić kwotę jaką mam na cały miesiąc (po opłaceniu rachunków) na 4 i na początku każdego tygodnia wypłacać tę część. A przyjemne zakupy typu kosmetyki, pędzle, papiernicze (kocham kolorowe długopisy, mazaki, teczki, notatniki ;) ) kupować pod koniec tygodnia jeśli co mi zostało. Niestety w momencie kiedy zapragnęłam pędzli Hakuro stwierdziłam, że muszę je mieć teraz już natychmiast, nie poczekałam do końca tygodnia tylko kupiłam od razu i wciągnęłam się w zakupowe szaleństwo. Kończy się to jak zwykle biedowaniem do 17 dnia miesiąca (dzisiaj nie jestem w stanie się przemóc, aby sprawdzić ile zostało na koncie. Też to jest dla Was stresująca sytuacja?). Jednak jestem co raz bliżej do całkowitego zaprzestania korzystania z karty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja - płacąc kartą mamy znacznie mniejszą kontrolę nad swoim budżetem niż wtedy, gdy trzymamy pieniądze w portfelu. Dzielenie na 4 to całkiem fajny sposób, pod warunkiem że zawsze mniej więcej tyle samo wydajemy :) Od kiedy prowadzę zestawienie w excelu nie stresuję się sprawdzając stan konta, ale kiedyś bywało tak, że po zobaczeniu salda analizowałam na co ja wydałam tyle kasy :D

      Usuń
  16. Z wszystkim się zgadzam :) mam tylko jedno "ale". Oszczędności należy przelewać na początku miesiąca :) bo na koniec może nic nie zostać...A tak? Podczas robienia przelewów rachunkowych, przelewa się oszczędności i już wiesz ile masz do życia i wydania na czysto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przelewam zawsze 30go, bo 30go dostaję wypłatę :))

      Usuń
    2. Aaaa ;) i wszystko jasne i klarowne!

      Usuń
  17. Przychody i odchody mnie rozwaliły :) Takie to urocze ^^ Ja odpowiedzialność za pilnowanie budżetu zwaliłam na mojego szanownego małżonka, który właśnie uwielbia wszelkiego rodzaju tabelki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja niestety tak zorganizowana nie jestem, ale chyba czas na podobne rozwiązania - ostatnio pieniądze zwyczajnie rozpływają mi się w rękach. niestety dokładnie wiem gdzie - i to chyba krok pierwszy, żeby ograniczyć swoje wydatki... trzymaj za mnie kciuki! :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP