31.1.14

Bye, bye...January


No i pierwszy miesiąc 2014 za nami! Styczeń wyjątkowo przeciekł mi przez palce, ale może to i dobrze - coraz bliżej jest do wiosny....


W tym miejscu mogłabym zacząć narzekanie na zimową aurę, zamarzające palce, mokre buty i wszechobecne zaspy śniegu, ale skwituję to jednym (jakże słynnym!) zdaniem- "sorry, taki mamy klimat" :D. A tak serio, zima wcale nie jest aż taka zła (o ile nie trwać będzie prawie pół roku...). Można pójść na sanki, porzucać się śnieżkami i ulepić bałwana. Drzewa opatulone śnieżną pierzynką  wyglądają najpiękniej, a i gorąca herbata nie smakuje lepiej o żadnej innej porze roku.

A co tam w styczniu? Sporo spacerów, zarówno tych leśnych jak i  miejskich (Sopot!). Nawet niska temperatura nie była przeszkodą w leśnych wycieczkach. Odkopałam swoje sanki. Nie sądziłam, że saneczkowe wyjście sprawi mi tyle frajdy, od razu poczułam się co najmniej 10 lat młodziej :D

Nadal ćwiczę i chyba codzienna dawka ruchu weszła mi w nawyk (nareszcie!). Tęsknię trochę za wiosną i rozpoczęciem sezonu biegowego, ale póki co ćwiczę na dywanie w domowym zaciszu (no dobra, nie na dywanie - dorobiłam się maty!) Niestety te same ćwiczenia bardzo szybko zaczynają mnie nudzić i poległam na six packu Jillian. Codziennie ten sam trening stawał się nużący i zaczęłam przeplatać go z innymi ćwiczeniami. Całkiem serio rozważam również wykupienie karnetu na siłownię. Jeśli trafi się coś po okazyjnej cenie (liczę na groupona ;) to na pewno skorzystam.

Co jeszcze? Można by rzec- miesiąc bez blogowych aferek, miesiącem straconym. Szczerze? Wszelkiego rodzaju współpracowe skandale kompletnie mnie nie ruszają i jestem już zmęczona ciągłym szukaniem dziury w całym przez niektóre blogerki. Najlepsza zasada: niech każdy robi swoje i nie patrzy się na innych :) Żeby nie było wątpliwości - mnie nikt nie zmusza do pisania pozytywnych recenzji :D I tyle w tym temacie mam do powiedzenia.

A propos współprac, rozpoczęłam kolagenową, miesięczną kurację z preparatami Gesha - miałyście do czynienia z pitnym kolagenem? Jestem bardzo ciekawa efektów! Za miesiąc spodziewajcie się mojej opinii :)


A jak Wam minął styczeń?




23 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie tymi sankami, chyba się wybiorę w niedziele :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Styczeń bardzo statyczny - dosłownie nic ciekawego nie wydarzyło się. Rozpoczęcie prawdziwej zimy wygoniło mnie z parku, bo jak tu biegać w siarczysty mróz i ślizgawicę. Mam nadzieję, że w marcu będę mogła ponownie ruszyć z bieganiem czy rowerem. Karnet z grouponu to naprawdę świetny pomysł - w ubiegłym roku taki miałam, duże oszczędności. W tym roku nie wyhaczyłam niczego ciekawego. Picie kolagenu - tylko słyszałam, kolagen stosuję w maseczkach 1-2 razy w tygodniu i bardzo mi się cera poprawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też liczę, że już w marcu ruszę z bieganiem :)

      Usuń
  3. Pierwsze zdjęcie bardzo mi się podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne podsumowanie miesiąca, ale ja tam zimy nie lubię, bo straszny zmarzluch ze mnie - czekam z utęsknieniem na wiosnę. Ale Sopotu Ci zazdroszczę, mieszkam na drugim końcu Polski, byłam nad naszym morzem tylko raz w życiu 1,5 roku temu, i w Sopocie także byłam na molo - cudnie tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja choć do Sopotu mam blisko to i tak rzadko tam bywać - chyba czas to zmienić! :))

      Usuń
  5. my cały czas na sankach jeździmy:) w końcu

    OdpowiedzUsuń
  6. Też czekam na wiosnę, żeby móc wskoczyć w buciki i biec przed siebie :)
    A aferki muszą być! Haha, żeby nie było za nudno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jaka będzie lutowa afera :D

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą odnośnie współprac;)
    Napój mi proponowali ale odmówiłam. Ciekawa jestem Twoich wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jestem po tygodniu kuracji - efektów póki co nie ma ;))

      Usuń
  8. kurcze, a mnie ta aferka gdzieś ominęła. Jeśli chodzi o ćwiczenia- zmotywowałam się wykupieniem karnetu. gdyby nie to pewnie szybko by mi przeszło. Od 3 miesięcy chodzę dwa razy w tygodniu czy chcę czy nie chcę. W końcu za to zapłaciłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wykupienie karnetu to dodatkowa motywacja :)

      Usuń
  9. Fantastyczne i bardzo pozytywne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sanki! Właśnie - mam w planach jeszcze tej zimy pójść na sanki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie się wybierz! :)

      Usuń
    2. Zmotywowałaś mnie tym wpisem i nawet wyjęłam sanki z samego końca piwnicy ... Tylko, że odwilż przyszła i śnieg się zaczął kończyć ;) Ech.

      Usuń
  11. Zazdroszczę, że chce Ci się ćwiczyć ;) Mój leń jest chyba nie do pobicia, zdarzało mi się max 3 dni z rzędu ćwiczyć a jak dopadały mnie zakwasy to koniec. Wczorajszy dwugodzinny spacer to wszystko na co mnie stać ostatnio ;)

    A styczeń przeleciał niesamowicie szybko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorsze są początki, potem już jakoś idzie :) Ale nie ma co ukrywać, są dni kiedy mam okropnego lenia i nie ruszam się z kanapy ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP