30.6.13

Bye, bye... June



Czerwiec, podobnie jak maj wprowadził sporo zmian i (standardowo już) minął błyskawicznie. 

Przede wszystkim - przeprowadzka! Melduję, że w nowym mieszkanku już się zadomowiłam oraz obyło się również bez (większych) kłótni z M. - pełen sukces :D Skoro do tego czasu jeszcze się nie pozabijaliśmy, myślę że rokowania na przyszłość są całkiem dobre ;) 

Lokalizacja mieszkania sprzyja (mniej lub bardziej) aktywnemu wypoczynkowi na łonie natury. W prawdzie lasu nie ma, ale są łąki i stawki. A i wyprawa na plażę nie zajmuje aż tak wiele czasu :) Oprócz leżenia i popijania piwka, oczywiście dalej biegam. Nie tak często jak bym tego chciała - w czerwcu zrobiłam zaledwie 50 km. Obiecuję poprawę! 

Plan zdrowego odżywiania też troszkę podupadł- o ile w śniadaniach praktycznie nic się nie zmieniło, to z obiadami mam problem. Wracam z pracy porządnie głodna i najchętniej zjadłabym cokolwiek, byleby szybko ;) A do tego dla M. obiad=mięso (ja tam najem się nawet sałatką), a jak mięso to najlepiej z frytkami. Oczywiście frytki z selera do niego nie przemawiają. Przyznaję więc, że czasem mój obiad wygląda tak jak na powyższym zdjęciu (zwłaszcza wtedy, gdy to M. robi za kucharza). Fakt faktem było pyszne i wielkich wyrzutów sumienia nie mam- raz na jakiś czas mogę zjeść smażonego kurczaka w panierce i frytki :D

W biedronce M. dorwał zestaw kucharski z Simpsonem- były też cudowne z myszką Minnie, ale niestety nie miałam na tyle siły przebicia, aby to Minnie zdobiła naszą kuchnię. Stanęło więc na grillującym Simpsonie. Z idealnym dla M. hasłem (a propos tego, że obiad=mięso): "You don't win friends with salad". I wszystko jasne. W skład zestawu wchodziła rękawica, fartuch i ścierka- koszt 25 zł. Radość M. - bezcenna.


Jak przeprowadzka, to i parapetówka. Jedzenia zrobiliśmy sporo (a tak przynajmniej wydawało mi się), a i tak wszystko zostało zjedzone. Oprócz sałatki gyros, bruschettek i koreczków, pojawiły się muffinki z fetą i oliwkami (mój debiut) oraz roladki francuskie z salami.

Na kolejny sezon Pamiętników Wampirów muszę czekać do października, ale nieźle wciągnęła mnie Gra o Tron, którą zaczęliśmy oglądać w czerwcu. Aktualnie kończymy 2 sezon i coś czuję, że za chwilę znów trzeba będzie szukać jakiegoś serialu. O Waszych propozycjach pamiętam- jak nadrobimy całą Grę o Tron zabiorę się za oglądanie seriali, które polecałyście w majowym poście :)

Czerwiec okazał się niezbyt łaskawy dla mojej psiny. Nie ma co, miała wybitnego pecha w tym miesiącu. Pogryzł ją pies sąsiadów, zaatakowały pszczoły i rozharatała sobie nos o płot. Mam nadzieję, że w lipcu obędzie się już bez takich przygód.


A jak Wam minął czerwiec? Jakie macie plany na lipiec? :)


13 komentarzy:

  1. wspolczuje psince. a gra o tron jest swietna! ogladam od poczatku. teraz czekam na 8 sezon dextera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My wczoraj zakończyliśmy drugi sezon ;) Za Dextera raczej się nie zabiorę- 7 sezonów do nadrabiania mnie przeraża :D:D

      Usuń
  2. biedny psiul:( ja czytałam książkę "Gra o tron", ale okazała się zbyt trudna. Nie lubię sposobu w jaki jest napisana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście z psiną już wszystko ok :) Książki nie czytałam i jak na razie nie mam tego w planach :)

      Usuń
  3. mi czerwiec minął pod znakiem sesji i egzaminów, dopiero od dwóch dni mogę w pełni odpoczywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę wakacji! Ja już z utęsknieniem czekam na urlop...

      Usuń
  4. Ależ pyszne jedzonko parapetówkowe pokazujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może zrobię post o tego typu przekąskach na imprezę :)

      Usuń
  5. Właśnie zdałam sobie sprawę, od jak dawna nie jadłam frytek! Trzeba nadrobić :DDD

    OdpowiedzUsuń
  6. Great post!!!
    Very beautiful blog!!!

    If you want, we can follow each other. Kisses
    http://fashionsecrets-oksana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. ach ja to czasem tęsknę za takimi obiadkami z frytkami, ale nikt ich nie robi w domu więc nie zjadam. za to robi się groźnie kiedy mama przynosi do domu słodkości, oj niestety za bardoz im ulegam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP