23.1.13

O pędzlach słów kilka


Hej:)

Podczas mycia pędzli natchnęło mnie, że jeszcze nie było o nich posta na blogu!:) 

Cóż za ignorancja z mojej strony! W prawdzie kiedyś pojawił się post o pędzlowej pielęgnacji i moim sposobie na ich suszenie (klik), ale pędzlom zdecydowanie należy się osobny post ;)  W końcu używam codziennie od dobrych kilku lat :) 

Tak, więc dzisiaj zapraszam Was na mały przegląd moich pędzlowych zbiorów. 
W prawdzie nie mam ich zbyt wiele, ale te które mam towarzyszą mi już naprawdę długo i jestem z nich bardzo zadowolona.

 

Nie da się ukryć - kupno porządnego pędzla to dobra inwestycja! Ale, ale - porządny nie oznacza od razu, że drogi! 
W swojej kolekcji mam zarówno tańsze jak i droższe pędzelki i wszystkie z nich świetnie spełniają swoje zadanie.


Zacznijmy od pędzli do twarzy. Do nakładania pudru używam pędzla z Maestro (seria 180). Wykonany jest on z przyjemnego i miękkiego naturalnego włosia (RACOON). Posiada wygodny, dobrze leżący w ręce, drewniany trzonek. Niestety napisy na nim dość szybko się starły.



Włosie dobrze się trzyma, jedynie podczas mycia wypada kilka włosków. Po umyciu wraca do swojego owalnego kształtu. Ostatnio trzonek przy skuwce trochę się obłupał (na zdjęciu tego nie widać - obłupane miejsce jest po drugiej stronie), no ale cóż, pędzel ma już swoje lata (3? 4?).  


Drugim pędzlem do twarzy jest również nabytek z Maestro. Pochodzi on z serii 150 i jest wyprofilowany z lekko szpiczasty kształt.



Służy mi między innymi do konturowania twarzy - świetnie się sprawdza przy nakładaniu bronzera. Wykonany jest z koziego włosia, nieco twardszego włosia poprzednika. Również posiada drewniany trzonek, który dobrze leży w ręce. Napisy jeszcze nie starły się, ale jest to związane po prostu z tym, że używam go znacznie rzadziej niż pędzla do pudru. 




Ostatnim pędzlem do makijażu twarzy jest pędzel do różu z Sephory. Jest ze mną już dwa lata (wpis o jego kupnie możecie zobaczyć tutaj). Trzyma się świetnie. Wykonany jest z naturalnego włosia, które nie wypada i nie odkształca się.





Pędzel pozwala na łatwą i precyzyjną aplikację różu na policzki. Jedyną wadą jaką zauważyłam, to podobnie jak u maestrowych kolegów - napisy szybko się starły.


Pędzle do makijażu oczu:




Tutaj mam już mały misz-masz. Posiadam dwa pędzelki Maestro, które też dzielnie są  ze mną już 3-4 lata. O kim mowa? A o tych panach:




Również wykonane zostały z naturalnego włosia, które jest miękkie i sprężyste. Pędzel z serii 420 to typowa kuleczka. Sprawdza się świetnie do rozjaśniania powierzchni powieki tuż pod łukiem brwiowym oraz nakładania cieni w wewnętrznym kąciku oka. Pędzel z serii 310 służy mi do nakładania cieni.



W swoich zbiorach posiadam dwa pędzelki z H&M.  Teraz z tego co się orientuję są już trochę droższe (9,90?), ja za swoje płaciłam około 5 zł. Tak, czy inaczej, myślę że 10 zł za taki pędzelek to rozsądna cena. Zwłaszcza, że są naprawdę bardzo dobre.




Pędzelek kulka służy mi podobnie jak ten z Maestro do punktowego rozświetlania oka. Jest to pędzel dwustronny - z drugiej strony znajdziemy skośnie ścięty pędzelek, który jest świetny w modelowaniu brwi i nakładania cieni na dolną powiekę. Drugi pędzelek dzielnie służy mi do rozcierania cieni.
Jeśli nie chcecie wydać fortuny na pędzle, z czystym sumieniem mogę polecić Wam te z H&M :)

Z tańszych pędzelków mam również  trzy pędzelki z Essence - jeden płaski, który służy mi do nakładania cieni na całą powiekę, oraz dwa do rozcierania. Jestem pewna, że spotkałyście się z nimi w szafie Essence:) Również mogę je Wam polecić, jeśli szukacie niedrogich, a dobrych pędzelków:)



Najnowszym nabytkiem jest pędzelek do eyelinera z Avonu, o którym pisałam Wam całkiem nie dawno (klik). Warto zwrócić na niego uwagę, zwłaszcza, że w promocji można dorwać go za niecałą dyszkę:)



Jestem bardzo ciekawa jakich Wy używacie pędzli!:) 
Może natknęłyście się na jakieś pędzlowe buble, których zakup zdecydowanie odradzacie? Koniecznie dajcie znać!:)


20 komentarzy:

  1. mam pędzle Hakuro i jestem z nich baaardzo zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam Hakuro, Maestro, Ecotools, Lancrone, EDM, Essence i Sigma Wszystkie lubię i używam różnie na zmianę ;) jakiegoś takiego bubla nie mam, jedynie maestro do podkładu ten z naturalnego włosia odsprzedałam bo drapał mnie po twarzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuleczka Essence jest świetna w kryzysowej sytuacji można nią cały makijaż zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ładna jesteś! Też mam tę kulkę z essence, jest świetna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie moje pędzle są z Ecotools i bardzo je lubię :) aaa, mam jeden z Elfa- kupiony za 3$- super!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób poleca te pędzelki, muszę się im przyjrzeć!

      Usuń
  6. jesli ktos slyszal o Mac odradzam ( pedzle szorstkie jakbym peeling robila i wlosie wypada )
    Polecam Maestro sa wygodne, maja delikatne wlosie ktore nie podraznia a na poczatki przygody z makijazem firma Ecotools jest swietna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię kulkę z Essence :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak narazie ja mam zamiar przetestowac Hakuro :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczynam blogowanie. Zapraszam do siebie i proszę o szczerą opinię!

    inspirattiion.blogspot.com/

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię posty o pędzlach...

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie czytam posty o pędzlach, ponieważ zamierzam zainwestować w akcesoria charakteryzujące się wysoką jakością. Na razie ćwiczę makijaż oczu, korzystając z pędzli Inglota, Ecotools i zaprezentowanych przez Ciebie kuleczek Essence. Do twarzy używam pędzla kabuki Real Techniques, z kolei pędzle do różu i pudru zostały wypuszczone na rynek przez Ecotools. Do makijażu ust używam pędzelka Pierre Rene, który okazał się odkryciem minionego roku. Kosztuje 10 zł i umożliwia dokładną aplikację pomadki. Od pół roku korzystam z niego regularnie, mimo to nie doszło do jakichkolwiek odkształceń. Jeśli ktoś poszukuje dobrego aplikatora do eyelinera w żelu, a preferuje cienkie i twarde włosie to mogę polecić pędzelek Donegala, którego cena waha się w granicach 4 zł.

    Swoją drogą mój H&M jest chyba kiepsko wyposażony, ponieważ nigdy nie widziałam w nim pędzelków. Zawsze trafiam na lakiery do paznokci z Hello Kitty i paletki cieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo...to muszę się rozejrzeć za tym pędzelkiem Pierre Rene, bo właśnie poszukuję pędzla do aplikacji szminek:)

      Z tego co zauważyłam niestety nie we wszystkich H&M są dostępne pędzle...

      Usuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP