5.1.13

Ocet z malin do pielęgnacji włosów

Cześć! :)

Już kiedyś, kiedyś moją uwagę na yves rocherowej połce zwróciła płukanka octowa z malin. 

Niestety należy ona do produktów oznaczonych zielonym punktem, na które nie obowiązują promocyjne mailingi. No, a wydanie 25 zł za 150 ml kosmetyku jakoś nigdy nie było mi po drodze ;)

Dlatego też bardzo ucieszyła mnie informacja o tym, że nasz polski Marion ma w swojej ofercie ocet z malin do pielęgnacji włosów. Cena również znacznie bardziej korzystna - za 130 ml płukanki zapłaciłam około 7 zł. 



Do wyboru miałam wersję do spłukiwania - kąpiel odbudowującą, oraz spray regenerujący z octem, który nie wymaga spłukiwania. Jak się pewnie domyślacie, wybrałam opcję pierwszą :)

Zanieczyszczone powietrze, stres  mogą powodować utratę koloru i matowienie Twoich włosów, dlatego Nature therapy stworzona została, aby przywrócić włosom blask, siłę i elastyczność.  Preparat o świeżym zapachu malin delikatnie oczyszcza, usuwa resztki szamponu z włosów oraz pomaga przywrócić naturalną kwasowość skóry głowy.





Te z Was, które mają nadzieję na przyjemny, malinowy zapach tej odżywki na pewno się zawiodą, zapach z malinami nie ma nic wspólnego. Mimo to aromat jest lekko owocowy i nie męczy nosa.

Aplikacja do najłatwiejszych zadań nie należy. Do wyboru mamy dwa warianty - albo wylewamy kosmetyk bezpośrednio na głowę, albo najpierw na ręce. W przypadku opcji pierwszej zadanie utrudnia nam dozownik butelki, kontrola ilości wylewanego produktu też nie jest prosta, od biedy można poprosić jakiegoś domownika o pomoc ;)) W wariancie drugim, połowa wylanego na dłonie octu wycieknie nam między palcami... Tak źle i tak niedobrze :P






Zaletą kosmetyku jest na pewno to, że nie znajdziemy w składzie SLS, SLES oraz parabenów. Płukanka bez problemów spłukuje się z włosów i ich nie obciąża.

Efekty? Niestety niewielkie. Włosy są troszkę bardziej zmiękczone i sypkie - z naciskiem na słowo troszkę. No i to by było na tyle, żadnego zwiększonego blasku, połysku, czy wygładzenia nie odnotowałam. Szkoda.

Kosmetyk do wydajnych nie należy - buteleczka jest niewielka i wystarczyła mi na około 4-5 użyć (moje włosy sięgają do łopatek). 




Podsumowując marionowy ocet jednym słowem - zawiodłam się. I coś czuję, że w końcu ulegnę i zakupię płukankę z YR - z nadzieją, że da znacznie lepsze rezultaty ;)


Cena: około 7 zł (130 ml)


Używacie płukanek octowych do pielęgnacji włosów?

A może same takie płukanki robicie? Jeśli tak, to koniecznie zdradźcie przepis! :)


Miłego popołudnia!

19 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się nad tą płukanką, w końcu nie wzięłam, i dobrze;) Mam za to spray malinowy i go lubię

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam takich, czasem zwykły ocet używam lub jabłkowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używałam, chciałam tą o której piszesz. Ale też się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja robię płukankę sama, po prostu woda i ocet. Pisałam o niej na blogu. Tej szukam już długi czas, ale nigdzie jej nie widzę :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Za taką cenę warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie używałam płukanek, może czas spróbować?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tą płukankę, ale jeszcze nie używałam. Za to tą z YR już miałam i niestety nie była warta wydanych pieniędzy - wystarczyła mi na 5 razy (przy 25 zł za butle to dość drogi biznes), a nie zrobiła z moimi włosami nic szczególnego :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że tego kosmetyku nie docenią włosy 'normalne'. Dziewczyny, których włosy się puszą, będą zachwycone - ja jestem i już nie wyobrażam sobie mycia głowy bez tego specyfiku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem kompletnie zielona w temacie płukanek octowych, ale czytałam dużo pozytywnych recenzji płukanki z YR.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten ocet z malin ale w sprayu i ja nie zauważyłam żadnej różnicy

    OdpowiedzUsuń
  11. Również mam tą drugą wersję i nie zauważyłam żadnych większych efektów.Ot taki psikacz do włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie pojmuję fascynacji tego typu specyfikami.
    Wylewasz na głowę i co dalej ?
    I spływa ;)
    Nie widzę w tym sensu.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam ta z YR i jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam spray i był ... a raczej nadal jest lekkim niewypałem.

    OdpowiedzUsuń
  15. jak wykończę tą z YR to tą kupię! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurcze a na początku posta już miałam nadzieję, że to jakiś przełomowy produkt w pielęgnacji włosów :P ocet z malin brzmi ciekawie, może w tym przypadku jednak firma ma znaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cena YR jesr absurdalna. Ja czasami robie płukankę z łyżki octu jabłkowego, który i tam mam w szafce, bo używam do sałatek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kupowałam kilka dni temu w YR za 14 zł, jakaś promocja jest. Ja go rozcieńczam wodą w kubeczku i polewam włosy. Cudów nie ma, ale gładsze są i pachną malinami:) Takie płukanki octowe chyba głównie mają na celu zamknięcie łusek włosa, więc innego efektu raczej nie będzie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP