8.11.12

KONKURS URODZINOWY!

Cześć!

Obiecywałam, zapowiadałam, no i  wreszcie jest - konkurs urodzinowy :)

W listopadzie blog obchodzi swoje drugie urodziny, pomyślałam więc, że to świetna okazja, aby obdarować Was nagrodami :)

Nagrody oczywiście kosmetyczne! A uzbierało się ich całkiem sporo:) W tym miejscu chciałabym podziękować Pani Ani, Pani Joannie i Panu Dariuszowi za pomoc w organizacji konkursu i przekazanie kosmetyków na nagrody:)

No i dziękuję też Wam - za to, że jesteście, zaglądacie i komentujecie. Bez Was nie byłoby tego bloga :)


Nie przedłużając - przejdźmy do części najmilszej, czyli nagród :))



Nagród jest w sumie aż 9. To do Was należy decyzja, czy chcecie wygrać zestaw kosmetyków kolorowych, zestaw kosmetyków Lirene czy może perfumowany peeling do dłoni Synesis (jeden z trzech wersji zapachowych).  Nagrody zostały dobrane tak, aby wszystkie miały podobną wartość pieniężną (około 80 zł), dlatego też przemyślcie, o którą z nich chcecie walczyć :)





Aby wziąć udział w konkursie musicie:

1. Być publicznymi obserwatorami bloga lub fanami April's station na Facebooku (odpowiednie linki znajdziecie w pasku bocznym bloga)

2. Odpowiedzieć na pytanie konkursowe "Jaka była Twoja największa makijażowa wpadka?"

3. Wybierzcie nagrodę, którą chciałybyście wygrać (kolorówka, Lirene czy Synesis)

3.  Odpowiedź na pytanie konkursowe umieśćcie w komentarzu pod tym postem, wraz z informacją o wybranej nagrodzie, nickiem pod którym obserwujecie bloga lub imieniem i pierwszą literą nazwiska - jeśli polubiłyście fanpage na FB. Napiszcie też swój adres email, abym mogła się  z Wami skontaktować w razie wygranej.


W przypadku wyboru peelingu Synesis, wersje zapachowe będę przydzielała zwyciężczyniom losowo.





foto: www.synesis.pl


Konkurs trwa od 8.11.2012 do 30.11.2012 do godziny 23.59.

Ze wszystkich osób, które zgłosiły chęć wygrania danej nagrody wybiorę trzy najciekawsze odpowiedzi. Zwyciężczynie poinformuję mailowo, a wyniki konkursu dostępne będą również na blogu i FB - nie później niż 7 dni od daty zakończenia konkursu.




Serdecznie zapraszam do zabawy :)


Przed dodaniem komentarza proszę sprawdźcie czy na pewno wszystkie niezbędne informacje są w nim zawarte!

110 komentarzy:

  1. obserwuje jako Maggie
    emial: kosmetyczkamaggie@wp.pl
    największa moja makijażowa wpadka - to miał być mega fajny imprezowy makijaż, pomalowałam oczy na dosyć ciemne kolory - srebrne i czarne, oczywiście z masą brokatu. po kilku godzinach imprezy moja buzi wyglądała jak wielkie brokatowo-srebrne mazidło, oczywiście byłą i panda :)
    od tej pory raczej unikam brokatów :))
    wybieram nagrodę numer 1, czyli kolorówkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego dobrego, 100 lat blogowania!

    Obserwuję jako cammie
    cammie.blog@poczta.fm
    Kolorówkę poproszę! :)))

    Największą makijażową wpadką BYŁBY mój ślubny makijaż :/// Opatrzności mogę chyba tylko zawdzięczać, że mimo iż w tamtych czasach nie było to tak popularne, zdecydowałam się najpierw na makijaż próbny. Przysięgam, w życiu takiej tapety na twarzy nie miałam! A babka mnie jeszcze zapewniała, że jest delikatnie i subtelnie, w sam raz na ślub :DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Obserwuję jako silesia25
    mazurewicz25@gmail.com
    Kolorówkę pragnę wygrać:)
    Moja wpadka makijażowa spędza mi sen z powiek do dziś. Otóż umówiłam sie zmoim facetem dzis juz mężem ") na randkę. Chciałam wyglądać sexownie i kusząco koleżanka namówiłamnie na zakup czerwonej szminki wszystko byłoby pięknie tylko, że szminka odbiła mi się na zębach i mój ukochany zwrócil mi uwagę w restauracji, że cyba krew mi leci :) haha masakra. że też on się ze mną ożenił :P... więcej czerwonej szminki nie użyłam :)

    OdpowiedzUsuń

  4. Obserwuję jako rossnett
    rossnett2@tlen.pl
    wybieram lirene :)
    Najwieksza moja wpadka odbyla sie zimą, z samego rana umalowałam się do pracy, pierwszy raz nakladajac tusz do rzes essence. Tusz nie byl wodoodporny a ja postanowilam isc pieszo do pracy. Nie padał snieg ani deszcz ale powietrze było mega wilgotne. I tak szłam przez pół miasta po czym w windzie w budyku gdzie pracuje zobaczylam siebie i to byl koszmarr. Caly tusz mi spływał pod oczami, osławiony efekt pandy to przy tym pikuś. Najgorsze ze nic nie czulam, nie wiem jak to sie stalo. Juz widzę oczami wyobrazni co sobie mysleli ludzie ktorych mijałam - masakra :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obserwuję jako the.white.dots
    e mail: the.white.dots@op.pl
    Wpadka; Była niedawno, gdyż dopiero zaczynam swój romans z różem :) Nałożyłam go na policzki i zadowolona że lepiej wyglądam wyszłam do szkoły. Po drodze widziałam spojrzenia ludzi skierowane w moją stronę. Ucieszyłam się jeszcze bardziej z efektu. Moja Gosia spytała się mnie: a czemu ty masz takie dziwne lica?! Pognałam do łazienki a tam dopiero zobaczyłam jak wyglądały policzki: wielkie pomarańczowe placki nieroztarte i bardzo odznaczające się na tle mojej porcelanowej twarzy. Od tej pory zainwestowałam w pędzelek i używam skromnej ilości różu :)

    wybieram nagrodę Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwuję jako bealways
    be-always@wp.pl
    WYBIERAM LIRENE
    Największa makijażowa wpadka? Pewnie drobnostka, ale dla mnie wprost przeciwnie. Z pół roku temu przez okres około dwóch miesięcy (zupełnie nie rozumiem po dziś dzień jak to możliwe) robiąc makijaż rano na cały dzień zapominałam o jednej, lecz dla mnie najistotniejszej rzeczy w całym makijażu: otóż pomalowaniu rzęs!
    Jakaś makabra. Oczywiście za każdym razem orientowałam się dopiero po przyjściu do pracy. Jak można się domyślić, nie noszę ze sobą kolorowych kosmetyków (jedynie błyszczyk/szminkę) także byłam zmuszona snuć się po biurze w niedokończonym makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Obserwuję jako Ewka501
    ewka501@op.pl
    Wybieram Lirene
    Największa makijażowa wpadka? Była ona już jakiś czas temu, kiedy użyłam pierwszy raz eyeliner. Nie sprawdziłam czy jest podatny na ścieranie, więc zrobiłam sobie kreski oczywiście wychodzące za kąciki oczu. I przez cały dzień było okej, jednak po zajęciach aerobiku zupełnie zapomniałam, że jestem pomalowana i przyłożyłam ręce do twarzy żeby trochę ochłonąć. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby przeciągnąć ręką wzdłuż twarzy, ale niestety kiedy zobaczyłam się w lusterku miałam dwie długie smugi na policzkach. Po prostu eyeliner nie był odporny na takie rzeczy i się rozmazał na mojej twarzy ;( Ehhh od tej pory jestem już dużo ostrożniejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obserwuję jako Ewa Karpik
    karpik.ewa@gmail.com
    Wybieram kolorówkę ;)
    Największa makijażowa wpadka? Lata temu, jeszcze w gimnazjum szykowałam się na dyskotekę. Wiadomo, że to jedyna okazja, kiedy nastolatce można zaszaleć z makijażem. Wymyśliłam sobie, że założę żółtą bluzkę i będę miała do niej różowe dodatki. Chcąc dopasować kolorami również swój makijaż, pomalowałam oczy żółtym cieniem po same brwi, a dolną powiekę pomalowałam różową (żeby wszystko do siebie pasowało) kredką do ust... Miało być ładnie a okazało się, że w tych kolorach wyglądałam na dziecko chore i zmęczone... Wszyscy mnie pytali czy dobrze się czuję lub dlaczego płakałam... Porażka ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. A więc 1oo lat :)

    Obserwuję jako Aktualnaa
    eliksir1681@gmail.com
    Wybieram zestaw Lirene.
    Moją największą wpadka trwającą długie tygodnie był źle dobrany podkład, który masakrycznie odznaczał się na twarzy a czasem nawet był zle rozprowadzony. Miało to miejsce gdy zaczynałam przygodę z makijażem, dobrałam go w naświetlonej drogerii a z racji ciemnych poranków nie widziałam dokładnie jak ma się na mojej twarzy i tak chodziłam aż nie zwrócono mi uwagi ;d
    Kiedyś też zapomniałam pomalować 1 oka tuszem... ale to chyba każda z nas ma w swojej biografii.
    eh to były czasy ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. obserwuję jako aleksa, aleksablog@gmail.com, wybieram zestaw lirene :)
    moja największa makijażowa wpadka wyglądała mniej więcej tak: miałam strasznie suche usta,rozpaczliwie potrzebowałam pomadki, a do tego dzień był mroźny, biegłam do rossmanna po jakąś ochronną pomadkę, nowością na półce była pomadka wiśniowa z nivea, miałam wcześniej już te pomadki więc stwierdziłam, że wiśnia pewnie też jest bezbarwna tylko ładniej pachnie. Wyszłam ze sklepu i od razu zamaszyście wymarowałam sobie całe usta, nie przeszkadzało mi nawet to, że dość mocno 'wyjechałam' poza granice ust, bo przecież potrzebowałam nawilżenia. Ulga była niewielka, ale idąc ulicą zauważyłam, że ludzie mi się podejrzanie często przyglądają. Wyciągnęłam z torebki lusterko i zaczęłam się śmiać. Pomadka nie była bezbarwna tylko dość intensywnie czerwona, wyglądałam jak kalun, albo co gorsza jak prostytutka;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Obserwuję jako Tikami (Tikowa), tikowo@gmail.com, wybieram zestaw peelingowy Synesis. ♡
    Największa makijażowa wpadka udowodniła mi, że przerwa w robieniu makijażu, choćby nie wiem jak prostego, okazuje się naprawdę beznadziejnym pomysłem. Na co dzień nie malowałam się niegdyś ambitnie, ba!, od pewnego czasu, po tym jak mnie oczy cosiek nieznany podrażniło (oskarżam kombinację jednego tuszu z płynem do demakijażu, a także mimowolną chęć pocierania oczu... jęczmień straszny był, oi, oi). Tak czy siak, z trzy tygodnie z groszami nie sięgałam po nic, bo jako że cera nie jest aż tak kłopotliwa, by chować ją przed światem pod maską, przy której by się dusiła — zero makijażu. Ani grama, serio! Oto zaś, kiedy jęczmień mi zszedł jako tako, a oczy zaznały ulgi, zaoferowano mi kredkę do oczu i tusz, podobno bardzo dobry. Skusiłam się, pomalowałam typowym dla siebie makijażem oczu.
    Oto po wyjściu z domu, biegiem na autobus, tam jazda do znajomego, z którym to się umówiłam. Znał mnie z tego, że chodzę zwykle bez makijażu, toteż jak otworzył drzwi... był w szoku. Początkowo łudziłam się, że pozytywnym. Tak samo nie odebrałam źle zdziwienia innej znajomej, co mnie nigdy bez makijażu nie widziała. Dopiero jak poszliśmy grupowo do łazienki, co by włosy znajomemu zafarbować... znacie to uczucie, kiedy chce się wbić pod kafelki i biegiem uciec jak najdalej, co by się nie pokazywać?
    Kredka magicznie spłynęła z wewnętrznego kącika dolnej powieki, zbladła wyraźnie zaś u góry. Dodatkowo grubością magicznie się to-to wyrównało, czego nie rozumiem... przerażona, nie wiedziałam, co sądzić. Ale jakoś mnie znowu zniechęciło to do podkreślania oczu, bo efekt pobitej boleśnie pandy nie bardzo mi się uśmiechnął...

    OdpowiedzUsuń
  13. Obserwuję jako: KasiaS1980
    Facebook: Katarzyna S.
    mail: katarzyna@seredin.pl
    wybieram: zestaw 1 - kosmetyki kolorowe
    Moją największą wpadką makijażową było malowanie się na początku mojej przygody z makijażem (miałam 16 lat) niebieskimi cieniami, brązowym tuszem i źle dobranym, zbyt pomarańczowym pudrem. Ale najgorsze były te nieroztarte, niebieskie cienie na powiekach, czasami wychodzące aż pod brwi. Na szczęście o latach wiem, czego należy unikać i jak nakładać cienie aby wyglądały ładnie i schludnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Obserwuję jako Miki88
    Wybieram zestaw Lirene
    agata.17ko@wp.pl

    Pierwsze eksperymenty są naprawdę trudne,
    a siedzenie przed lusterkiem może okazać się żmudne!
    Chciałam aby było jak na obrazku,
    a wychodziło jakbym była w potrzasku!

    Pierwsze kosmetyki których używałam do mamy należały,
    i często się gdzieś przede mną po prostu chowały,
    Ale gdy już je odnalazłam w ciemnych zakamarkach,
    Mogłam nałożyć na twarz kosmetyki w najlepszych markach!

    Pierwsze pociągnięcie rzęs tuszem czarnym,
    okazało się efektem marnym,
    Dokoła zostały ślady i rzęsy odbite,
    Po godzinie wyglądałam jakby miała oko podbite!

    Podkładu nakładanie też nie było prostą sprawą,
    Ma Mamuśka przyglądała się temu z obawą,
    Jednak kilka cennych wskazówek i się w końcu udało,
    Od tamtej pory ciągle makijażu mi mało!

    Ciężką sprawą okazało się również dobranie kolorów,
    Aby oko było piękne a nie należało do potworów,
    Cienie na powiece i błyszczyk na usta,
    Teraz wiem, że to nie trud tylko dla duszy rozpusta!

    Dzięki doradztwu rodzinnemu makijaż ciągle wychodzi,
    Zawsze czuję, że makijaż mnie oswobodzi,
    Wyrwie mnie z codzienności i choć BYŁO trudno,
    Dzięki niemu TERAZ nigdy nie jest nudno!

    OdpowiedzUsuń
  15. Obserwuję jako: agata.f
    Facebook: Agata Jan...k
    mail: aqutek@wp.pl
    wybieram: zestaw 1 - kosmetyki kolorowe, bo tą bazę bardzo lubię, lakiery czerwone uwielbiam, maskary pilnie potrzebuję bo moja się kończy, a inne napewno się przydadzą:)

    Moja makijażowa wpadka nie jedna już była
    i nie raz przez błędy moja buzia się myła.
    Rzęsy już też często nie pomalowane zostały,
    mimo iż, na powiece różne kolorki widniały.
    Śmieszne to uczucie kiedy się w lustro spogląda
    i wie się, że dziwacznie się wygląda.
    Najgorzej jak kosmetyczki nie ma pod ręką
    a chodzenie z takim makijażem jest psychiczną udręką.
    Kiedyś tez myślałam że pięknie wyglądałam,
    ale na zdziwienie w oczach chłopaka na randce spojrzałam
    i nie wiedziałam co mu się nie podoba,
    aż w końcu wypalił: - Czy to jakaś choroba?
    A ja źle puder w drogerii dobrałam,
    później na szybko przy sztucznym świetle pomalowałam.
    Plamy mi wyszły ciemne i w oczy rażące,
    no i oczywiście po pierwszym spojrzeniu w ślepki się rzucające.
    Udałam wtedy że problem z cerą miałam
    i taki ciemny specyfik w aptece na to dostałam
    do dziś się śmiejemy (już) z mężem z tej mojej dziwnej przypadłości
    a ja makijażowi poświęcam teraz dużo więcej cierpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
  16. obserwuję jako Jula Ant
    mail: juless@vp.pl
    chciałabym wygrać peeling
    Moja największa wpadka, w dodatku podójna miała miejsce 2 lata temu. To był pierwszy dzień w nowej pracy i byłam zdenerwowana, chciałam dobrze wypaść więc zrobiłam pełen makijaż. Do dziś nie wiem jakim cudem zapomniałam pomalować tuszem jedno oko mam długie i gęste rzęsy, mocno tuszuję oczy i możecie sobie wyobrazić jak bardzo widoczna była róznica między oczami. Druga część wpadki, chyba gorsza dotyczyła ust. Nie maluję się szminką ani błyszczykiem natomiast jestem uzależniona od bezbarwnych pomadek, w któe zaopatruje mnie głównie mąż pracujacy w aptece. Akurat kupił mi nową szminkę (wiśniowa Nivea;) żebym sobie wypróbowała i pech chciał, ze postanowiłąm ją wypróbować akurat w drodze do pracy. Machnęłam usta nie bacząc na to,ze wyjezdzam za kontur - jak bezbarwna szminka to nie ma przecież znaczenia. Pierwszy dzień w pracy zaczełam z szefem od obchodu biur aby poznać współpracowników. O moim nietypowym makijażu dowiedziałam się po ok 2 godzinach gdy poszłąm do toalety. Miałam ochotę zostaż w niej juz do końca dnia. Do tej pory niektórzy pamiętają moją wpadkę, przed Haloween koleżanka spytała czy opracuję jej jakiś ekstremalny makijaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Obserwuję jako Dbająca
    E-mail: maartynamaartyna@gmail.com
    Informacja o rozdaniu(Baner): www.dbambolubie.blogspot.com
    Makijażowa wpadka: Kiedyś wyszłam z domu bez makijażu. I to była moja mega wpadka ;-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkiego Najlepszego!!! ;)
    Obserwuje jako werka,wero
    E-mail:SeLeNa12666@gmail.com
    Facebook:Weronika A. K.
    Chciałabym wygrać zestaw kosmetyków kolorowych :*

    Moja największa wpadka makijażowa,to przeterminowany puder. Kupiłam go przed wyjściem na spotkanie z koleżankami.Mało myśląc nałożyłam na twarz,niestety tak się spieszyłam,ponieważ byłam już chwilowo spóźniona,że nawet nie zwróciłam uwagi na datę pudru i nałożyłam w pośpiechu.Gdy dotarłam już na miejsce moje koleżanki zaczęły się pytać co mi się stało z twarzą,ja nie wiedziałam o co chodzi ,ale po chwili jedna z dziewczyn dała mi lusterko i jednym słowem nie poznałam samą siebie,moja twarz wyglądała strasznie,cała czerwona jak Burak! Do tego jeszcze przechodził chłopak,który mi się bardzo podobał.Narobiłam sobie tyle wstydu, do dziś to pamiętam:]

    OdpowiedzUsuń
  19. Obserwuje jako A. K.
    E-mail: aagacia111@yaoo.com
    Chciałabym wygrać zestaw lirene

    Największa wpadka miała miejsce na początku mojej przygody z makijażem - bardzo nie udany makijaż sceniczny. Nie chciałam malować się w domu bo pewnie moja rodzinka by tego nie pochwalała więc malowałam się zazwyczaj w pośpiechu albo poza domem, więc już od tego miejsca zaczynała się problem. Ale to nie wszystko stwierdziłam wtedy, że jako osobie z niebieskimi oczami najlepiej będą pasować niebieskie cienie i zakupiłam w najbliższym KIOSKU paletkę w niebieskościach. Występowałam wtedy w grupie tanecznej więc stwierdziłam, że na zbliżający się występ na dużej imprezie plenerowej zastosuje najciemniejszy odcień, w końcu wszędzie się słyszy, że makijaż sceniczny jest mocniejszy od takiego zwykłego. więc w pośpiechu umalowana fatalnej jakość cieniami, co już nie wyglądało dobrze, poszłam na próbę generalną. Pod sceną nie było jeszcze tak dużo osób, ale na pewno około 1 tys. Po zejściu ze sceny trener mnie zapytał co się stało, że mam podbite oczy? czy ktoś mnie pobił, albo coś takiego? nie miałam pojęcia o co chodzi, dopóki nie pokazano mi lustra. Jedyną pozytywną sprawą, którą starałam się pocieszyć w całym tym zamieszaniu było to, że na prawdziwy występ zdążyłam pozbyć się makijażu i wystąpiłam w roli pobitej nastolatki tylko przed stosunkowo mniejszą grupą ludzi, bo na właściwej prezentacji ludzi było kilkadziesiąt razy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Obserwuję jako Amatris
    Mail: annatabol@wp.pl
    Facebook: Anna T.
    Kolorówka

    Ciężko wybrać spośród moich niefortunnych wpadek tą największa. Także losowo skrobnę co nie co z jednego wydarzenia które miało miejsce całkiem niedawno. Wraz z chłodami i tym że dnie stają się coraz krótsze i ciemne dojeżdżając na uczelnię gdy muszę wstać bardzo wcześnie (koło 5 rano)maluję się przy nocnej lampce, co jest nie lada wyczynem. Dnia pewnego podczas takiego rannego rytuału upiększania babcia przyniosła mi konturówkę do brwi jako iż jej nie odpowiadał kolor. Patrze przy lampce, wszystkie informacje zatarte ale kolor ładny ciemny brąz idealny do mych brwi więc użyłam. W pociągu nie wiedzieć czemu ludzie siedzący na przeciwko dziwnie się we mnie wpatrywali i uśmiechali pod nosem, idąc na uczelnię reakcja ludzi podobna. Nie przejęłam się tym zbytnio gdyż z racji specyficznego ubioru i asortymentu w dłoniach (studiuję sztukę) zwykle ludzie zwracają na mnie uwagę. Dopiero na uczelni okazało się na czym owa uwaga była tak naprawdę skupiona. W świetlne dziennym gdy znajoma pokazała mi lusterko okazało się że moje brwi są koloru wina, ciemno czerwone! Konturówka nie była konturówką do brwi a jak można łatwo się domyślić tą do ust... Oj babciu babciu...

    OdpowiedzUsuń
  21. obserwuje jako mada 956
    mail:dagda0103@onet.pl

    Pamiętam to jak dziś...byłam wtedy w 6 klasie podstawówki i dopiero zaczęłam poznawać tajniki makijażu;)swoje eksperymenty zaczęłam od oczu. Podobały mi się zawsze takie grube,dobrze pomalowane rzęsy - efektu sztucznych rzęs,więc nieznając się kompletnie poszłam do drogerii i kupiłam jakiś najtańszy tusz do rzęs. Zaczęłam namiętnie malować rzęsy,aby uzyskać taki efekt. Poszłam do szkoły niezmiernie dumna ze swojego wykonania. Koleżanki zaczęły mi się przyglądać po czym jedna zapytała dlaczego mam tak strasznie poklejone rzęsy i zaznaczyła,że źle je pomalowałam, a ja na to odparłam dumnie,że tak ma być. Pamiętam,że wszyscy się ze mnie śmiali i od tamtej pory niepróbowałam tworzyć cudów nieznając się na tym kompletnie;) Poczytałam,doszkoliłam się i teraz nie mam z tym najmniejszych problemów:) pozdrawiam
    Wybieram zestaw nr.1,jeśli można;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kamila S.
    email:twoja.szefowa@wp.pl
    Marzę o zestawie nr. 1
    Moja wpadka z makijażem to ciąg gaf. Moje początki z makijażem do łatwych nie należały,tym bardziej,że jako młoda osóbka zignorowałam jakże ważny fakt o istocie opadającej powieki. Zauroczyły mnie wspaniałe brokatowe cienie,ciemne kolory,kreski tworzące "kocie oczy",ale o najważniejszych zasadach przy makijażu oczu nie pamiętałam. Stosując przez dłuższy czas kompletnie nieodpowiedni makijaż wyglądałam koszmarnie. Ciemne cienie istniejące tylko podczas zamykania oczu,kreski znikające pod "poduszeczką" i brokat niby nałożony,ale niewidoczny...na szczęście po jakimś czasie dotarło do mnie o ważnej roli opadających powiek i teraz stosuje makijaż odpowiedni i co najważniejsze,świetnie wyglądający na moich oczach :D

    OdpowiedzUsuń
  23. obserwuję jako Lidia
    mail: goral.dorota9009@gmail.com
    wybieram zestaw kolorówka
    Moją największą wpadką związaną z makijażem było niefortunne pomylenie w pośpiechu korektora(w kształcie pomadki do ust) ze szminką. Jadąc do lekarza autobusem miejskim, jeszcze w drodze na przystanek wyciągnęłam z torebki dwie rzeczy w kształcie pomadki do ust. Nie zwracając uwagi od razu przeszłam do malowania ust i szybko wskoczyłam do autobusu. Przez całą drogą każdy na mnie spoglądał, pomyślałam sobie ze muszę bardzo atrakcyjnie wyglądać.Dopiero jak dojechałam na drugi koniec miasta do przychodni, w toalecie zorientowałam się że pomyliłam szminkę z korektorem do twarzy i przez całą drogę miałam usta pozbawione kolorystyki-gorzej były inntensywnie beżowe!!!
    To samo niechcąco powtórzyłam będąc na big koncercie, oraz podczas inauguracji roku akademickiego!!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. FB: Alicja K.
    mail: ali.kow90@wp.pl
    wybieram peeling Synesis

    Największa wpadka? O matko, do dziś chcę zapaść się pod ziemię jak sobie o tym pomyślę. Sylwester. Wielka impreza, kobiety w wieczorowych sukniach, a faceci w gajerach. Nie wiem co mnie podkusiło na taki bal. Swojego partnera znałam wtedy zaledwie tydzień, więc nie dość, że chciałam wyglądać olśniewająco na zabawie, to jeszcze oczarować swoim wyglądem mojego nowego faceta. Pół dnia robiłam makijaż. Chciałam, aby wszystko było perfekcyjnie - kolory pasujące do sukienki, trwały eyeliner, najlepsza wodoodporna maskara z drogerii, kupiona specjalnie na tę okazję - wszystko po to, by czuć się komfortowo i mieć pewność, że nic mi nie będzie spływać z twarzy podczas całonocnej imprezy. I co? I d...! Po niecałej godzinie od rozpoczęcia balu poczułam nieprzyjemne pieczenie oczu. Dyskretnie zapytałam chłopaka, czy przypadkiem nie wpadło mi nic do oka. Żadnych ciał obcych nie dostrzegł, a mnie piekło coraz bardziej. Poszłam do łazienki, widok jaki ujrzałam w lustrze był przerażający - czerwone, jak u królika oczy, co w połączeniu z fioletowymi cieniami dawało jeszcze koszmarniejszy efekt. Kompletnie nie wiedziałam co robić i od czego mogłoby być spowodowane to zaczerwienienie! Nagle w głowie zapaliła się lampka - nowa maskara! Próbowałam delikatnie przemyć oczy, tak aby nie rozmazać makijażu, ale na niewiele się to zdało. Pieczenie było na tyle okropne, że nie byłam w stanie wysiedzieć na balu nawet do północy! Zwinęłam się do domu i czym prędzej zmyłam do cholerstwo z oczu. Resztę sylwestrowej nocy spędziłam w domu bez makijażu, przed tv, z niezadowolonym chłopakiem:P Nigdy więcej nie użyję na żadną ważną okazję niesprawdzonego wcześniej kosmetyku!

    OdpowiedzUsuń
  25. obserwuję jako motylekk89
    Mmail: motylekk89@wp.pl
    Kolorówka

    może moja wpadka nie była najstraszniejsza (patrząc na to co wypisują tu dziewczyny hehe) ale jak sobie wspomnę to do teraz nieciekawei mi się robi. kupiłam sobie podkład ikuleczki brązujące. Zadowolona że w końcu będę mogła zrobić się na bóstwo usiadłam przed wyjściem do miasta przed lusterkiem i raz raz nałożyłam podkład i delikatnie zaznaczyłam policzki kuleczkami brązującymi. mama spotkała mnie na mieście i powiedziała kręcąc głową "jak Ty wyglądasz". myślałam że przesadza i jak to mama nie chce żeby córka zbytnio się malowała. w domu poszłam do łazienki i uwierzcie że nie byłam juz zadowolona. w kiepskim świetle myślałam że podkład dobrze roztarłam a kuleczkami podkresliłam to i owo. okazało się że była dość spora różnica między moją twarzą a szyją i że przez źle nałożone kuleczki moja warz wyglądała jak poparzona ;/ i szłam tak przez miasto ;/ było to jakis czas temu ale dalej nie umiem tego przeboleć ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. Obserwuję jako: Viola
    e-mail: viola.huzar@gmail.com
    wybieram zestaw Lirene
    Hmmm, nie przypominam sobie teraz jakiejś wielkiej wpadki makijażowej, chyba że jak byłam małym dzieckiem, ale to się nie liczy :) Miałam za to straszliwą wpadkę z regulacją brwi! Z racji tego, że zbliżało się wesele mojej cioci stwierdziłam, że czas najwyższy zrobić coś z brwiami, bo już trochę miałam ich za dużo, nie wyglądały najgorzej, ale też szału nie robiły. Wzięłam pęsetę i zaczęłam sobie regulować brwi. Tak się wczułam, że nawet nie zauważyłam, kiedy miałam z jednej strony brew 'wyskubaną' do połowy! Na wesele musiałam sobie je dorysowywać! Dobrze, że był maj i mogłam założyć okulary, więc aż tak nie rzucało się to w oczy. Teraz jestem uważniejsza, mam nauczkę i nie robię takich gaf.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystkiego najlepszego i dalszego owocnego blogowania :) Jesteś jednym z pierwszych blogów jakie czytałam, kiedy jeszcze nie posiadałam swojego :)

    Obserwuję jako Bella
    bellabeauty@wp.pl
    Wybieram Lirene

    Największa wpadka... To chyba w okresie gimnazjum. Miałam trądzik młodzieńczy, więc od najmłodszych lat używałam już podkładów, żeby trochę ukryć problem. Nawet miałam dobrze dobrany odcień, więc niby ok. Ale któregoś dnia obudziłam się z cudowną myślą, że na tą moją trądzikową buzię najlepszy będzie klasyczny niebieski krem Nivea! Jak pomyślałam tak też zrobiłam i przed szkołą obficie się wysmarowałam. Na to położyłam jeszcze podkład i radośnie pognałam do szkoły. A potem na lekcji stałam się pośmiewiskiem, bo pod wpływem lamp i gorąca panującego w klasie moja buzia jeszcze bardziej się przetłuszczała. Nie dość, że pokład miałam nałożony w ciapki to jeszcze na dodatek świeciłam się jak latarnia skupiając na sobie uwagę męskiej części klasy. Nawet nauczycielka była zdziwiona, dlaczego moja buzia wygląda jakby była mokra... Co za upokorzenie :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Opiekując się dzieckiem mojej koleżanki, zdrzemnęłam się na chwile. Dziecko w tym czasie zrobiło swoje, pomalowało moją twarz na zwariowane kolory. Zupełnie niczego nie świadoma- nie spojrzałam nawet w lustro, wsiadłam do autobusu. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli i rechotali ukradkiem. Aż spotkałam swojeg kolegę, który bardzo mi się podobał. Powiedział do mnie: "Na Haloween to chyba za wcześnie?!", a ja jeszcze się na niego obraziłam. Gdy wysiadłam z autobusu i spojrzałam na swoje oblicze w witrynie sklepowej, to myślałam, że spalę się ze wstydu. Teraz mam nauczkę, że przed wyjścem z domu, zawsze patrzę w lustro.
    Obserwuję jako casablanca12
    casablanca12@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  29. Obserwuje jako Izabela Sito
    smelsliketeenspirit@gmail.com
    LIRENE jest czymś, co marzyłoby mi się dostać na gwiazdkę :)

    Moja makijażowa wpadka? Hmm... Którą by tu opisać... ;) No nie powiem, było ich na prawdę sporo! Z reguły jestem osobą bardzo roztrzepaną, jak to ładnie mówią, ''w gorącej wodzie kąpaną'' ;) W sumie najbardziej w pamięci utkwiła mi... kolęda;) Więc zacznę od początku. Całą paczką byliśmy na Sylwestra w górach. Wracaliśmy pociągiem (jak dziś pamiętam - 3 stycznia), tłum taki, że nie trzeba było się niczego trzymać, żeby nie upaść. Koleżanka, artystka, żeby umilić nam czas wyciągnęła kredkę do oczu i zaczęła malować nam jakieś piękne wzorki na buziach. Nie powiem, wyglądało pięknie. Po 70 km podróży wysiadamy, każdy idzie w swoją stronę. Zimno, zawieje śnieżne, no ale ze stacji do domu kawałek. Cóż zrobić, trzeba iść! Po drodze wspominałam rewelacyjnego Sylwestra i oczywiście zapomniałam o Bożym świecie. Wkraczam do domu, dziwnie cicho (u mnie w domu zawsze mnóstwo ludzi, hałas i chaos). Nikogo nie słyszę to idę do siostry (mieszka na parterze), widzę ją jak siedzi na pufie- resztę pokoju zasłaniały mi lekko przymknięte drzwi. No i jak to ja, na cały głos: ''Kuuuurde cześć!!! Boże, ale była impreza! A gdzie wszyscy??'' Siostra: szczena w dół, oczy na wierzch, nawet mi do głowy nie przyszło, że może być coś nie tak. Wchodzę do pokoju, a tam cała moja rodzina i KSIĄDZ. Wszyscy jak jeden mąż, te same miny co moja siostra, podejrzewam, że ja lepszej nie miałam, szczególnie kiedy chwilę później na prośbę mamy spojrzałam w lustro, a tam, zamiast twarzy, rozmazany rysunek mojej koleżanki.

    PS. muszę dodać, że od tamtego czasu stosunek księdza do naszej rodzinki pogorszył się jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. marttoolla
    marttoolla@gmail.com
    marta sz
    kosmetyki kolorowe

    Najwieksza moja kolorowa wpadka?!
    Choinka na dyskotece!
    Wraz z koleżanką pacykowałyśmy się jej nowiutkimi kosmetykami sprezentowanymi na urodziny.
    Makijaże wyszły prze prze fantastycznie! Perfekcyjnie roztarte cienie, idealna kreska, mega długie rzęsy i ponętne usta.
    Problem tylko był w tym, że ... nie doczytałyśmy, że są to kosmetyki świecące w ultrafiolecie. Na imprezie wyglądałyśmy jak ufole! Dostrzegłyśmy to dopiero w lustrzanej ścianie w lokalu.Świeciłyśmy jakby nas malowała Curie-Skłodowska polonem i radem. Porażka!

    OdpowiedzUsuń
  31. Obserwuję jako Patrycja M.
    patim.0912@onet.pl
    Wybieram zestaw kosmetyków kolorowych

    Moją wieeelką wpadką był dzień, w którym bardzo się śpieszyłam a w dodatku byłam zaspana.
    Mam bardzo długie rzęsy i lubię je podkreślać, lecz w ten dzień pomalowałam tylko jedno oko maskarą!
    Nie wiem jak to się stało, z pośpiechu zapomniałam o drugim oku.
    Dopiero w szkole, koleżanka zaczytała z uśmiechem czy mój makijaż miał tak wyglądać czy może coś przeoczyłam ;) Na szczęście szybko uratowałyśmy sytuację :)
    Od tego czasu zawsze kilka razy zerkam przed wyjściem w lustro czy na pewno pomalowałam oba oczka.

    Wszystkiego najlepszego !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. FB Aldona W
    beifik@interia.pl
    nagroda kolorowka

    wpadka hahah
    kiedy kiedy last time ago nie mialam brwi poniefortunnej depilacji...:d i przyszedl czas na dobre wyjscie na impreze coz trzeba bylo brwi narysowac kredeczka...wieczor mijal tance ,napoje a ze pora byla letnia i temperatura wewnatrz lokalu dawala sie odczuc czlowiek wydalal plyny hah
    czulam wzrok ludzi usmiechy szepty zastanawialam sie chwile czy oby o mnie chodzi ale co tam bawilam sie po pewnym czasie skorzystalam z toalety i po tym co ujrzalam w lustrzxe zrozumialam nie mialam brwi hahah wymazalam je pocierajac sie po twarzy hahh smialam sie z siebie

    OdpowiedzUsuń
  33. kasica1601@interia.pl
    kosmetyki lirene


    Kiedyś w zimę wybrałam się z moim ukochanym na sanki (szaleństwa nigdy dość). Oczywiście na mojej twarzy był full wypas makijaż. No właśnie był, ale tylko do pierwszego zjazdu z górki. Zjechałam sobie na dół na plecach, ale przyjmowałam różne 'pozycje'. Żeby była większa frajda na sam koniec się wywróciłam, gapa ze mnie. Przez jakiś czas zastanawiałam się dlaczego ludzie tak dziwnie się na mnie patrzą. Sądziłam, że to wszystko przez tą niefortunną wywrotkę. Przyczynę tego poznałam dopiero robiąc sobie jakże pamiątkowe zdjęcie telefonem. I gdy tak sobie przeglądałam galerię zauważyłam, że miałam oczy jak panda. No a po prostu mój nieśniegoodporny makijaż nie wytrzymał tak wyczynowej jazdy i się zwyczajnie rozpłynął. Do tej pory zastanawia mnie tylko jeden fakt dlaczego facet, który był tam ze mną nic mi nie powiedział. Usprawiedliwiam to sobie tylko powiedzonkiem miłość zaślepia, no coż. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. adrianna.wosinska@poczta.onet.pl
    FB: Adrianna W.
    Nagroda: Lirene

    Moja największa makijażowa wpadka to wyjście w... połowie makijażu. Właśnie nakładałam cienie do powiek, kiedy zadzwonił telefon. Zaaferowana rozmową posprzątałam kosmetyki i wciąż rozmawiając, wyszłam z domu. W pracy dziwnie mi się przyglądali, aż wreszcie odważniejsza dziewczyna spytała nieśmiało, czy przypadkiem nie mam makijażu tylko na jednym oku. Jedno spojrzenie w lusterko potwierdziło tę prawdę - nie dość, że nałożyłam cień tylko na jedną powiekę, to akurat tego dnia używałam zielonego koloru. Wszyscy wiedzieli, że jestem świeżo upieczoną mężatką, więc bali się zapytać, czy jedno zielone oko to efekt makijażu czy nieporozumień małżeńskich... Na szczęście zawsze mam w torebce zestaw pomocniczy i szybko w toalecie zamaskowałam tę wpadkę. Ale cały dział miał ze mnie ubaw jeszcze przez tydzień!

    OdpowiedzUsuń
  35. Danuta Poznańska
    gosia.poznanska@onet.pl

    Wybieram zestaw Lirene

    Niedawno w pracy mojego męża była mała impreza z okazji wygrania dużego przetargu. Goście mieli być ubrani elegancko , więc ja ubrałam czarną suknię, którą specjalnie kupiłam na tą okazję. Chcąc podkreślić swoją urodę do sukni zrobiłam sobie profesjonalny make-up (tak mi się przynajmniej wydawało). Gdy jechaliśmy z moim mężem on zerkał na mnie ukradkiem, a gdy zapytałam o co chodzi powiedział, że pięknie dziś wyglądam. Na miejscu bawiliśmy się przez pół nocy i większość osób patrzyła się na mnie z zadziwieniem (myślałam, że chodzi o mój dzisiejszy ubiór i makijaż). Po wypiciu ostatniego drinka musiałam pójść za potrzebą. Zrobiłam swoje i poszłam umyć ręce. Gdy spojrzałam w lustro-zamarłam. Okazało się, że przez cały czas miałam nie pomalowane prawe oko. Ogarnął mnie wielki wstyd. Nie wiem jak mogłam tego nie zauważyć! Szybko poprawiłam makijaż i wróciłam na salę. Nikt już na mnie tak nie zerkał, a z moim mężem porozmawiałam sobie w domu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Obserwuje jako: agni3ska
    agni3ska@o2.pl
    Agnieszka R. - FB
    Wybieram Lirene

    Moja makijazowa wpadka, której do dziś nie zapomnę to jak jeszcze uzywałam najzwyklejszego taniego tuszu jak to każda na początku. Po lekcjach ktoś walnął jakiś mega smieszny text a ja jak to ja popłakałam się ze śmiechu no i jak to z tanimi tuszami bywa rozmazał mi się pod oczami jak u wiedzmy. Moje koleżanki miały niezły ubaw kiedy szły ze mną na przystanek potem jechały autobusem i szły do domu. A ja świecie przekonana ze śmieją się z tamtego tekstu nadal zachowywałam się jakby nic sie nie stalo. Dopiero w domu mama w drzwiach przywitała mnie strasznym: boże co ci sie stało!!?? :D No i jak juz poszłam do lusterka to wiedziałam z czego byl ten cały śmiech przez cala drogę :D Na szczęście tamte koleżanki nie sa mi w tej chwili zbyt bliskie .. chyba na szczęście :D

    OdpowiedzUsuń
  37. cześć:)

    Kiedyś miałam czas łączenia niekonwencjonalnych rockowych, punkowych, electro gotyckich i innych takich styli. Powstała z tego mieszanka wybuchowa pełna kratek, kolorów i czaszek - dosłownie cyrk na kółkach, a właściwie nogach. Moją największą makijażową wpadką było malowanie brwi na różowo. I to nie raz! Doprawdy żałosne.. Zresztą mam parę zdjęć, które załączam:D oceń sama :) pozdrawiam

    http://ks27729.kimsufi.com/p2/200904/A1/35579023.jpg
    http://ks27729.kimsufi.com/p3/200903/47/34145075.jpg



    zestaw lirene
    agatajanicka6@wp.pl
    na fb jako Agata J
    na blogu - brokenmyhead

    OdpowiedzUsuń
  38. Kiedyś przywiozłam sobie z podróży cudowny rozświetlacz do twarzy, którego w Polsce nigdzie nie mogłam znaleźć. Kosmetyk znajdował się w średniej wielkości czarnej tubce i z dumą mogłam postawić go sobie na toaletce. Sprawdzał się idealnie, niestety pech chciał, że opakowanie było zbyt pospolite i nie wyróżniało się szczególnie. Pewnego dnia gdy bardzo się śpieszyłam chwyciłam za pierwszą lepszą ciemną tubkę leżącą na stoliku i umazałam sobie nią twarz. Całe szczęście, że nie jechałam daleko bo dopiero w mieszkaniu chłopaką zauważyłam, że nie uzyskałam oczekiwanego rozświetlenia, ale efekt blasku i ery disco. Mazidło, które wtarłam sobie w buzię okazało się żelem z brokatem do włosów, który kupiłam sobie kiedyś na jakąś przebieraną imprezę.
    Wykazałam się wielką błyskotliwością :D


    Mara-kuja, wybieram Zestaw kolorowy
    remarakuja@gmail.com

    Pozdarwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Moją MEGA wtopą makijażową okazał się makijaż wykonany na ślub kuzynki. Zapragnęłam mieć smoky eyes w ciąży i wyglądałam jak rosyjska lalka z lat 50-tych! Niedobrane cienie, za dużo różu na policzkach i to jeszcze za wysoko, za ciemna pomadka- tragedia. Wszystko dopełniła koszmarna fryzura. Widziałam śmiech, ale trudno byłam dzielna do końca- w końcu w ciąży nie można się denerwować!

    Kto chce się pośmiać?!:) http://imageshack.us/photo/my-images/836/beztytuuwnya.jpg/


    Obserwują jako Pao1, fb: Paulina Sz., wybieram zestawy nr 1- puder lakier itd pao1@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  40. Pamiętam to jak dziś, chociaż od tamtego zimowego wieczoru minęło już naście lat. To był jeden z pierwszych makijaży jaki wykonałam i pokazałam się w nim publicznie, a który zraził mnie do poprawiania mojej młodzieńczej urody na wiele kolejnych miesięcy. Mogła być to 6 albo 7 klasa szkoły podstawowej (wtedy moje rówieśniczki nie malowały się jeszcze, takie czasy ;)) Chodziłam do szkoły sportowej z basenem i codziennie po lekcjach mieliśmy dodatkowe godziny pływania. Kochałam się wtedy szaleńczo w koledze M. Jemu chyba też nie byłam obojętna, bo mimo iż nie uczęszczał na zajęcia z pływania, od jakiegoś czasu niechcący zjawiał się pod basenem i odprowadzał mnie do domu- a przynajmniej szedł w moją stronę. I wtedy właśnie zaczęłam podbierać mamie tusz do rzęs i po szkole ćwiczyłam po kryjomu makijaże. Tego dnia zapakowałam skradzioną maskarę razem z kostiumem i ręcznikiem, by po zajęciach upiększyć się w szatni i taka piękna wracać z M. do domu. Niestety moje załzawione od chlorowanej wody oczy + śnieg z deszczem + tania maskara mojej mamy nie były najlepszym połączeniem. M. owszem odprowadził mnie do domu, ale dziwnie mi się całą drogę przyglądał i rozmowa jakoś też się nie kleiła. Jak weszłam do domu- stałam się od razu obiektem drwin mojego rodzeństwa. I nic dziwnego- czarne łzawe smugi sięgały mi aż kącików ust ;) Ależ byłam nieszczęśliwa...

    Obserwuję jako Joanna Wo
    wojdajo@gmail.com
    wybieram Synesis

    OdpowiedzUsuń
  41. Facebook: Aleksandra N.
    Mail: aleksn@onet.pl
    Zestaw: Lirene

    Moja wpadka ani nie byla smieszna, ani fajna. Mowiac wprost nie umalowana( zero pudru, zero tuszu ect.), wlosy w artystycznym nieladzie, w dresach wyszlam na przystanek po swojego chlopaka,ktory chcial mi zrobic niespodzianke i przyjechal do mnie na mieszkanie studenckie, jednak nie wiedzial jak na nie trafic. Smutne bylo to ze mnie nie poznal. Minal mnie a potem mowil ze byl zmeczony. Ja jednak swoje wiem...

    OdpowiedzUsuń
  42. Dawne czasy - bardziej tragedia niż wpadka. Jako nastolatka, w porywie zachowań opozycyjno - buntowniczych podkradałm mamie kosmetyki (oczywiście zupełnie mi ne pasujące) i malowałam się przed szkołą ukradkiem w piwnicy - bez światła i lustra ;) W tajemnicy przed rodzicami nakładałam na szybko puder, oczywiście zupełnie niedobrany, o niewłaściwym odcieniu. W efekcie na mojej twarzy był on żółty, robił plamy, okropnie postarzał i efekt był teatralny. Zamiast upiększać szpecił. Paradowałam w nim jednak dumna, bo nie potrafiłam wyobrazić sobie dobrego nastroju w szkole bez makijażu. Wyglądałam tragicznie, ale nie dotarłoby to wtedy do mnie, zupełnie nie dałam sobie nic przetłumaczyć.

    Ewa O., obserwuję jako: sienia_88
    wybieram Lirene (teraz takze lubię makijaż, robię go jednak bardziej świadomie. Wiem jednak jak ważna jest pielęgnacja i demakijaż :))
    sienia_88@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  43. Największa wpadka:
    W mojej pierwszej pracy, zaraz na samym początku musiałam zatuszować dużą krostę na twarzy. W domu nakladałam podkład, korektor, puder, znów korektor. Zapomniałam jednak dobrze rozprowadzic wokół miejsca ktore tuszowałam i w efekcie krosta była jeszcze bardziej -nienaturalnie pomarańczowo widoczna (ale miałam słabe światło w łazience i nie zauważyłam).
    W pracy jedna z "miłych" kolezanek na cały głos powiedziała: "syfów lepiej nie pudrowac....". Oczywiscie wszystkie spojrzenia na mnie, a ja chciałam sie zapasc pod ziemie.....
    na FB: Agnieszka D...
    wybieram kosmetyki kolorowe
    email:a.11@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  44. Było to bodajże w trzeciej gimnazjum. Na szczęście moja cera nigdy nie byłą specjalnie wymagająca, tak więc nigdy nie potrzebowałam podkładu. Jednak widząc jak wszystkie moje koleżanki robią sobie full make up do szkoły, postanowiłam zainwestować i również sobie jakiś kupić. Nie wiem jakim cudem po długich i starannych wyborach kupiłam podkład który był nie dość, że dużo za ciemny to jeszcze wyglądał na mnie jakbym byłą cała pomarańczowa. Następnego dnia wybrałam się taka pomarańczowa do szkoły... wszystkie dzieciaki miały ze mnie niezły ubaw... do tego to był dzień kiedy moja wychowawczyni z podstawówki przyszła ze swoją nową klasą ich pooprowadzać i pokazać jak wygląda gimnazjalne życie... dopiero ona mi uświadomiła jak wyglądam...

    na fb jako Kasia L.
    lenkaxchan @ gmail.com
    wybieram zestaw kosmetyków kolorowych

    OdpowiedzUsuń
  45. Moja wpadka miała miejsce dokładnie rok temu, kiedy to stwierdziłam, że jestem za blada na twarzy i przydałoby się trochę opalić. Będąc w sklepie zauważyłam chusteczki samoopalające, nigdy nie używałam takich rzeczy, więc kupiłam jedną na wypróbowanie. Wieczorkiem, kiedy wróciłam już do domku, posmarowałam twarz chusteczką, nie zauważyłam efektu, więc posmarowałam jeszcze raz. Odczekałam chwilę i zrezygnowana z braku efektów położyłam się spać...
    Gdy rano myjąc zęby przed lustrem, ujrzałam swoją twarz, mało się nie zadusiłam.
    Pomijając białe oczodoły i białe konturówki wokół ust zobaczyłam na drugim policzku ślad odciśniętej poduszki.
    Już teraz nie mam wątpliwości, że są zauważalne efekty stosowania takich chusteczek.
    Ja zrobiłam piorunujące wrażenie na kolegach z klasy, nie wspominając już jaki miały ubaw ze mnie koleżanki.
    Od tamtej pory mam ksywę... SolarTech.
    m.kietlinska2@gmail.com
    Wybieram Synesis

    OdpowiedzUsuń
  46. Wybrana nagorda: Lirene
    nick: Wanilka
    imię: Aleksandra C.
    Odpowiedź: Moja największa makijażowa wpadka... wiem, że zabrzmi to bardzo żałośnie, ale jak byłam młodsza, uważałam, że bardzo fajnym pomysłem jest używanie konturówki do ust jako kredki do oczu aby nadać sobie "wampirzego spojrzenia". Z błędu wyprowadziła mnie mama... głośno wyśmiewając to co zobaczyła.

    OdpowiedzUsuń
  47. hej :) Moja wpadka wydarzyła sie ostatniej zimy. Wybrałam się z koleżankami na lodowisko. Miał byc tam chlopak, ktory od dawna mi sie podobał. Pomalowałam sie jak zwykle: czarna kredka,eyeliner, tusz.Chciałam wygladac ładnie jednak wyszło odwrotnie...W tym dniu było bardzo zimno, mróz chyba -10 stopni, jednak nie przejmowałam sie tym, wazne było to ze bedziemy sie dobrze bawić. Kiedy dotarlismy na miejsce weszlismy do środka, nie poczułam ze mialam oszronione rzesy, tusz ktorym pomalowalam sie wczesniej w temperaturze pokojowej zaczął sie topic i pomału splywał mi z oczu ...Najgorsze jest to ze nie zauważyły tego moje kolezanki... tak weszłam na lodowisko zaczełam jezdzic...kiedy zobaczyłam ze chlopak ktory mi sie podobał jechał w moim kierunku bardzo sie ucieszyłam:) Jednak kiedy mnie na mnie spojrzał ,jego mina była bezcenna..., nie wiedziałam co sie stało, dopiero on powiedział mi ze sie rozmazałam... nie mogłam w to uwierzyć... miałam wygladac pieknie a wyszlo inaczej... zaraz potym doprowadziłam sie do ładu. Od tamtej pory nigdy w zimie przy duzych mrozach sie tak mocno nie maluje i uzywam tylko wodoodpornych tuszy:)

    Fb. Aneta D.
    neta.18@wp.pl
    wybieram Lirene

    OdpowiedzUsuń
  48. obserwuję jako: eve
    mail: ewelina.stanok@gmail.com

    Pewnie każda z nas przez to przechodziła i musiała wiele się nauczyć na własnych błędach :) Chodzi mi oczywiście o regulację brwi. Zabrałam się za nią w wieku około piętnastu lat nie mając o tym zielonego pojęcia - powyrywałam sobie o wiele za dużo, w złych miejscach i nierówno - wyszły z tego typowe "przecinki", chociaż wtedy wydawało mi się, że wyglądam super. To samo było jakiś czas później z doborem koloru cienia do brwi, kiedy zdecydowałam, że będę je przyciemniać. Minęło parę lat zanim doprowadziłam je do stanu ogólnie przyjętego za 'ładny' i odnalazłam swój idealny cień do brwi - w tym czasie przeszły naprawdę wiele przeróżnych (i niestety tragicznie śmiesznych) przemian. Swój obecny wygląd zawdzięczają właśnie urodowym blogom i kanałom na youtube - bez nich nie miałabym pojęcia jak uzyskać odpowiedni efekt. Dziś śmieję się ze swoich starych zdjęć i zastanawiam się jak mogłam wychodzić z domu z tak wyglądającymi brwiami :)

    Wybieram kolorówkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Cześć :)
    Moja wpadka była najgorsza w moim życiu..
    Pewnego dnia jak co dzień rano wstawałam do szkoły. Ledwo żywa (pobudka o 6 rano!) zwlokłam się z łóżka i sunęłam do łazienki w celu zrobienia makijażu i uczesania się. Po wykonaniu tych czynności oraz reszty standardowych jak co rano, posuwistym krokiem udałam się na przystanek, skąd autobusem pojechałam do szkoły. Ludzie w autobusie dziwnie się zachowywali. Kobiety coś szeptały i zerkały na mnie, a dzieci się podśmiewały. Nie interesował mnie powód ich zachowania gdyż jedyne o czym marzyłam to moje łóżko! :) po dotarciu do szkoły pobiegłam do klasy jako że byłam już spóźniona. Gdy weszłam w klasie rozległ się potężny maniakalny śmiech. Koledzy zwijali się pod ławką.. Nie wiedziałam o co im chodzi dopóki koleżanka nie pokazała mi lusterka. Okazało się, że cały ranek chodziłam z niepomalowanym jednym okiem! Przez niedospanie zapomniałam o drugim oku podczas malowania i przeoczyłam ten fakt.;) Musiałam w takim stanie dotrwać do końca lekcji o czym na przerwie szybko pobiegłam do łazienki i zmyłam pomalowane oko z racji nie posiadania przy sobie kosmetyków. Tak więc tego dnia pozostałam nie umalowana oraz ośmieszona przed całą klasą i częścią lokalnego społeczeństwa :P Po tej wpadce zawsze noszę przy sobie podstawowe kosmetyki! :) i lusterko ;p
    Pozdrawiam

    FB Dominika R.
    nikusia1992@poczta.onet.pl
    wybieram zestaw kosmetyków kolorowych

    OdpowiedzUsuń
  50. e-mail: abc00@vp.pl
    obserwuje jako Ania t
    wybieram zestaw Lirene
    Moją największą makijażową wpadką było jak pewnego dnia umówiłam sie z chłopakiem na randkę i skończył mi sie podkład. Wpadłam na pomysł żeby użyć jako pudru brązera z różem. Nałożyłam go na całą twarz myśląc że będę wyglądać normalnie jak przy użyciu pudru. Lecz zapomniałam że to jest bronzer brokatowy i wyszłam tak na ulice ze święcącą brązową twarzą ;D. Chłopak strasznie sie dziwnie na mnie patrzył, ale chyba z grzeczności nic nie mówił. I nie zaproponował już kolejnego spotkania ;< W sumie mu sie nie dziwie ;D

    OdpowiedzUsuń
  51. e-mail:niuniaaaa18@poczta.fm
    obserwuje jako: Dagmara Tomasz Gryksa
    wybieram zestaw kosmetyków kolorowe
    No więc, moja wpadka wyglądała tak hehe;P miałam się spotkać z koleżanką i iść na zakupy,ale wiadomo przed wyjściem zrobiłam sobie makijaż wychodząc z domu kichłam sobie tusz na rzęsach nie był jeszcze wyschnięty i niezle sie upaćkłam dopiero jak spotkałam sie z koleżanką to ona na wstępie zaczeła się śmiać i pokazała mi jak wyglądam było mi głupio bo przeszłam tyle drogi taka wymazana :Phaha masakra

    OdpowiedzUsuń
  52. POLUBIŁAM NA FACEBOOKU : Monika G.
    WYBIERAM LIRENE
    EMAIL : mo-niska1@o2.pl

    A makijażowa wpadka ? Ojj.. co to było za wydarzenie :D
    Wymalowana na wszelkie róże i fiolety
    Poszłam sobie na balety !
    Makijaż zdecydowanie był za mocny
    I jak dla mnie wcale nie owocny,
    Bo cała się rozmazałam,
    Bo kiepskie cienie wybrałam.
    Do tego za dużo fluidu miałam,
    Lecz nadal się dużo śmiałam,
    A gdy byłam w łazience,
    Wzięłam lusterko w ręce
    I wnet oczy jak pięć złoty,
    Wyglądałam jakby mnie napadły koty !
    Bo me cienie w wielką grudę się zamieniły,
    I me oczy mnie przeraziły !
    Nie to, że cała w plamach fluidowych,
    To był koniec mych oczek modowych!
    Uświadomiłam sobie, że ten makijaż to ma wielka wpadka,
    A była ze mnie jeszcze nastolatka ! :)
    Od tej pory delikatniej się maluje,
    I już niczego mi nie brakuje :)






    OdpowiedzUsuń
  53. Kamila S.
    kamila.s27@wp.pl
    wybieram Synesis :)

    Ja z kolei miałam dwie "makijażowe" wpadki w ciągu jednego dnia. Najśmieszniejsze jest to że w momencie, gdy dziewczynie najbardziej zależy by ładnie wyglądać dla swojego chłopaka, okazuje się ze jest to najczęściej czas gdy wyglądamy mniej ładnie już zwykle. Sytuacja miała miejsce pewnego zimowego dnia. Za oknem sypało, termometry wskazywał temperaturę minusową, a ludzie zatapiając się na chodnikach w górach śniegu zmierzali każdy w swoją stronę. To był jeszcze czas gdy na randki, te na samym początku naszego związku spotykaliśmy się często w godzinach przedpołudniowych u niego w domu. Aby zdążyć na spotkanie musiałam zatem wstać dość wcześnie. Niestety pewnego dnia zaspałam i miałam tylko parę minut na ubranie się, umalowanie i okiełznanie moich długich, sięgających za pośladki włosów. Uff..co za ulgą było to gdy wsiadłam zdyszana do autobusu i wiedziałam ze już na pewno zdążę na umówione spotkanie. Co to był za wstyd gdy mój chłopak zapytał się dlaczego jestem taka ciemna na twarzy w porównaniu z moją szyją. Okazało się ze przez przypadek z pośpiechu użyłam podkładu w kolorze ciemniejszym, tego którego używam na lato gdy już jestem opalona. Żeby tego było mało podkład ten był źle nałożony, w niektórych miejscach było widać niedociągnięcia, a w innych nierozmazane placki. Moja twarz wyglądała jak marmur- w każdym miejscu inny odcień. Na domiar złego miałam suche usta a nałożyłam bardzo jasną w kolorze pudrowego różu szminkę. To jak bardzo odznaczały się przesuszone miejsca moich ust to nie da się opisać. Na szczęście chłopak tylko się nieźle rozbawił. Od tego wydarzenia minęły dwa lata, jesteśmy nadal ze sobą, a na drugi dzień w prezencie dostałam pomadkę nawilżającą usta z NIVEA ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. fb: Aleksandra Zylk
    Obserwuję: Aleks Z
    aleks.zylkowska@gmail.com
    wybieram Lirene

    Moją największą wpadką było to, że ponad miesiąc temu byłam tak podjarana nową uczelnią, że gdy pomalowałam jedno oko, eyeliner(zawsze robię mocne kocie oczy - pasują do moich pomarańczowo śliwkowych okularów), tusz i poszłam zrobić sobie kawę, chłopak mnie zagadał, dostałam smsa, coś w tv ciekawego itd itp wiecie jak to jest. Założyłam okulary, chustę, kurtkę i wyszłam. A że rzadko spoglądam w lustro jak wychodzę z rana - to przegapiłam, że mam kreskę tylko na jednym oku... Boże, czemu zauważyłam to, gdy minęły pierwsze zajęcia... przynajmniej mnie zapamiętali... ;]

    OdpowiedzUsuń
  55. obserwuję jako Martyna S. Facebook- tak samo
    martyna_serewa@onet.pl
    wybieram Lirene
    moja największa wpadka to położenie bazy na podkład- myślałam, że tak właśnie trzeba i robiłam tak przez jakiś tydzień aż przypadkowo koleżanka z uczelni zauważyła mój dziwny styl make-upu i zaczęła mnie uczyć wszystkiego po kolei, nie wiem co mi się ubzdurała, ale wydawało mi się, że tak właśnie ma być, hah a jakże dziwiło mnie, że mój podkład matujący jakoś zbytnio nie matuje:) Inną wpadką było kupienie rozjaśniającego pudru w kamieniu z drobinkami błyszczącymi- co do mojej tłustej cery okazało się zabójcze- musiałam wyglądać jak posmarowana masłem:) młodzieńcze wpadki poszły jednak w zapomnienie:)

    OdpowiedzUsuń
  56. nagroda:kolorówka
    fb: Justyna M

    Może nie jest to typowa makijażowa wpadka,ale wiadome, rano każdy się śpieszy, każda minuta jest na wagę złota. Jestem już spóźniona więc szybko maluję rzęsy tuszem. Raz dwa i gotowe. Idę ulicą, wchodzę do tramwaju- każdy zwraca na mnie uwagę, widzę te spojrzenia. To było nawet miłe :) do momentu gdy znalazłam się w łazience przy lustrze, a tam! Powieki ' upaćkane ' tuszem, jakieś śmieszne kropki, paski, maźnięcia! No tak..gdy się śpieszę często się przy nakładaniu tuszu wybrudzę i ratuję się patyczkiem kosmetycznym, tego dnia totalnie o nim zapomniałam!


    justynam1410@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  57. Zacznę od tego, że jestem obecnie Kurą Domową. Jedno dziecko przyczepione do nogawek, drugie lada moment wychyli główkę na ten najlepszy ze światów… Ludzi potrafiących mówić coś więcej niż „mama”, „baba” widuję z rzadka. Gdy więc tamtego dnia postanowiłam wybrać się do centrum handlowego, zrobiłam się na bóstwo! Starannie dobrane ciuchy, praktycznie, ale pieczołowicie ułożone włosy, porządny makijaż – wyglądałam jak SAM, czyli Super Apetyczna Mama (genialny skrót pożyczony z jednej książki). Dumnie wypinałam laktacyjną klatę, przemierzając galerię i zaglądając do kolejnych butików. Gdy kupowałam dla córki ubranka w jednym ze sklepów, nawet kasjer miło się do mnie uśmiechnął i tak przeciągle na mnie popatrzył… A co? Zrobiona na bóstwo przecież byłam! To czemu miałby się nie uśmiechać? Wychodząc z butiku zauważyłam piękny sweter, który postanowiłam przymierzyć. Zabrałam więc do przymierzalni własne cztery litery, wózek z pierworodną i cud sweter. Stanęłam przed lustrem i… zamarłam. Pod lewym okiem, ukośnie przez cały policzek, widniało coś, co można by uznać za militarne maskowanie lub niedomytą maseczkę z nutelli. No tak, tusz i cień spływały sobie dumnie po mym licu, załamując się fantazyjnie w bruzdach po zmarszczkach mimicznych. Gdyby to chociaż był wieczór halloween, a nie letni, słoneczny dzień…

    Obserwuję jako Moeyra
    moeyra@wp.pl
    Chciałabym synesis :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  59. Moja makijażowa wpadka przytrafiła mi się jako nastolatce. Otóż mając delikatną cerę naczynkową i skłonności do czerwienienia się przy byle okazji wykonałam wieczorowy makijaż tuż przed imprezą. Krem, podkład, sypki puder i pięknie podkreślone cieniami oczy. Rzęsy długie i powłóczyste pociągnięte grubo tuszem sprawiły, że oczy przybrały wygląd dwóch słoneczek z czarnymi promykami, a ładnie skrojone usta zyskały większą powierzchnię dzięki jaskrawej szmince w kolorze wyraźnej czerwieni. To jeszcze niewiele, bo zapragnęłam nieco ożywić pokryte na blado oblicze i użyłam do tego pomarańczowego różu. Traf chciał, że sypki i wykonany naprędce makijaż dość szybko się starł odsłaniając intensywność krasnego lica i zdradzając absolutnie samopoczucie lekko zawstydzonej właścicielki. Pomarańczowe kolorki dokonały całości prezentując się nadzwyczaj trwale w towarzystwie dwóch rozmazanych, acz błyszczących słoneczek moich oczu:-) Nigdy więcej nie robiłam sobie sztucznych rumieńców!
    beatasaf@interia.pl
    Zestaw Lirene :-

    OdpowiedzUsuń
  60. Moja największa wpadka makijażowa przytrafiła mi się dość niedawno. Umówiłam się na spotkanie, a w zasadzie na randkę z nowo poznanym mężczyzną.. oczywiście cały dzień przygotowań, peelingi, maseczki kremy... perfekcyjny makijaż. Nie wiedziałam jak długo będzie trwało spotkanie, postanowiłam więc całość makijażu utrwalić lakierem do włosów. Spryskałam umalowaną twarz i pobiegłam na randkę. Po około dwóch godz. poszłam skorzystać z toalety.. zerknęłam w lustro i co się okazało? z lakieru i pudru utworzyły się suche płaty odstające od twarzy, wyglądałam jak stara pomarszona wiedźma... szybko zmyłam twarz i wróciłam do stolika.. cała czerwona ze wstydu, drugiej randki nie było:)
    sandra_walczak1@tlen.pl
    Lirene

    OdpowiedzUsuń
  61. Pewnego ranka, w piękny dzień majowy
    Wpadł mi do głowy pomysł fajowy:)
    Aby przywitać wiosnę jak trzeba
    Wymalowałam oczy w kolorach nieba!
    Fioletowa powieka, czarne rzęsy, szara kreska,
    zaś w kąciku oka mała różowa łezka.
    Patrzę w lustro- idealnie!
    Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że skończy się to tak fatalnie...
    Zadowolona poszłam do sklepu kupić jedzonko,
    a tam taki chłopczyk- chodzące słodziątko!
    Co chwilę jednak na mnie zerka,
    Coś jest nie tak? Nie mam lusterka!
    I zaraz jak usta mu się nie rozdziawią:
    "Mamo mamo! Patrz na tą panią!
    Na oczach ma dwa wielkie siniaki!"
    Czerwona na twarzy, płacę za kozaki
    i biegnę do domu - wszystko rozmazane!
    Sine, brzydkie i niepoukładane.
    Wniosek z mojej historii jest następujący:
    Jeśli masz pomysł na make-up olśniewający
    Dobrze jest eksperymentować, zasady naginać
    Jednak o kieszonkowym lusterku nigdy nie zapominać:)


    Pozdrawiam:)
    justekch@wp.pl
    Wybieram zestaw Lirene:)
    Justyna C. (fanka na facebooku:)

    OdpowiedzUsuń
  62. Co rano mama budziła mnie do szkoły, pewnego razu zaspała.
    I musiałam w 5 minut spakować, ubrać się i umalować.
    Wszystko to zrobiłam z zamkniętymi oczyma, bo wciąż chciało mi się spać.
    Na zajęcia dotarłam 10 minut po przerwie.
    Weszłam do klasy i... przywitał mnie głośny śmiech moich znajomych "Kasiu , zajrzyj do łazienki a potem wróć na lekcję" powiedziała nauczycielka.
    Popędziłam przyjrzeć się w lustrze. Wyglądałam okropnie zamiast korektora na pryszcze użyłam szminki!
    Ale porażka!

    Pozdrawiam!
    kasia99889988@wp.pl
    Wybieram zestaw Lirene
    Kasia cichy obserwatorka bloga

    OdpowiedzUsuń
  63. Facebook: Hania J..c
    hanuska0704@op.pl
    zestaw Lirene

    Moją wpadkę makijażową wspominam do dziś. Było to w liceum. Razem z paczką znajomych pojechaliśmy do Gorzowa Wlkp. na lodowisko i do kina:) Postanowiłam być oryginalna i zrobić ciekawy makijaż. Kupiłam sobie wtedy specjalnie róż do policzków i kredkę czarną. Zrobiłam sobie makijaż i dodałam grubą kreskę pod okiem oraz pomalowałam różem (brązowo-różowym z brokatem) policzki do tego dodałam jasnoróżową szminkę i zadowolona wyszłam z domu. Na dworcu, gdzie czekali moi znajomi zauważyłam, że dużo osób na mnie dziwnie patrzy (łącznie z moimi znajomymi). Stwierdziłam, że na pewno podoba im się mój makijaż. Po lodowisku poszliśmy do kina,a tam popłakałam się podczas smutnej sceny i wytarłam ręką oczy, zapominając o moich kreskach. Kiedy po seansie poszłam do łazienki zobaczyłam jak koszmarnie wyglądam i zaczęłam usuwać nadmiar różu i kresek pod oczami. W końcu zmyłam makijaż i chodziłam bez :( Teraz kiedy oglądam zdjęcia z tej wycieczki jestem przerażona a zarazem rozbawiona swoim wyglądem. Teraz wiem dlaczego chłopacy się ze mnie śmiali. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  64. Facebook: https://www.facebook.com/joannaelbe
    mail: MIRROR15@interia.pl
    zestaw Lirene
    Moją wpadkę zaliczyłam dawno temu. Byłam na randce, pojechaliśmy nad wodę. Postanowiłam bardzo się pomalować, żeby zrobić na nim wrażenie. Nie przypuszczałam tylko, że długa podróż i upał spowodują katastrofę w postaci lejącego się makijażu. Jak tylko dotarliśmy na miejsce, zaproponowałam mu kąpiel w jeziorze, co uratowało sytuacje. Mówie wam dziewczyny, naturalne piękno to jest to co mężczyźni lubią najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  66. Obserwuję jako Gabriela Małgorzata
    mail gabi2202@interia.pl
    zestaw Lirene


    Oko kredką wymalowałam
    Kredkę w kieszeń swą schowałam
    Łezka się w oku mym zakręciła
    I mój makijaż po prostu zmyła
    Lecz byłam na to przygotowana
    Bo w mej kieszeni kredka schowana

    OdpowiedzUsuń
  67. obserwuję jako Aga Zet
    mail: mirabell2@o2.pl
    zestaw Lirene

    Na szczęście nie przydarzyło mi się dużo makijażowych wpadek, ale jedną z nich zapamiętam chyba do końca życia. Otóż pewnego pięknego dnia nastolatką jeszcze będąc przeprowadzałam swoje pierwsze próby z makijażem. Jako, że moja mama nie maluje się w ogóle a starszej siostry nie mam, byłam w tej materii zdana sama na siebie.
    I jak to zawsze w sytuacji wpadek bywa zależało mi, aby akurat wtedy wyglądać olśniewająco (chłopak cud, miód i marzenie zaprosił mnie na moją jedną z pierwszych autentycznych randek).
    Nikt mi jednak niestety nie powiedział, że nakładając na twarz podkład nie należy zapominać także o szyi. Nie dość więc, że podkład był dla mojej bladej cery stanowczo za ciemny, to jeszcze mając nim posmarowaną tylko twarz, wyglądałam koszmarnie, bo odznaczała się ona od reszty ciała jak jakaś doklejona.
    Chłopak bacznie mnie obserwując w końcu nie wytrzymał i zapytał dlaczego tylko na twarzy się opalam, a resztę ciała chowam przed słońcem. Przyznam, że zrobiło mi się wtedy bardzo wstyd, a on niestety się już nigdy ze mną nie umówił. W sumie to niezbyt żałuję, bo rozmowa nam się jakoś nie kleiła, ale po tym jego komentarzu przyjrzałam się sobie uważniej, stwierdziłam, że to faktycznie głupio wygląda i odtąd zaczęłam rozsmarowywać podkład także na szyi.

    OdpowiedzUsuń
  68. Facebook: https://www.facebook.com/klaudia.audia
    mail: klaudia9210@vp.pl
    kolorówka
    moja największa makijażowa wpadka: nie myślałam ze się z kimś tym podziele ale .. :) a wiec w gimnazjum gdy byłam jeszcze nieświadomym dzieckiem pokryłam swoją twarz samoopalaczem a rano jak codzień zrobiłam sobie peeling i poszłam tak do szkoły.. oczzywiście nieświadoma że po kilku godzinach pojawią się tragiczne plamy. wyglądałam jak chora na trąd. :D

    OdpowiedzUsuń
  69. mpkatowice@wp.pl
    peeling do dłoni

    Moje wpadki to rozmazane oczy. Rzadko maluje rzęsy bo nosze okulary i zapominam, że mam czasem pomalowane a wtedy zaczynam pocierać oczy dłonią i efekt widoczny najpierw dla innych o potem, jak zaobacze się w lusterku to zdenerwowanie, śmiech i poprawki.

    OdpowiedzUsuń
  70. www.facebook.com/monika.koson
    m.d.koson@gmail.com
    zestaw Lirene

    Moja wpadka to rozmazane oczy a la zombi. Własnie malowałam się na wieczorne wyjście do restauracji.
    Mój tusz do rzęs był na wykończeniu i zaczął się źle rozprowadzać. Wpadłam wiec na pomysł aby rozcieńczyć go wodą. Wlałam kilka kropel wody mineralnej, o kilka za dużo jak się później okazało :).
    Szybko nałożyłam dużą ilość tuszu i popędziłam do restauracji gdyż byłam już spóźniona. Gdy wpadłam do restauracji okazało się że cały tusz spłynął na okolice oczu i rozpuścił jeszcze ciemne cienie z powiek i dał efekt oczy zombi!!. Zbyt duża ilość dodanej wody nie pozwoliła zaschnąć tuszowi.
    Wyglądałam jak zapłakane smutne zombi, co wywołało u mnie i u moich kolegów najpierw strach ( bo myśleli ze wydarzyło się coś strasznego i płacze : ) a potem śmiech :)
    pozdrawiam
    monika


    OdpowiedzUsuń
  71. sylwcia.88@o2.pl
    wybieram zestaw lirene
    obserwuje jako sylwcia.88

    Moja wpadka to szybka ale niezbyt ciekawa historia. Otóż pewnej pieknej niedzieli wstałam i szykowałam się do kościoła. Jedna zaspałam miałam przez to za mało czasu, więc tak szybko szybko, tylko lekki makijaż. Baza, fluid elyner i tusz do rzes. Rzęsy mam długie i zawsze musze uzyc zalotki. Wybiegłam do auta i w drogę. wchodząc do kościoła ludzie się dziwnie na mnie patrzyli, niektórzy się zaśmaili, stanełam z boku bo lekkie opóźnienie. Gdy po mszy weszłam do auta spojrzałam do lusterka... okazało sie żę wychodząc z auta kichłam sobie i odbił mi sie tusz na powiekach i pod oczami;/ troszkę wyglądałam jakbym takie miała kreski ale w rzeczywistości nie bardz pasowało to do mojego stylu;/

    OdpowiedzUsuń
  72. Była już zima. Wigilia. Szefowa puściła mnie z pracy piętnaście po szesnastej, bo były tłumy przy kasach. (Ludzie kupując nie myślą o tym, że sprzedawczynie też chcą spędzić wigilię z rodziną). Nie udało mi się zdążyć na bus i czekałam na kolejny pół godziny. Wiał wiatr i było zimno. Przystanek nie oświetlony. Miałam spierzchnięte usta. Sięgnełam do torebki posmarowałam je balsamem. Tak mi się zdawało.
    Wreszcie dotarłam do domu. Drzwi otwarła mi babcia. Od progu zaczęłam: "jakie dziś zimno". Babcia zaraz przynioła mi koc, siostra herbatę, a tata "wkładkę" do herbatki. Tak mi było miło, że nie zwróciłam specjalnie uwagi na tą troskę.
    Dopiero po wigilii, zjadając opłatek, zauważyłam niebieskie ślady.
    O ja gapa, pomyliłam cień do powiek w sztyfcie z pomadką.

    Wpadka może niewielka, ale rodzina odetchneła z ulgą widząc, że jednak nic mi nie jest.


    Synesis
    Anna Sz
    annaszura@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  73. mufl.ania@gmail.com
    wybieram zestaw lirene
    obserwuję jako mufl26

    Nigdy nie miała tak spektakularnej makijażowej wpadki jak Bridget Jones, która to jednak była zabawna, moja była raczej straszna:) Kilka lat temu postanowiłam wypróbować nowy tusz do rzęs. Zadowolona z efektu poszłam do pracy, jednak po jakimś czasie oczy zaczęły mnie piec i swędzieć, a pokusa ich tarcia była zbyt silna. Po chwili dałam jednak za wygraną i spokojnie robiłam swoje. Niestety, widoczność zaczęła mi się pogarszać, sięgnęłam więc po lusterko a tam… moja powieka znacznie zwiększyła swoją objętość i rosła. Zasłaniając twarz ręką, rzuciłam do kolegów, że wychodzę i widząc coraz gorzej dopadłam taksówkę stojącą obok pracy. Po kilkunastu minutach jazdy wbiegłam do windy w bloku i moim oczom, a w zasadzie oku ukazała się twarz potwora- lewa połowa twarzy była jedną wielką opuchlizną, spod której nieśmiało wynurzał się zarys mojego lewego oka…Zszokowana i przerażona położyłam się do łóżka, zażywając wcześniej dużą dawkę wapna i leku na alergię. Po kilku godzinach zadzwonił do mnie chłopak, z którym się wtedy dopiero zaczęłam spotykać, że postanowił mnie odwiedzić wracając z pracy. Nie umiałam odmówić, więc musiał zmierzyć się z moim nowym obliczem. Na szczęście opuchlizna znacznie zmalała, ale on mimo wszystko chciał zawieść mnie do lekarza, abym była spokojna. Dziś jest moim narzeczonym i ta historia uświadomiła mi, że chyba już widział mnie w moim najgorszym stanie:)

    OdpowiedzUsuń
  74. Umówiłam się na spotkanie z facetem, którego kojarzyłam z widzenia, do tej pory mieliśmy jedynie kontakt mailowy i w końcu zdecydowaliśmy się na spotkanie. Termin naszej „randki” zaplanowaliśmy na weekend. W tym okresie miałam mnóstwo spraw na głowie i starałam się wszystko pogodzić. Już miałam pisać że spotkanie muszę odwołać, bo nie wyrobię się czasowo. Pomyślałam jednak… „ja nie dam rady wyszykować się w moment??” . W pełni świadoma tego, że zostało mi naprawdę mało czasu szybko wskoczyłam do auta poprawić makijaż. Na dworze było jeszcze dość widno, wiec bez problemu raz - dwa zrobiłam się na bóstwo. Randka była fantastyczna, a chłopak nie mógł oderwać wzorku od moich oczu. Byłam zachwycona! W drodze powrotnej opowiedział pokrótce siostrze jak to Tomek wpatrywał się w moje oczy- byłam cała w skowronkach. Moja euforia minęła kiedy wpadłam do domu i usłyszałam „no, no Twoje oczy są naprawdę hipnotyzujące… zwłaszcza dlatego że są fioletowe!!” po wizycie w łazience odkryłam że pomyliłam kredkę i moje brwi są FIOLETOWE!

    Wybieram nagrodę z linii Lirene
    Polubiła fanpage jako Kornelia S.
    Kontakt: anayomi.hand.made@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  75. europejka18@interia.pl
    Zestaw Lirene
    Polubiłam fanpage na fb jako Michał K. (http://www.facebook.com/profile.php?id=100000922713105)

    4 lata temu postanowiłam wybrać się do kosmetyczki na makijaż pernamentny brwi. Kosmetyczkę poleciła mi koleżanka. I jak się można domyślić kobietka nie do końca wyszkoliła się w tej metodzie makijażu. Nie dość że brwi były za ciemne(źle dopasowała kolor tuszu) to na dodatek miałam "lekko zdziwiony" wyraz twarzy. Całe szczęście bo makijaż zaczął się ścierać i mogłam kilka tygodni temu pozwolić sobie na metodę włoskową z której jestem naprawdę zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  76. Kilka lat temu, w trakcie urlopu, opiekowałam się moją 6-letnią siostrzenicą. Rozrywkę Małej zafundowałam wówczas przednią: wyciągnęłam wszystkie moje kosmetyki i pozwoliłam jej się pomalować. W efekcie wyglądałam - nie umniejszając - jak klaun: czerwona szminka porozmazywana dookoła ust, jaskrawo niebieskie powieki i żarówiaście różowe kółka na polikach. Mała była jednak wniebowzięta, więc nie chciałam sprawiać jej przykrości i udając, że bardzo mi się podoba, chodziłam tak umalowana po domu. Nieoczekiwanie zadzwonił mój szef, z serdeczną prośbą. Pracowałam wówczas w agencji zajmującej się organizacją różnych eventów, gdzie odpowiadałam m.in. za wypłatę gaż artystom. Okazało się, że niedługo w firmie miał pojawić się właśnie jeden z muzyków po odbiór pieniędzy za koncert, a nie było w biurze nikogo, kto miałby dostęp do kasy. Nie miałam za bardzo wyjścia, a że firma mieściła się kilka minut drogi od domu mojej siostry, wzięłam Młodą za rękę i nie myśląc długo, ruszyłyśmy do mojego biura. Nie przejmowałam się, że na ulicy ludzie przyglądali się mi trochę dziwnie, w najlepsze opowiadałam Małej o tym, że idziemy właśnie na spotkanie z "gwiazdą". A gwiazda zaś była nie byle jaka, bo znany wówczas dosyć głośno Tomek Makowiecki z Idola (same przyznacie, że ciacho!:)). Nietrudno się domyślić, że w momencie kiedy do biura wszedł p. Tomek ze swoim menedżerem, ja cały czas miałam na sobie "makijaż" wykonany przez Młodą! Panowie jednak zachowali się w pełni profesjonalnie i nawet nie dali po sobie poznać, że coś jest nie tak. Kiedy się zorientowałam? Ano Młoda nalegała, że chce mieć zdjęcie "z gwiazdą". Pan menedżer zrobił nam wspólne zdjęcie, spojrzałam więc jak wyszło i... aż usiadłam z wrażenia! Do dziś jest to jedno ze zdjęć, które skrywam w najgłębszych i najciemniejszych czeluściach szuflady :)))

    Wybieram zestaw: kolorówka
    Obserwuję jako: balsamowo
    Mail: balsamowo@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  77. Wpadek makijażowych miałam kilka. Chyba każdej z nas zdarzyło się chociaż raz wyjść z domu i zapomnieć pomalować jednego oka czy choćby rzęs. Pewnie też każda z własnego doświadczenia zna efekt pandy na oku ;) No, ale niestety oprócz tych drobnych wpadek, zdarzyła mi się jedna wielka, makijażowa katastrofa ;) Dzisiaj wspominam to ze śmiechem, ale wtedy do śmiechu naprawdę mi nie było! Zostałam zaproszona na wesele mojej koleżanki. Miałam świetną, podkreślającą moje kształty sukienkę,a w makijażu zdecydowałam się postawić na rzęsy i usta. W tym celu zakupiłam śliczne sztuczne rzęski i czerwoną szminkę. Głupia myślałam, że przyklejenie rzęs to banał - zwłaszcza jak się to robi pierwszy raz w życiu :] Zepsułam dwa makijaże, bo klej ciągle mi gdzieś ciapnął - oczywiście tam gdzie nie powinno go być. W końcu za trzecim razem (coś w tym jest, że do trzech razy sztuka:D) udało się. Rzęsy przyklejone, oczy pomalowane, szminka na ustach. Bawiliśmy się świetnie... do czasu zdjęć grupowych. Jako, że byłam bliską koleżanką panny młodej, poprosiła mnie żebym zapozowała z nią do zdjęcia. Wiecie, jak to na ślubach - teraz do zdjęcia ustawiają się rodzice, potem kuzyni, znajomi itd. itd...Moment przed ustawieniem do fotki pobiegłam do łazienki poprawić fryzurę (no w końcu zdjęcie- pamiątka na całe życie, trzeba wyglądać idealnie:p). Nie wiem jak to zrobiłam, ale jakoś wyjątkowo niefortunnie machnęłam ręką, pierścionkiem zahaczyłam o rzęsy, które ochoczo odeszły od powieki i powędrowały razem z pierścionkiem. Do dzisiaj zastanawiam się jak udało mi się to zrobić, obstawiam, że rzęsy były zbyt słabo przyklejone... Z przerażeniem spojrzałam w lustro nie wiedząc, czy przypadkiem lepiej byłoby dla mnie po prostu przeczekać sesję zdjęciową w łazience. I gdy już chciałam schować się w WC weszła do łazienki kuzynka panny młodej mówiąca, że fotograf na mnie czeka! Nie miałam wyjścia i poszłam. Z jednym okiem bez rzęs - masakra. Dodam, że sztuczne rzęsy były naprawdę długie i komicznie wyglądało jedno oko ich pozbawione. Zdjęcie mam do dziś - trzymam je na dnie szuflady i nikomu za żadne skarby nie pokażę!

    WYBIERAM LIRENE
    FB: Michalina R.
    MAIL: michasiarog@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  78. fb: Paulina S.
    e-mail: sloma15@op.pl
    wybieram zestaw: kolorówka

    Moja największa wpadka była całkiem nie dawno oczywiście jak to ja mam problem wstać rano z łóżka, a niestety czas mnie gonił, żebym nie spóźniła się do pracy. Malowałam się rano przy ciemnym świetle i bardzo szybko, co się później okazało w pracy już po zwróceniu uwagi przez koleżankę wyszło, że nie dość iż nie dociągnęłam makijażu poniżej szyi i mi się odznaczał to jeszcze miałam źle rozprowadzony fluid i kilka wielkich pomarańczowych plam na twarzy i czole, a co najgorsze miałam kreskę, która pod wpływem wilgoci rozmazała mi się na powiece i miałam czarne oczy... To był najgorszy dzień w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  79. Obserwuję jako Karo,
    mój e-mail to: oczamikaroliny@poczta.fm
    wybieram zestaw kolorowy

    Pewnego wakacyjnego dnia, umówiłam się z moimi znajomymi. Chciałam ładnie wyglądać, bo dawno się nie widziałam z nimi i długo przygotowywałam swój makijaż (wtedy dopiero opanowywałam cienie do powiek). Później starannie wybierałam strój. W końcu wyszłam na autobus, jeszcze musiałam iść na dalszy przystanek, bo nie miałam biletu miesięcznego. Gdy tak czekałam, zastanawiałam się, czemu ludzie dziwnie mi się przypatrują. Otworzyłam lusterko, żeby pomalować usta błyszczykiem i... okazało się, że nie pomalowałam rzęs. Niby nic wielkiego, jednak miałam pełen makijaż - dużo cienia, eyeliner, bronzer na policzkach, mocno podkreślone brwi i gołe rzęsy. Od razu poleciałam do domu i uzupełniłam ten defekt. Znajomi co prawda mnie wyśmiali, a jeden kolega uznał, że mam coś z głową, no ale cóż... Nie mogłam tak przecież pojechać! :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Obserwuję jako : nataszka fifi
    mail: niki5@poczta.fm
    wybieram zestaw Lirene

    Moja makijażowa wpadka miała miejsce kilka lat temu i zdarzyła się na ślubie mojej siostry. Pamiętam, że rozpoczynałam wówczas naukę w liceum, co było dla mnie marzeniem, gdyż z dnia na dzień zmieniłam otoczenie z wiejskiego na życie w wielkim mieście. Zafascynowana wielkim otaczającym mnie światem z czasem zaczęłam lepiej się ubierać, podpatrywać co w swoich kosmetyczkach mają wszystkie koleżanki. Tak też zaczęła się moja przygoda z makijażem, kupowałam kolorowe kosmetyki, podpatrywałam dziewczyny w szkole. Malowałam się raczej delikatnie i subtelnie, stosowałam stonowane kolory. Jednakże właśnie wspominany ślub mojej siostry spowodował, że postanowiłam tego dnia błyszczeć. Było to bardzo elegancki ślub, z dużą liczbą, majętnych gości chciałam pokazać się z jak najlepszej strony. Dodatkowo towarzyszyć miał mi cudowny chłopak, którego odważyłam się zaprosić jako partnera na to wspaniałe wydarzenie. Natchnieniem do makijażu była (jak mi się wtedy wydawało) cudna, fioletowa sukienka w kształcie bombki. Byłam przekonana, że makijaż oka musi być zrobiony pod kolor sukienki, tak jak i krawat mojego partnera :) Pisząc tę historię patrzę na swoje zdjęcie z tego ślubu i aż się łapię za głowę, jak mogłam myśleć, że wyglądam dobrze. Stanowczo przesadziłam z fioletem na powiekach, nie dość, że pokryłam nim całą górą powiekę to jeszcze porobiłam sobie fioletowe kreski na dolnej, co sprawiło, że wyglądałam jakby mnie ktoś od trzech dni porządnie bił ;p Miałam istne śliwy pod oczami, koszmar. Dodatkowo na podkład nie nałożyłam sypkiego pudru i na każdym zdjęciu świecę się jak bożonarodzeniowa choinka :/ Jakby tego było mało to nałożyłam na usta jakiś wściekły róż, który kompletnie nie pasował do całej reszty. Ale żeby nie było na weselu bawiłam się świetnie do białego rana, nikt mi nie zwrócił uwagi więc czułam się pięknie. Niestety zdjęcia ukazały całą prawdę do tego stopnia, że do dnia dzisiejszego nie pokazałam ich chłopakowi, z którym wówczas się bawiłam, bo wstydzę się bardzo tego jak makijażem skrzywdziłam swoją twarz. Nie obejrzałam również nagrania z wesele, żeby się już do końca nie załamywać bo przypomniałam sobie, że we włosy wczepiłam jeszcze wielkiego fioletowego kwiata ;/ ach te błędy młodości....

    OdpowiedzUsuń
  81. Wybieram Lirene
    Nie zapomnę tego nigdy...moja największa wpadka makijażowa była zeszłego roku. Postanowiłam sama się pomalować na wytworne przyjęcie. Nigdy wcześniej nie używałam róż do policzków aż tu nagle coś mnie podkusiło...Do przyjęcia zostało 15min a ja wyglądałam jak żywa reklama szmacianej lalki z ostro wyrysowanymi różowymi licami!!! Brrrr...

    OdpowiedzUsuń
  82. Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj. Moja pierwsza randka z ukochanym. Ahh to były wspaniałe chwile :) W planach mieliśmy spacer, a później piwo i kręgle. Chciałam wyglądać pięknie i pewnie siebie jak nigdy, a tu taki motyw. Pamiętam, że bardzo się spieszyłam przed wyjściem i na szybko się szykowałam. Mój make-up okazał się totalnym niewypałem. Użyłam fluidu, żeby zakryć swoje niedoskonałości i w efekcie złego rozprowadzenia powstały straszne smugi (oczywiście o których nie wiedziałam). Chłopak dziwnie mi się przyglądał z głupimi uśmieszkami na twarzy, po czym zapytałam go czy coś nie tak, aż w końcu wydusił z siebie i zwrócił uwagę, że woli mnie gdy jestem naturalna. W mgnieniu oka poleciałam do toalety i poprawiłam swój make-up. Zrobiło mi się strasznie głupio i wstyd :D Na szczęście nasza znajomość mimo wszystko rozkwitła :) W sumie moja makijażowa wpadka nie jedna już była... Ale ta najbardziej utkwiła w mojej pamięci.

    Obserwuję jako Kinga27
    e-mail kinga2709@onet.eu
    wybieram zestaw kolorowy :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Daria W.
    Obserwuje: Ivanotta
    ivanotta@gmail.com
    nagroda: Lirene


    Ah! Moja makijażowa wpadka.. do teraz wspominam to z uśmiechem na ustach. Pamiętam jak kiedyś gdy chodziłam jeszcze w okularach jak denka od słoika stroniłam od makijażu oczu, który tak bardzo mi się podobał. Lecz ze względu na okulary nigdy nie malowałam oczu. Gdy przeszłam na soczewki postanowiłam zaszaleć. Strzeliłam sobie lepsze arcydzieło na twarzy niż freski Michała Anioła z kaplicy Sykstyńskiej lecz moje starania i tak poszły na marne po się strasznie zapomniałam. Z przyzwyczajenia przecierałam oczy w każdą stronę świata doprowadzają cudo współczesnej sztuki do ruiny. Tak więc skończyłam z makijażem oczu rozlanym po połowie twarzy z odrobiną czoła a nawet nosa.

    OdpowiedzUsuń
  84. Obserwuję jako: luckywoman
    email: asia0108@interia.pl
    nagroda: Lirene

    Moja makijażowa wpadka była kilka lat temu, gdy jeszcze totalnie nie potrafiłam się malować. W ten dzień chciałam przypodobać się znajomym i postanowiłam się pomalować. Nie dość, że dobrałam zbyt jasny odcień podkładu (wyglądałam jak Gejsza) to jeszcze pomalowałam usta czerwoną szminką tak, że i skóra wokół nich była czerwona, a gdy się uśmiechnęłam, wtedy koleżanki i koledzy zobaczyli moje czerwone od tej szminki zęby. Ale mi było wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  85. Obserwuję jako : Kawaii-doll
    Lubię na fb : Gabriela D.
    mail: gabi01091995@wp.pl
    nagroda: kolorówka
    Moja makijażowa wpadka miała miejsce gdzieś pod koniec podstawówki. Do dziś pamiętam jak wieczorem siedziałam przy komputerze i czytałam jak nakładać róż. Przeczytałam, że można róż nałożyć również trochę na nos. No i niestety nakładając go nałożyłam nie odrobinę, a o wiele za dużo i wyglądałam jak Rudolf. Myśląc teraz o tym nie mogę pojąć, czy ja się w lustrze nie widziałam, że wyszłam tak do szkoły?!!

    OdpowiedzUsuń
  86. obserwuję jako: agawojtk
    mail:timus@buziaczek.pl
    nagroda:w razie wygranej poproszę o zestaw Lirene

    Pamiętam ten dzień po dziś, bo kto nie chciałby zabłysnąć przy pierwszym spotkaniu z przyszłą teściową?! Pomyślałam sobie,a niech tam zaszaleję i poproszę koleżankę,która prowadziła salon kosmetyczny, żeby zrobiła mi na tą kolację piękną fryzurę i makijaż, a przy okazji będę mieć "rozeznanie" (jak w jej salonie to wychodzi) z myślą o ślubie!
    zadowolona siedziałam na fotelu i poddałam się jej wizji mojego wyglądu, bo Gośka wiedziała,że makijaż musi być subtelny, ale zarazem olśniewający!Kiedy przed jego zrobieniem w skrócie opowiadała mi,jaki będzie-nagle siedząca na fotelu obok elegancka Pani krzyknęła: to ja też taki poproszę! Rozbawiło nas to wszystkich i oczywiście Gośka obiecała Pani,że "urządzi" ją równie pięknie jak mnie! Ja po całej metamorfozie zachwycona kilka godzin później wybrałam się z narzeczonym do restauracji na spotkanie z jego rodzicami. Kiedy podchodziliśmy do stolika czułam jak robi mi się słabo, bo zobaczyłam że siedzi przy nim...-tak ta sama Pani, która chciała "zabłysnąć" wieczorem, tak, jak ja! Najpierw obie wybuchnęłyśmy śmiechem, ale potem trochę zrobiło mi się głupio, bo stwierdziłam, że mojej teściowej jest jeszcze lepiej niż mi w tym makijażu!!! no, cóż...;-)

    OdpowiedzUsuń
  87. obserwuję jako Eżbieta Jaworska
    mail elzbieta-44@o2.pl
    proszę o zestaw Lirene

    Nie zapomnę tej sytuacji kosmetycznej wpadki ,było to kilka lat temu chodziłam do czwartej klasy podstawowej zaprosiła mnie koleżanka z klasy do siebie do domu.Na toaletce stał czerwony lakier do paznokci jej mamy bardzo nam się podobał,akurat rodzice byli w pracy więc nic nie stało na przeszkodzie pomalować sobie paznokcie,więc uszczęśliwione mogłyśmy to zrobić. było póżne popołudnie ,nie mogłyśmy znaleść zmywacza do paznokci. Jak przyszłam do domu mama nie zauważyła moich paznokci rano musiałam iść do szkoły, lecz mojej koleżanki nie było bo się rozchorowała,ja najwyrażniej miałam pecha ponieważ higienistka przyszła na kontrolę czystości,zawsze co jakiś czas były przeprowadzane w każdej klasie w szkole.Zobaczyła moje pomalowane paznokcie,kazała mi wyjść na środek klasy i podnieść do góry ręce i pokazać,myślałam ,że się zapadnę pod ziemię, byłam czerwona jak burak.Nauczycielka już nie komentowała wystarczyło jak ostrym wzrokiem na mnie spoglądała.Na przerwie słyszałam tylko szemranie za plecami,w szkole była dyscyplina kierownik szkoły. nie tolerował nawet drobnych przewinień.













    OdpowiedzUsuń
  88. obserwuję jako rudakita88
    mail ruda_kita@gazeta.pl
    proszę o zestaw Lirene

    najgorszymi wpadkami u mnie zawsze sa nowe kosmetyki
    e liner po którym oczy mnie swędziały i rozmarzałam sie na pandę
    rzęsy ktory sie odkleiły na imprezie
    szminka z mocna pigmentacja która pomalowałam sie po ciemku w kinie a potem wyglądam jak clown a stracie nic nie dalo

    OdpowiedzUsuń
  89. Moja największa wpadka?

    Oj, to było dawno temu, jeszcze w czasach siermiężnej PeeReL, choć już pod koniec jej istnienia... :D W owym świecie, dziś znanym głównie z czarno-białych fotografii i sentymentalnych wspomnień w stylu: "Za komuny było lepiej...", nie wszystko było jednak wyłącznie black and white, jak śpiewało dawniej Kombi. Na przykład kosmetyki mojej mamy raziły wprost feerią kolorów! Czegóż tam nie było!!! Szminka w kolorze soczystej maliny, róż do policzków z fikuśnym pędzelkiem, turkusowe i zielone cienie do powiek przemycane przez szczęśliwe bywalczynie tzw. "zagranicy" i sprzedawane po znajomości koleżankom... Tusz do rzęs w ciemnej, wąskiej buteleczce kuszącej zmysły i jakby szepczącej do dziecinnego uszka: "Otwórz mnie, zobacz, co mam w środku...". Ach, i jeszcze rozmaite kredki, które jednak niczym nie przypominały moich poczciwych ołówkowych i świecowych, tych z piórnika... Do tego obowiązkowo perfumy "Pani Walewska", kremy, wody toaletowe z rosyjskimi znaczkami na opakowaniach... PRAWDZIWY SEZAM! Zwłaszcza dla cztero- czy pięcioletniego brzdąca płci pięknej, któremu bardzo, ale to bardzo chciało się dorosnąć... Niestety, kuferek z kosmetykami mamy był dla mnie niedostępny na co dzień - przewidująca rodzicielka chowała bowiem przede mną te akcesoria kobiecości głęboko w szafie, jakby nie chciała zbyt wcześnie uświadamiać mi mojej kobiecej mocy... ;) Cóż, kiedy pewnego razu, spiesząc się na jakąś potańcówkę z tatą, zostawiła wszystkie swoje skarby na stoliku w pokoju... Ja zostałam z babcią, która jednak, zajęta przygotowywaniem kolacji, nie miała czasu na pilnowanie mnie i zaszyła się w kuchni... Cóż zatem uczyniła rezolutna Anulka? Otóż wspięłam się na krzesło - wyczyn karkołomny, ale zakończony powodzeniem - i... zabrakło mi tchu z wrażenia. Było tam WSZYSTKO! WSZYSTKO!!! Po krótkim namyśle postanowiłam, że nie można takiej okazji zmarnować i przystąpiłam do działania, usilnie przypominając sobie wszelkie wcześniejsze ruchy i poczynania mamy... ... ... Pół godziny później babcia, wchodząc do pokoju, o mało nie dostała zawału, a przynajmniej tak to się przedstawia w rodzinnej opowieści na ten temat. Ujrzała bowiem małe straszydło umazane od stóp do głów i pachnące niczym podrzędna drogeria. ;) Ale cóż pocznę - drżącą dziecinną łapką nie umiałam jeszcze prawidłowo zaaplikować szminki, nie mówiąc już o skoordynowaniu ruchów tejże łapki z obrazem widzianym w podręcznym lusterku... Róż do policzków nałożyłam omyłkowo na powieki i czoło, z kolei turkusowy cień do powiek wylądował na policzkach... i ubraniu. Za to tuszem do rzęs wysmarowałam sobie po mistrzowsku brwi - może dlatego do dziś są one takie ciemne i mocne? ;) W każdym razie, uśmiechając się ujmująco, oznajmiłam mojej przerażonej babci, że idę na bal, tylko jeszcze znajdę buty na obcasie i "lakiej" do paznokci... Podobno długo trzeba było mnie odwodzić od tego pomysłu, w końcu jednak dałam się namówić na wizytę w łazience i małe szorowanko buzi oraz przyległości. "Lakieju" nałożyć nie zdążyłam, czego do dziś szczerze żałuję. Na szczęście udało się mnie doprowadzić do porządku, nim rodzice wrócili do domu, przez co być może zaoszczędzono im również stanu przedzawałowego. ;) I tylko opowieść o moim nieudanym wyjściu na bal ostała się w rodzinnych annałach. :)

    Niepomna tejże wpadki poproszę o kosmetyki kolorowe :D - poćwiczę sobie trochę... ;)
    Uściski!

    Anula Wawrzyniak

    OdpowiedzUsuń
  90. obserwuję jako Marianna N.
    mail: niezgodka18@gmail.com
    kosmetyki kolorowe

    Moja największa makijażowa wpadka?
    Było to na urodzinach u Tadka.
    Tadek dużą imprezę robił,
    Bo 18 urodziny obchodził;)
    Wiadomo, koleżanki, koledzy-
    Wszyscy pięknie wystrojeni.
    Ja też lśnić chciałam,
    Oczy nową maskarą pomalowałam.
    Głupia i młoda byłam, myślałam że to wystarczy,
    Aby nie wyjść z imprezy jak spartanie, na tarczy;)
    Ale niestety stała się rzecz okropna,
    A moja decyzja zbyt pochopna.
    Cóż się więc stało?
    Za bardzo się na urodzinach zabalowało.
    Od tańców i hulanek, pot z czoła mocno kapał,
    I rzęsy ochlapał.
    Tusz rzęsiska posklejał, a oprócz tego
    W pieczątkę się zamienił- taka była złośliwość jego.
    Gdy w lustrze się przejrzałam,
    Szybko zareagowałam.
    Do łazienki pobiegłam,
    I tam już kompletnie poległam.
    Tusz trzymał się twardo,
    A ja nie miałam sprzętu, żeby walczyć z nim hardo.
    Nic pod ręką nie miałam, ani patyczków, ani wacików,
    Więc nadszedł koniec moich koleżeńskich balecików.
    Rozmazana i nieszczęśliwa
    Do domu wróciłam- taka ze mnie od siedmiu boleści diva:)

    OdpowiedzUsuń
  91. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  92. Dodałam znacznik "Lubię to!" April's Station.
    Jestem Angelika J.
    Mój e-mail: jaszczurowska.angelika@gmail.com
    Wybrałam zestaw Lirene.

    Moją największą wpadką z make-upem był makijaż imprezowy.. Przesadziłam "trochę" z tapetą, nie dość że czerwona szminka, to jeszcze do tego efekt przydymionego oka z mnóstwem czarnego brokatu na powiekach. Mało tego, wiadomo że jak jest gorąco, człowiek tańczy to się delikatnie przypoci, mi osobiście tusz się rozmazał oczy czarne dookoła, nawet ślady na policzkach były, brokat rozsypał się po całej buzi a zęby były calusieńkie czerwone, zafarbowane od szminki :) Wolę sobie nie przypominać tego wieczora, to był koszmar... Wyglądałam dosłownie jak Joker z Mrocznego Rycerza :)

    OdpowiedzUsuń
  93. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  94. Dodałam znacznik "Lubię to!" April's Station.
    Jestem Ada O.
    Mój email: mysza199710@interia.pl
    Wybrałam zestaw : kolorówka
    Moja największą wpadką było to iż w wieku 9 lat zaczęły mi się problemy z cerą więc postanowiłam jakoś zakryć krostki. Zajrzałam do szafki tam stał jakiś lekko pomarańczowy puder . Wybierałam sie na dyskotekę a z racji tego ,że wstydziłam się pokazać z wypryskami wzięłam i użyłam pudru w kamieniu i lecz to nie pomogło więc użyłam także ciemnego fluidu. Do tego bo ,przecież nie wypada iść na imprezę bez cieniu na powiekach użyłam czarnego i położyłam go oczywiście nie równo . Gdy przyszłam na dyskotekę wszyscy zaczęli się na mnie dziwnie patrzeć i śmiać dopiero po 15 minutach koleżanka powiedziała ,że mam całą pomarańczową twarz (bo oczywiście szyi ani dekoltu nie wysmarowałam oraz całe czarne oczy dookoła . Tak się zawstydziłam ,że do tej pory nie przychodzę na żadną dyskotekę szkolna i do tego przezywają mnie dynia i zawsze pytają kiedy zrobię sobie taki make up .

    OdpowiedzUsuń
  95. Lubię i obserwuję jako Justyna R.
    e-mail: dzastin_1988@wp.pl
    Wybieram peeling do dłoni najchętniej kokosowy! <3

    Moja największa makijażowa wpadka miała miejsce jakiś rok temu. Postanowiłam zadbać o siebie i zrzucić parę kilogramów, więc zapisałam się na siłownię. Kupiłam odpowiednie (markowe) buty, dopasowane spodnie dresowe i bokserkę żeby na siłowni wyglądać idealnie. Wybrałam się tam od razu po pracy. Ludzie trochę dziwnie się na mnie patrzyli, ale pomyślałam, że to dlatego, że jestem nowa. Jakie było moje zdziwienie gdy po treningu przejrzałam się w lustrze: cera cała w łatki, rozmazany eyeliner i brwi. Tak, oczywiście przed ćwiczeniami nie zmyłam makijażu, spociłam się i efekt był tragiczny. Od tamtego czasu zawsze mam przy sobie miceralny płyn do demakijażu.

    OdpowiedzUsuń
  96. Obserwuję jako poliii
    email: poliii1000@o2.pl
    kolorówka

    Moja makijażowa wpadka: Kilka lat temu moje zabawy z makijażem to jakaś klęska, szczególnie malowanie kreski eyelinerem. Nie mając jeszcze wprawnej ręki, namalowałam ''niby'' kocie oko. Mając do dyspozycji tylko eyeliner z pędzelkiem wibo- który wymaga precyzji- zrobiłam kreseczkę. Mając opadającą powiekę kreska błyskawicznie odbiła się na powiece, kreseczki nie były dość proste - wiadomo jedna grubsza druga chudsza, krzywa- ech.. 'ni stąd ni zowąd' zjawił się mój TŻ, nie było czasu zmazać mojej makijażowej wpadki, spojrzałam w lustro i pomyślałam ''nie ma tragedii, może nie zauważy..''Pogoda była piękna, więc mÓj TŻ zabrał mnie na spacer i niestety dojrzał moje 'nieporadztwo' i powiedział: czekaj, czekaj- co ty masz na oczach?! jego mina nie była zachwycająca.. po czy stwierdził: i po co się malujesz, ładniej ci bez tego!
    KLĘSKA i komplement w jednym :)

    OdpowiedzUsuń
  97. Obserwuję jako: Czurenka
    mail: tinga87@o2.pl
    nagroda: peeling do dłoni Synesis

    Moja największa wpadka makijażowa jest związana z czerwoną pomadką... Pewnego upalnego letniego dnia, spacerując ulicą, zastanawiałam się czemu przechodzący obok ludzie dziwnie na mnie patrzą, uśmiechając się pod nosem. Otóż przez moją głupotę i nieuwagę czerwona pomadka, którą pomalowałam usta dziwnym trafem znalazła się na moim ...czole. Było naprawdę gorąco a ja ocierając pot z czoła wcześniej zahaczyłam o usta.
    Jakież było moje zdziwienie, gdy popatrzyłam w torebkowe lusterko i zobaczyłam jak cudnie wyglądam... Szybko wytarłam mój "czołowy makijaż", ale to i tak nie pomogło powstrzymać wielkich rumieńców na twarzy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  98. Obserwuje jako Serenitka B
    mail: akasha162@interia.eu
    wybieram zestaw Lirene

    Moja największą makijażowa wpadka została spowodowana przez fioletową kredkę z Avonu...Ale od początku.
    Mam tendencje do strasznych cieni pod oczami przez co wyglądam jakby ktoś mnie pobił.Kiedyś kupiłam fioletowa kredkę do oczu i pomyślałam że pomaluje sie nią idąc na spotkanie z przyjaciółmi.Nie wiem co sobie myślałam,przecież fioletowy jeszcze bardziej podkreśla cienie pod oczami a w moim przypadku nie za bardzo da sie je ukryć.Idąc na spotkanie strasznie swędziało mnie oko(później okazało sie że ta kredka mnie uczulała) i walczyłam ze sobą żeby sie nie podrapać.W końcu nie wytrzymałam,zapomniałam że mam na oku kredkę i się podrapałam.Oczywiście nawet nie spojrzałam w lusterko bo po co.Już byłam w galerii i za każdym razem gdy mijałam kogoś to ta osoba się na mnie gapiła.Pomyślałam że to przypadek ale jak zrobiła to druga,trzecia,czwarta i jeszcze grupka rozchichotanych dziewczyn to zaczęłam wątpić w przypadek.Pośpieszyłam na miejsce spotkania gdzie czekali znajomi.Gdy mnie zobaczyli niektórych z nich zatkało,koleżanka była w szoku a dwóch kolegów pokładało się ze śmiechu.Zszokowana koleżanka zapytała przerażonym tonem: Kto Cię pobił?
    Wtedy to mnie zatkało bo nie wiedziałam o co chodzi.Wtedy koleżanka wyciągnęła lusterko i powiedziała żebym spojrzała.No widok był powalający.Fioletowa kredka pięknie skomponowała sie z cieniami pod oczami tworząc ciemno fioletowe limo.Szybko starłam to chusteczką i wszystko wróciło do normy ale do końca dnia znajomi mieli ze mnie ubaw;)

    OdpowiedzUsuń
  99. Obserwuję jako: Anna Satowicz
    mail: anna.satowicz@gmail.com
    wybieram peeling:)

    Właściwie to jest związana z moim mężem:) Zdawałam egzamin na prawo jazdy dość późno ( lepiej późno niż wcale!), a mianowicie w wieku 23 lat. Okazało się, że nie mam żadnego zdjęcia do nowego dokumentu, to też postanowiłam wywołać je na dzień przed egzaminem, przed zajęciami na uczelni (czyli jakoś o 9.00). Oczywiście musiałam zaspać, później nie byłoby już czasu na wywoływanie zdjęć, więc nie pozostało mi nic jak tylko szybko się ogarnąć i zdążyć załatwić zdjęcie przed zajęciami. Moja ówczesna współlokatorka pożyczyła mi swoją kredkę do oczu, szybko doprowadziłam się do porządku i wybiegłam na miasto. Padał przeokropne deszcz, kredka (jak się później okazało) była wątpliwej jakości i ku mojej nie wiedzy byłam cała rozmazana. Wpadłam do fotograficznego (na szczęście nie było kolejki), poprosiłam o wykonanie zdjęć do dokumentu i od początku Pan fotograł był strasznie wesoły, co trochę mnie irytowało. „Proszę usiąść ślicznotko, głowa trochę w prawo.. ok tak jest dobrze”. Pstryk! Pierwsze zdjęcie… Fotograf dosłownie wybuchł śmiechem. Spytałam „O co chodzi?”, poprosił mnie żebym zobaczyła w podglądzie jak wyszło… No tak, pożyczona kredka była dosłownie wszędzie. Zrobiłam się czerwona jak burak, nie tylko ze wstydu, ale i ze złości, że tak ze mnie się naśmiewał. Następne zdjęcie wyszło już prawidłowo, nawet dostałam je na koszt firmy, a wieczorem już byłam na kolacji z fotografem, czyli z moim obecnym partnerem Aha, egzamin zdałam za 1 razem!

    OdpowiedzUsuń
  100. Obserwuje jako: Rukia
    mail: rukiaa89@gmail.com
    wybieram Zestaw Lirene

    Mieszkam nad morzem, często poruszam się pojazdami jednośladowymi, czy to skuterem czy rowerem. Moimi ulubionymi kolorami w makijażu są ciemne granaty i czerń, a do tego czarne kreski i bardzo często właśnie tak się maluję. Tak też było w ten wakacyjny dzień. Skończyłam pracę wcześniej, pogoda była w sam raz, żeby pobyczyć się trochę na plaży Wskoczyłam na rower i obrałam kierunek nad morze. Jechałam pod wiatr, oczy troszkę łzawiły, ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. W końcu dotarłam na plażę. Rozłożyłam się z kocem i ulubioną książką z zamiarem doczytania jej do końca. Jednak słońce tak przyjemnie grzało, że zamiast czytać, położyłam się plackiem na kocu i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziła mnie dzwoniąca komórka - po drugiej stronie słuchawki usłyszałam głos mocno już zniecierpliwionej przyjaciółki. Kompletnie zapomniałam, że umawiałyśmy sie tego dnia na fitness. Szybko zgarnęłam rzeczy, wsiadłam na rower i pojechałam do domu. Już jadąc czułam, że się porządnie opaliłam, co mocno mnie cieszyło Wbiegłam do domu, rzuciłam plażowe akcesoria, przebrałam się w sportowy strój, zmyłam makijaż i poleciałam na spotkanie z przyjaciółką w siłowni. Byłam przekonana, że kumpela będzie bardzo zła za moje spóźnialstwo, a ona na mój widok wybuchnęła gromkim śmiechem. Tak się śmiała, że nie była w stanie powiedzieć mi o co jej chodzi. Dowiedziałam się dopiero na sali od fintessu, gdy zobaczyłam swoje odbicie w wielkich lustrach na sali. Co się okazało? Czerwona jak burak twarz, a do tego białe powieki i odznaczające się białe kreski - czyli miejsca, w których miałam makijaż! Wyglądałam dosłownie komicznie!:D Na szczęście po kilku dniach czerwona skóra trochę zbladła mój "biały makijaż" już nie był tak widoczny:)

    OdpowiedzUsuń
  101. Obserwuję jako "marenko"
    Proszę o Lirene
    email:kingamarenko@gmail.com

    Może moja wpadka makijażowa nie jest tak spektakularna jak innych dziewczyn, ale wspominam ją do dzisiaj. Zaczęłam malować się dosyć późno, bo dopiero na początku studiów. Wiadomo jak to jest, nowe środowisko, nowi znajomi, nowe miłości. W mojej grupie był chłopak, który od pierwszych zajęć zwrócił moją uwagę. Niestety jakoś tak się zawsze składało, że nie miałam nigdy okazji go zagadać. Pomyślałam więc, że fajnie byłoby zorganizować jakąś imprezę integracyjną - byłaby to wspaniała okazja, aby zbliżyć się do Karola. Namówiłam kilku znajomych, oni namówili kolejnych i tym sposobem prawie cały rok spotkał się w sobotni wieczór w klubie. Ale zanim do sobotniego spotkania doszło, cały piątek zastanawiałam się co na siebie założę i jak się umaluję. Przejrzałam dziesiątki filmików na youtube z instruktażami krok po kroku jak zrobić perfekcyjny makeup. Niby nic trudnego! Jako, że nie miałam zbyt wielu kosmetyków do wyboru, a portfel świecił pustką, postanowiłam pożyczyć niezbędne przybory od przyjaciółki. Wtedy nie wiedziałam, że to że ona jest brunetką, a ja blondynką będzie miało jakieś znaczenie. A miało ogromne. Kiepskie światło w mojej łazience nie ułatwiło sprawy. Zadowolona z siebie, że pożyczyłam takie fajne kosmetyki zabrałam się do malowania. Najpierw podkład od koleżanki, potem puder (pędzla jeszcze wtedy nie posiadałam, więc wklepywałam go gąbką dołączoną do kompaktu). Makijaż oczu miał być bardzo intensywny- wtedy też nie wiedziałam, że będzie to kolidować z moimi głęboko osadzonymi oczami i opadającymi powiekami. No a na koniec obowiązkowo czerwona szminka. Znajomi wpadli na pomysł, że zanim pójdziemy do klubu, zrobimy before u nich. No, więc wyszykowana jak nigdy poszłam pod wskazany adres. W środku było już sporo osób, w tym ON - Karol. Wszyscy zwrócili uwagę w moją stronę - wydawało mi się, że po prostu tak świetnie wyglądam...Karol nie mógł oderwać ode mnie oczu i co chwilę się uśmiechał i szeptał coś do kolegi. Potraktowałam to jako dobry znak, że rozmawiają o mnie i pewnie też mu wpadłam w oko. Dopiero, gdy na imprezę przyszła moja przyjaciółka, która uświadomiła mi dlaczego wszyscy na mnie patrzą, zdałam sobie sprawę jak wyglądam. Ciemny podkład świetnie kontrastował z moją bardzo bladą skórą szyi i dekoltu (a także uszu i nasady włosów, bo i o tych miejscach zapomniałam przy malowaniu się). Jakby tego było mało, puder zebrał się w pomarańczowe placki, koszmarnie podkreślając moją suchą skórę. To nie koniec dramatu:D Czarne cienie osypały się wokół oczu, a w połączeniu z moim kształtem oka wyglądało to naprawdę strasznie. No i jeszcze na dokładkę szminka - niestety nie byłam przyzwyczajona do posiadania czegokolwiek innego na ustach niż balsam ochronny i przez ciągłe "memłanie" i dotykanie palcami ust czerwień była nie tylko na ustach, ale też wszędzie poza nimi. Przyjaciółka zaszyła się ze mną w łazience i jako tako doprowadziła mnie do porządku. Byłam przekonana, że to już koniec mojej jakże krótkiej znajomości z Karolem, ale najwyraźniej tak rozbawiło go to, gdy po wyjściu z łazienki powiedziałam, że misję zwrócenia na siebie uwagi uznaję za wykonaną, że jeszcze nie raz spotykaliśmy się (nie tylko) na imprezach. A dwa miesiące temu Karol poprosił mnie o rękę :))))

    OdpowiedzUsuń
  102. Obserwuję jako: marcia7
    mail: marciajadamz@gmail.com
    wybieram zestaw kosmetyow kolorowych:)
    Szykując się na wyjście przykleiłam sobie sztuczne rzęsy tanim klejem, który kupiłam w kiosku. Spotkałam się z chłopakiem w parku. Atmosfera była coraz bardziej romantyczna. Zaczęliśmy się całować, w pewnym momencie jego usta natrafiły na moje oko i wtedy stała się straszna rzecz. Chłopak zaczął coś gwałtownie ściągać z warg. Okazało się,ze przykleiły się do nich moje sztuczne rzęsy. Na szczęście chłopak miał poczucie humoru i zaczął się śmiać chociaż ja myślałam,że spalę się ze wstydu. Warto jednak nie poprawiać w nadmiarze matki natury bądź inwestować w sprawdzone produkty.

    OdpowiedzUsuń
  103. Obserwują jako Karola
    mail: karola198506wp.pl
    wybieram zestaw z kolorówką
    Odpowiedź Hm moja największa makijażowa wpadka hmm robiłam kiedyś makijaż na blog dość niewyjściowy pomalowałam jedno oko a tu do drzwi ktoś puka, nikogo w domu i co trzeba otworzyć, mina listonosza bezcenna, a ja potem unikałam go jak ognia;p

    OdpowiedzUsuń
  104. u mnie konkurs, a do wybrania bon o wartości 30 zł do wykorzystania w sklepie "alefarcik", zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  105. Pilnie potrzebujesz pieniędzy? Możemy Ci pomóc!
    Czy jesteś obecna sytuacja w tarapatach lub grozi kłopotami?
    W ten sposób dajemy Ci możliwość podjęcia nowego rozwoju. skontaktuj się z nami już dziś pod adresem pastorosasben@outlook.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP