17.1.13

Zimowa pielęgnacja dłoni



Przepraszam za brak postów w ostatnim czasie, ale dopadła mnie grypa. Oczywiście jak na złość zachorowałam w najmniej odpowiednim momencie i na behapowskie egzaminy ledwo się doczłapałam, a gorączka nie ułatwiała wymyślania sensownych odpowiedzi ;) 

Na szczęście  czuję się już znacznie lepiej, więc mogę zacząć nadrabiać zaległości w blogowaniu :)



Dzisiaj chcę pokazać Wam moich ulubieńców w zimowej pielęgnacji dłoni. To właśnie w tym okresie nasze dłonie są najbardziej narażone na negatywne działanie czynników zewnętrznych. Mróz, wiatr, czy śnieg mogą skutecznie przyczynić się do ich wysuszenia i spierzchnięcia. Przejście z - 10 stopni do + 20 też nie sprzyja poprawie stanu naszej skóry. Na szczęście kompleksowa pielęgnacja pozwoli na przywrócenie dłoniom miękkości i zdrowego wyglądu, a także zapobiegnie przed ponownym ich przesuszeniem.



Krok 1 - złuszczanie




Jeśli nasze dłonie stały się szorstkie i nieprzyjemne w dotyku nie obędzie się bez peelingu. Pozwoli on na złuszczenie martwego naskórka i przywrócenie miękkości dłoniom.

Moim ulubionym peelingiem do dłoni jest peeling solny Synesis (recenzja tutaj). Kryształki soli  doskonale ścierają suchy naskórek, a olejki pielęgnują dłonie. Efekt - idealnie gładka skóra w 3 minuty :) Sporą wadą tego peelingu jest niestety jego wysoka cena. Ale i na to znajdzie się sposób - jeśli macie w domu pod ręką sól i oliwę możecie taki peeling zrobić same (o peelingach DIY pisałam tutaj). 

Jeśli nie chcecie kupować specjalnego peelingu do dłoni użyjcie po prostu takiego do ciała :)



krok 2 - natłuszczanie i nawilżanie




W ciągu dnia sięgam zazwyczaj po kremy nawilżające o lekkiej, szybko wchłaniającej się konsystencji. Staram się kremować dłonie po każdym myciu rąk oraz gdy tylko zauważę uczucie ściągnięcia skóry. Aktualnie używam kremu z granatem  marki Pharmatheiss. Ma śliczny zapach, dobrze nawilża i szybciutko się wchłania. Metalowa tubka choć ładnie wygląda jest troszkę niepraktyczna. Jeśli pamiętacie kleje biurowe w metalowych tubkach, w których pod wpływem wyciskania robiły się dziury i klej uciekał bokiem, będziecie wiedziały o czym mówię :D




Równie często sięgam po dwa kremiki Lirene - z allantoiną i parafiną. Oba świetnie nawilżają i pozostawiają ochronną warstwę na skórze. Allantoina wykazuje właściwości przeciwzapalne i przyśpiesza regenerację skóry. Z kolei parafina nawilża i zmiękcza oraz zatrzymuje wilgoć w skórze.




Na noc nakładam grubszą warstwę kremu o gęstszej, treściwszej konsystencji. W tym celu świetnie sprawdza się krem Lirene dla zniszczonych dłoni z masłem shea, które posiada wspaniałe właściwości odżywcze. 




Mogę polecić Wam również krem Sylveco brzozowo-nagietkowy z betuliną - pomimo, że docelowo przeznaczony jest do twarzy, znacznie lepiej sprawdził się u mnie w pielęgnacji dłoni i stóp :) Aktualnie krem znajdziecie w innych opakowaniach - ja posiadam resztkę jeszcze starej wersji ;)

Betulina łagodzi stany zapalne, regeneruje tkankę skórną oraz chroni skórę przed utratą sprężystości. 
A tak na marginesie betulina jest bardzo ciekawym składnikiem - pozyskiwana jest z kory brzozy i oprócz dobroczynnych właściwości pielęgnacyjnych posiada między innymi również działanie przeciwnowotworowe, przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne!



krok 3 - pomoc wysuszonym skórkom




Skórki wokół paznokci są zwykle znacznie bardziej wysuszone niż reszta dłoni, dlatego warto zainwestować w skoncentrowane maści do miejscowego stosowania. Oczywiście nadadzą się one nie tylko do skórek, ale również np. do ust :)

W tej kategorii mam swoich dwóch niezmiennych ulubieńców - maść oliwkową z Ziaji oraz znany pewnie wszystkim "miodek" z Oriflame.

Maść oliwkowa zawiera sporą porcję składników odżywczych - olej z oliwek, trójglicerydy kwasów tłuszczowych, lanolinę, olej Canola, olej bawełniany, makadamia i skwalan.

W "miodku" składników akywnych jest znacznie mniej - znajdziemy tam trójglicerydy kwasów tłuszczowych, parafinę, wosk pszczeli i lanolinę.

Oba produkty posiadają gęstą, tłustą konsystencję i świetnie natłuszczają skórę, chroniąc tym samym przed utratą wody i ponownym wysuszeniem.

Wadą maści z Oriflame jest mało praktyczne opakowanie, które zmusza nas do wydziobywania balsamu z małego słoiczka, dlatego jeśli nie lubicie takich rozwiązań rozejrzyjcie się za Ziają -oprócz bardziej funkcjonalnego opakowania jest tańsza (koszt około 7 zł) i ma bogatszy skład :)


No i na koniec najważniejsze - nie zapominajcie o ciepłych rękawiczkach! :))




Jeśli też macie swoje ulubione produkty przeznaczone do pielęgnacji dłoni, koniecznie napiszcie :)


Do usłyszenia!




23 komentarze:

  1. ja lubie sobie zrobic parafine na dlonie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznam, że parafiny jeszcze na dłoniach nie miałam, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tego zabiegu, więc może się w końcu skuszę :)

      Usuń
  2. Ostatnio smaruje ręce na okrągło i udało mi się wyleczyć wszystkie przesuszenia i małe ranki, które pojawiły się na kostkach, ale cały czas został problem skórek. Jestem strasznie nie regularna w ich pielęgnowaniu, a zwykłe kremy nie dają im rady :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypróbuj tę ziajową maść - jest naprawdę dobra:)

      Usuń
  3. Kusi mnie ten krem z Pharmatheiss :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czaje się na krem z lirene, ale na razie mam spory zapas i muszę najpierw go wykorzystać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zrobiły się spore zapasy:D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Najlepiej dorwać je w jakiejś promocji, wtedy kosztują niecałe 10 zł :)

      Usuń
  6. Ja zimą zużywam duużo masła shea - w czystej postaci, nie w kremie.

    Wczoraj też zrobiłam post o zimowej pielęgnacji, ale nie tylko dłoni. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam peeling do rąk od Synesis jest na prawde treściwy wydajny i działa!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny post, spisałam sobie polecane przez Ciebie kremy. Jeżeli znowu w Rossmannie zabraknie mojej ulubionej Isany z mocznikiem być może wybiorę coś z Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja muszę w końcu wypróbować Isanę z mocznikiem! :)

      Usuń
  9. Zimą nie wychodzę bez rękawiczek :D Nawet telefon wolę odebrać nosem (dotykowy of kors, stąd problem), niż zdjąć rękawiczkę na mrozie :D Mam oczywiście kremy od Lirene i Pharmatheiss, ale u mnie póki co prym wiedzie Ratunek od Lirene :) A miodki miałam tyle razy i nigdy nie pomyślałam, żeby je zużyć na skórki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosem jeszcze nie próbowałam odbierać telefonu:D

      Usuń
  10. Ja mam jakieś szczęście chyba, bo używam zwykłego kremu (migdałowy z Isany) i to nie jakoś bardzo często, a żadnych przesuszeń nie mam. :) no i peelingi robię przy każdym zmywaniu lakieru z paznokci. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam najlepszy krem z The Body shop do rąk i z zakazaną substancją :P daje radę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. jest tego troszkę. też lubię miodki z ori:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP