27.11.13

Piękne stopy w 7 dni? Skarpetki peelingujące Cosmabell

Szorstkie pięty? Sucha skóra stóp? Nagniotki?
Jeśli borykacie się z tymi problemami, dzisiejszy post powinien Was zainteresować.

Sama wiele razy zabierałam się za usuwanie martwego naskórka ze stóp za pomocą pumeksu. Niestety z marnym skutkiem. 

O peelingujących skarpetkach słyszałam już jakiś czas temu, ale nie wierzyłam, że mogą być skuteczne. Do czasu, aż nie przetestowałam ich na własnej skórze.

Na początku byłam bardzo sceptyczna, ale końcowe efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Serio! Dobra, ale czym są właściwie te peelingujące skarpetki?

Skarpetki to tak naprawdę foliowe woreczki, które zostały nasączone kwasami owocowymi. Kwasy rozluźniają połączenia pomiędzy martwymi komórkami naskórka, przez co sucha skóra zaczyna się złuszczać. Zawarte w skarpetkach ekstrakty mają za zadanie nawilżać i zregenerować skórę. Moje pochodzą od Cosmabell.

W składzie produktu znajdziemy:
  • kwas glikolowy
  • kwas salicylowy
  • kwas mlekowy
  • kwas cytrynowy, jabłkowy
  • kolagen
  • kwas hialuronowy
  • ekstrakt z aloesu
  • ekstrakt z ogórka
  • wyciąg z bluszczu i rozmarynu
  • mocznik

Kiedy spodziewać się efektów?

Z przeczytanych opinii zauważyłam, że czas złuszczania martwego naskórka bywa różny. Producent sugeruje, że po 7 dniach będziemy cieszyć się nowymi, gładkimi stopami. Jak był w moim przypadku?



Dzień 1 
Foliowe skarpetki nałożyłam na suche stopy, dodatkowo (tak jak zaleca producent) dla wzmocnienia efektu założyłam ciepłe skarpety. W takim zestawie siedziałam 2 godziny. Nic nie szczypało ani nie piekło. Polecam wygospodarować ten czas tak, aby nie musieć się przemieszczać - stopy ślizgają się w woreczkach przez co każdy ruch wygląda dość komicznie ;)

Dzień 2
Skóra stóp była wyraźnie naciągnięta. Stosując się do instrukcji na opakowaniu wymoczyłam stopy w ciepłej wodzie (10 minut).

Dzień 3
Nic, skóra dalej nieprzyjemnie naciągnięta, ale poza tym żadnych oznak, że coś się dzieje. U wielu osób właśnie trzeciego dnia rozpoczął się proces złuszczania, więc tym bardziej byłam zaniepokojona, że u mnie nic takiego nie miało miejsca. Pozostaje czekać dalej :)

Dzień 4
Skóra stała się pomarszczona, ale procesu złuszczania ani widu ani słychu :D

Dzień 5
Ruszyło! Skóra zaczęła intensywnie złuszczać się z palców i przedniej części stóp. Aby nie latać z fruwającym naskórkiem przycinałam nożyczkami ten który bez problemów odchodził. Sam proces złuszczania choć całkowicie bezbolesny jest mało komfortowy (nie mówiąc już o estetyce). Na szczęście nikt oprócz M. nie musiał oglądać moich łuszczących się stóp :)

Dzień 6
Zaczęły złuszczać się pięty. Do końcowego efektu już bliżej niż dalej :)

Dzień 7-10
Złuszczanie objęło wierzchnią część stopy. To chyba najbardziej upierdliwa strefa  złuszczania w całego zabiegu - przede wszystkim dlatego, że skóra w tych miejscach nie schodzi całymi płatami - łuszczący pyłek to nic fajnego ;)



Po 10 dniach proces złuszczania zakończył się i mogłam cieszyć się gładkimi, przyjemnymi w dotyku stopami. Jestem naprawdę pod wrażeniem działania skarpetek - nigdy nie udało mi się uzyskać takiego efektu za pomocą peelingów czy pumeksu.
W prawdzie na piętach i poduszeczkach skóra nie jest "mięciutka jak pupa niemowlaka", ale jej stan jest znacznie lepszy niż przed zabiegiem.

Dobre rady:

Dokładnie zaplanujcie kiedy zaczniecie kurację. Wasze stopy nie będą wyglądać wyjściowo przez kilka/kilkanaście dni, więc przez ten czas lepiej ich nie pokazywać światu. Basen, wizyta u ortopedy, czy założenie sandałów odpada. No, chyba że chcecie straszyć ludzi ;)

Po zakończeniu kuracji warto systematycznie używać kremu do stóp i peelingów - inaczej skóra bardzo szybko wróci do stanu wyjściowego. 

Skarpetki będą świetnym sposobem na doprowadzenie do porządku stóp przed wyjazdem na urlop i rozpoczęciem sezonu sandałowego- na pewno z nich skorzystam latem :)

Peelingujące skarpetki do najtańszych nie należą, za opakowanie skarpetek Cosmabell zapłacimy niecałe 80 zł. Jednak myślę, że dla takich efektów warto w nie zainwestować.



Skusiłybyście się na taki zabieg?

Ze względów estetycznych nie pokażę Wam zdjęć z przebiegu złuszczania - to naprawdę nie był przyjemny dla oka widok ;)

25 komentarzy:

  1. No ładnie to na pewno nie wygląda, ale skoro takie dobre działanie to warto się poświęcić ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja znalazłam na ebay skarpetki tony moly. z przesyłką kosztowały mnie 26zł :) efekt genialny! na pewno (podobnie jak Ty) kupię jeszcze raz przed latem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda metoda, która gwarantuje piękne stopy, jest warta wypróbowania :) Jest o co walczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja tam lubie oglądać efekt przed i po ;) jak jest drastyczny to daję link do zdjecia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko nie chciałabym aby moje zdjęcia stóp krążyły gdzieś po necie - nawet jeśli nie byłyby prezentowane bezpośrednio na blogu ;)

      Usuń
  5. Pokazuj zdjęcia, ja lubię je oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie - nikt mnie nie namówi :D

      Usuń
  6. zaintrygowałaś mnie tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto wypróbować te skarpetki :)

      Usuń
  7. Mam podobne skarpetki i już w niedługim czasie będę je testowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skusiłabym się :) cieka2we czy efekty są długotrwałe..

    OdpowiedzUsuń
  9. Zafunduję sobie taką kurację po zimie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że najlepiej zastosować je właśnie po zimie :)

      Usuń
  10. Śmiesznie wyglądają takie obłażące stopy:P Ale efekt jest naprawdę super:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem właśnie 4 dni po użyciu tych skarpetek i dzisiaj w końcu coś ruszyło, zaczęły łuszczyć mi się palce i popękała skórka na wierzchu stopy, spód jeszcze nie tknięty ;) Ciekawa jestem ostatecznego efektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko moje stopy zareagowały z opóźnieniem ;)

      Usuń
  12. Myślę, że takie skarpetki miałyby u mnie duże pole do podpisu, ponieważ borykam się z suchymi, zrogowaciałymi piętami. Może kiedyś zafunduję swoim stopom taką kurację:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP