2.8.12

Podróże kulinarne - cz.1

Hej:)

Na początek - gorące pozdrowienia z Austrii :) 
 
W Tyrolu jestem już po raz n-ty - 6ty? a może 7my? Przestałam już nawet liczyć ;) I choć za każdym razem zapieram się, że to już ostatni raz, to zawsze "jakimś przypadkiem" tutaj trafiam ;)

Tyrol to nie tylko piękne widoki i górskie wędrówki, ale również specyficzna, regionalna kuchnia. I to o niej chciałabym Wam opowiedzieć :)

Jeśli macie ochotę poczytać o samym Tyrolu, to odsyłam Was do zeszłorocznego postu - o tutaj :)


Szybko okazało się, że fotografowanie jedzenia wcale nie jest rzeczą prostą. A to dlatego, że zazwyczaj, gdy doczekałam się już swojego posiłku, byłam naprawdę baaaardzo głodna. I gdy ja pstrykałam fotki, jedzonko kusząco pachniało mi pod nosem i wszyscy dookoła już jedli:D




Zdrowe odżywianie poszło w odstawkę, gdy tylko zajrzałam do karty menu ;) Pozycja obowiązkowa - Apfelstrudel. Pyszny zarówno ze śmietaną jak i sosem waniliowym. Ciepły i chrupiący z bogatym, jabłkowym nadzieniem. Nie można go nie spróbować!




Pyszny i pewnie mega kaloryczny. No, ale tłumaczę sobie, że skoro pół dnia łaziłam po górach, to jestem usprawiedliwiona :D




Kuchnia Tyrolska to przede wszystkim domowe, wiejskie posiłki. Bez wyrafinowanych składników, dietetycznych sałatek, czy ryżu. Regionalne dania są dość tłuste, bardzo treściwe i proste. Wynika to pewnie z tego, że panuje tam chłodniejszy klimat, a praca na górskich terenach wymaga sporych nakładów energii.

Jednym z regionalnych obiadowych dań są Kasespatzle. To nic innego, jak zapieczone serowe kluseczki. Podawane prosto z patelni z dodatkiem zasmażanej cebulki i szczypiorku. Kasespatzle to idealny dowód na to, że kuchnia tyrolska do niskokalorycznych z pewnością nie należy :D



"Szpecle" to kolejny punkt obowiązkowy przy poznawaniu Tyrolu. Kluseczki są przepyszne i bardzo sycące. Ja wymiękłam po zjedzeniu połowy patelni :p




Nie chcę nawet myśleć ile kalorii pochłonęłam ;) W tym przypadku pewnie nawet całodzienne chodzenie po górach mi nie pomoże ;))




Na dzisiaj to tyle - ale obiecuję, że w następnej części będzie równie smacznie i nadal tyrolsko :)


Buziaki i do usłyszenia wkrótce!


12 komentarzy:

  1. Pięknie tam... :) A jedzenie wygląda mega apetycznie, aż sama nabrałam ochoty na coś s=w stylu tego strudla :D

    OdpowiedzUsuń
  2. przepięknie tam! Apfelstrudel-pychotka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. eh, chyba pora dla mnie na śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mam ochotę na takie ciacho :) Ratunku, jestem na diecie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale smakołyki! Czekam na kolejną część!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejna część jest już w przygotowaniu - także niedługo się pojawi:)

      Usuń
  6. Kocham góry! Cudowne macie widoki. Już sobie wyobrażam, jak piękne zdjęcia przywozicie z każdej podróży. Zazdroszczę ogromnie! :)) Ostatnia fota aż dech zapiera... pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj prawda - zdjęć mamy mnóstwo :))

      Usuń
  7. Ale Ci fajnie :) Sama bym z chęcią spróbowała tych dań!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze można spróbować zrobić je samemu;) Choć to już nie to samo...:D

      Usuń
  8. nie mogę oglądać Twojego bloga bo ciągle chce mi się jeść ;]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP