29.4.13

Nie dla mnie - maskara Black Perfection Kobo

Hej:)

Wybór odpowiedniej maskary to dla mnie ciężki orzech do zgryzienia. Moim rzęsom niestety daleko do firanek, są krótkie, cienkie i dość rzadkie -chyba gorzej trafić nie mogłam :D

Nie będzie więc wyolbrzymieniem, jeśli powiem, że potrzebuję maskary do zadań specjalnych ;) Taką, która wydłuży i pogrubi moje rzęsy.

No i niestety - ciężko znaleźć tusz idealny. Ja jestem ciągle w trakcie poszukiwań ;) Jedno jest pewne - tusz do rzęs Kobo Black Perfection nie jest stworzony dla mnie.




Tusz zwiększający objętość rzęs. Głęboka czerń, wyraziste spojrzenie. Formuła tuszu wzbogacona w wyciąg z wiśni japońskiej. Potrójnie czarny barwnik oraz naturalne woski i polimery  sprawiają, że tusz wyraźnie rozdziela rzęsy, pokrywa je intensywnym kolorem głębokiej czerni oraz nadaje im zdrowy wygląd i piękny połysk.




Pomijając bajery takie jak wyciąg z wiśni japońskiej (:D), tusz zapowiadał się naprawdę dobrze i po cichu liczyłam, że wreszcie znajdę ten jeden idealny. No, niestety - do ideału mu daleko...

Przyznam, że opakowanie maskary jest bardzo zachęcające - bez zbędnych dodatków, proste, czarne ze srebrnymi napisami. Wygląda naprawdę profesjonalnie.

Szczoteczka - tradycyjna i dość gruba. Też całkiem nieźle. 




Niby wszystko fajnie, ale... (a tych "ale" niestety całkiem sporo):

  • Szczoteczka nabiera zbyt dużą ilość tuszu - konieczne jest usunięcie jego nadmiaru przed każdą aplikacją.
  • Tusz ma bardzo suchą, toporną konsystencję. Trochę przypomina starą, lekko zaschniętą maskarę.
  • Efektu dobrze rozdzielonych rzęs, ani wzrostu objętości nie uświadczyłam.
  • Łatwo o efekt owadzich nóżek.
  • Maskara po kilku godzinach zaczyna się kruszyć i osypywać (dla mnie to czynnik dyskwalifikujący).




Gdyby nie fakt, że tusz kruszy się i osypuje, przymknęłabym oko na jego niedoskonałości (na odżywce Eveline wygląda całkiem, całkiem). Nie lubię marnować kosmetyków, więc cały czas biję się z myślami, czy zużyć go do końca, czy dać sobie spokój...


Maskara kosztuje 19 zł (11 ml)


Był to mój pierwszy tusz Kobo i muszę przyznać, że troszkę się zraziłam do tej marki (a przynajmniej do maskar;). 


Używałyście innych maskar Kobo? Jak się sprawowały? 

A może miałyście Black Perfection i byłyście z niej zadowolone? :)

38 komentarzy:

  1. u mnie wybór maskary też nie należy do najłatwiejszych.
    Ten tusz ma szczoteczkę taką jak lubię. dużą.
    z ostatniego wodoodpornego WIBRATORA Maybelline, nie byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę pamiętać,żeby go nie kupować ;)

      Usuń
  2. nigdy nie miałam nic z tej firmy... słyszałam ze lakiery do paznokci są w porządku ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja swojego tuszowego ulubieńca już mam.
    To Wonder z Oriflame - ta, w granatowym opakowaniu :)
    Aczkolwiek czasami zdarza mi się kupić coś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dorwę katalog z Oriflame to przyjrzę się mu:)

      Usuń
  4. Ja nie lubię kobo od samego początku i nie ciągnie mnie do nich a teraz nie mam natury w pobliżu, więc w ogóle nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, też aktualnie nie po drodze mi do natury, więc bardzo rzadko tam bywam:)

      Usuń
  5. Z Kobo to ja tylko lakiery, ewentualnie cienie, chociaż są dość twarde. Nigdy nie zamierzałam kupić od nich tuszu i jak widać wyszło mi to na dobre :)
    Osypywania się w maskarach nie toleruję w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś wypróbuję lakiery:)

      Usuń
  6. z Kobo uwielbiam tusz Deep Black Volume ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na zmianę korzystam z taniutkich maskar essence i trochę droższych z loreala ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie mia łam żadnego tuszu kobo. Długi czas używałam różowego wibo, który jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy najbliższej okazji wypróbuję ten tusz Wibo :)

      Usuń
  9. Nie mam nic z Kobo i ogólnie z dystansem podchodzę do maskar, bo mało która radzi sobie z moimi rzęsami.

    OdpowiedzUsuń
  10. wiem, że jest kilka perełek kobo, ale mnie jakoś ta marka nie przekonuje. niby ciekawe lakiery, ale jakoś mimo promocji jeszcze żadnego nie kupiłam. tuszu również nie miałam, a po twojej recenzji będę omijać szerokim łukiem przynajmniej ten :)
    ja też nie lubię marnować kosmetyków, ale chyba dałabym sobie spokój z tym gagatkiem. chyba, że kropelka duraline z inglota coś by zdziałała.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie chyba dam sobie z nim spokój...

      Usuń
  11. Nie miałam jeszcze tuszy KOBO

    OdpowiedzUsuń
  12. szkoda że taki kiepski się okazał, bo fajny taki naturalny efekt zostawia na oczkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety troszkę zbyt naturalny - na zdjęciu są 3 warstwy i dopiero przy takiej ilości "coś tam widać" ;))

      Usuń
  13. Mam takie same rzęsy jak Ty i używam najpopularniejszej maskary Maybelline New York Colossal Volum Express. Myslalam,że do któtkich,rzadkich rzęs jest ona idealna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jej używałam i chyba do niej wrócę :)

      Usuń
  14. Kobo zawsze mnie czymś kusiło, ale jakoś nic nigdy nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. jak dla mnie rzesy wygladaja jak bez tuszu...szkoda ze nie pokazalas np zdjecia bez,z 1 warstwa I z 2ma
    ja bym go nie kupila ;) x xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji recenzji następnej maskary zrobię takie zdjęcia, bo faktycznie wtedy najlepiej widać efekt:)

      Usuń
  16. tego tuszu nie miałam, bo u mnie w mieście nie ma kosmetyków z Kobo, ale odkąd studiuję we Wro to mam do nich dostęp, choć jakoś nie ciągnie mnie do nich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też jakoś specjalnie nie ciągnie;)

      Usuń
  17. Kobo ma fajne pomadki i cienie ; p Z maskar mogę polecić jedną MF 2000 C. Próbowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam, sporo pozytywnych opinii słyszałam na jej temat-na pewno zastanowię się nad jej zakupem przy wyborze kolejnej maskary:)

      Usuń
  18. Nie miałam, jakoś nie jestem przekonana do tej marki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP