28.2.14

Bye, bye... February

Podoba mi się taka zima. Absolutnie nie tęsknię za śniegiem i mrozem i po cichu liczę, że taka wiosenna, słoneczna pogoda już z nami zostanie :) Ciepłe kozaki grzecznie leżą w szafie i póki co nic nie wskazuje na to, abym musiała je wyciągać. W domu kwitną hiacynty i narcyzy, a w wazonikach wdzięczą się różowe tulipany. W ogrodzie nieśmiało przebijają się krokusy, a na drzewach pojawiły się bazie. Jestem pewna - wiosna idzie wielkimi krokami :)



Wiosna zagościła również na moim komputerowym pulpicie (na którym wreszcie zrobiłam porządek!).
Słoneczna pogoda skutecznie wyciągnęła mnie na zewnątrz i zaliczyłam pierwsze bieganie w tym roku. Oj, mimo systematycznych ćwiczeń w domu zdecydowanie wyszłam z formy. Przebiegłam trochę ponad 2 km i padłam, a jeszcze w październiku robiłam cztery razy tyle. No, ale małymi kroczkami do przodu i wkrótce wrócę do dłuższych dystansów. A! Wreszcie zainwestowałam w sportowy stanik - teraz biega mi się znacznie wygodniej :)

Myślę, że mogę stwierdzić, że luty był miesiącem ćwiczenia silnej woli. Przez cały miesiąc nie tknęłam żadnych słonych przekąsek i praktycznie wyeliminowałam z jadłospisu słodycze. I powiem Wam, że wcale mnie do nich nie ciągnie. Ograniczenie spożywanego cukru sprawiło, że teraz wszystko wydaje mi się być przesłodzone - w szczególności serki homogenizowane, którymi się wcześniej zajadałam. Przestawiłam się też na brązowy ryż, razowy makaron i pełnoziarniste mąki. Tarta i naleśniki żytnie wyszły równie pyszne jak ich pszenne odpowiedniki. A w najbliższych dniach będę lepić razowe pierogi z brokułami:)

Ostatnie dni lutego spędziłam przede wszystkim siedząc w Photoshopie i dopinając na ostatni guzik nowy szablon na blogu Nissiax. Nieskromnie przyznam, że efekt końcowy prezentuje się naprawdę fajnie :)




W lutym obyło się bez zakupowych szaleństw. Skusiłam się jedynie na zachwalane plasterki do nosa oraz na odżywkę do włosów w spreju. Swoją drogą daaawno nie miałam produktów Gliss Kura - kiedyś byłam fanką serii z jedwabiem.

Co jeszcze? Sumiennie wdrażam swój cel  na 2014 - jedna książka, jeden miesiąc. O co chodzi? Założyłam, że każdego miesiąca przeczytam minimum jedną książkę. Tak, wiem że to niewiele, ale od kiedy zaczęłam pracę na pełen etat mój wolny czas bardzo się skurczył i zawsze znajdzie się sto ważniejszych spraw do zrobienia niż czytanie. Mam nadzieję, że się rozkręcę i wkrótce będą to dwie, czy trzy książki miesięcznie. W lutym przeczytałam "Radość dla początkujących", a w marcu planuję zabrać się za "Jillian Westfield wyszła za mąż". Obie książki kupiłam na znak.com.pl za śmiesznie niskie pieniądze - uwielbiam tam robić zakupy!



A jak Wam minął luty?

16 komentarzy:

  1. kolorowo i wiosennie. fajny mix, glisskury w mgiełkach są moimi ulubionymi psikaczami, bez nich nie rozczesałabym włosów, jak na razie faworytem jest czarny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Następnym razem wezmę czarny :)

      Usuń
  2. To jest nas już dwie :-)) Mi również w tym roku zima niesamowicie przypadła do gustu :-)) Oj też bym chciała realizować czytanie jednej książki na miesiąc :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam dokładnie takie samo czytelnicze zobowiązanie w 2013 i udało się, czytałam więcej (tak jak piszesz 2-3 książki miesięcznie). W tym roku, aby się dodatkowo zmotywować publikuję jedną najciekawszą pozycję na swoim blogu, może moje opisy nie są godne Pulitzera ;), ale daje mi to dużą satysfakcję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki w takim razie :) Też myślę nad takim cyklem postów :)

      Usuń
  4. ach czyli To ty jesteś autorem przemiany u Nissiax - świetna robota - bardzo mi się podoba i w moich kolorkach zdecydowanie :)) brawo
    u mnie też ciężko z książkami, ale przez, a może dzięki L4 udało mi się nadrobić i w 5 dni przeczytałam 5 książek :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))
      Ooo, to niezły wynik 5 książek w 5 dni!

      Usuń
  5. Oj tak, wiosna już zdecydowanie nadchodzi. U mnie także kwiaty dają o tym znać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu kupić kilka wiosennych kwiatków;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu w mieszkaniu zrobi się wiosenniej :)

      Usuń
  7. Szablon jaki stworzyłaś dla nissiax jest fantastyczny! Masz talent :) Faktycznie kwiaty wszędzie kwitną a słońce coraz dłużej grzeje więc chyba można już śmiało stwierdzić że nadchodzi wiosna! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP