9.8.12

Aparat ortodontyczny - co i jak?

Chciałabym podzielić się z Wami swoim doświadczeniem z aparatem ortodontycznym :)

Może któraś z Was zastanawia się nad jego założeniem i ten post okaże się pomocny w rozwianiu wątpliwości :)

Jeśli Wasze ząbki wymagają wyprostowania, a wy zastanawiacie się czy stały aparat to dobry wybór, od razu mówię- TAK! Nie ma co rozmyślać - im prędzej go założycie, tym szybciej będziecie cieszyć się ładnymi zębami :D



Ja zdecydowałam się na jego założenie, gdy miałam 21 lat - i żałuję, że nie zrobiłam tego szybciej. No, ale jako szesnastolatka nie pozwoliłam rodzicom się "tak oszpecić" i założyć sobie "żelastwa na zęby" - no cóż, byłam po prostu głupia ;) 


No to zaczynamy :)





Oczywiście na początku konieczna jest konsultacja z ortodontą – przedstawi nam on plan leczenia i wyjaśni co się będzie działo z naszymi ząbkami. 
Na pierwszej wizycie zapewne wykona nam odlew szczęki (niezbyt przyjemny zabieg, ale do wytrzymania;). 

Możliwe, że aby leczenie było możliwe, musicie pozbyć się kilku zębów (tak, tych zdrowych!). Ma to miejsce zwłaszcza w przypadkach, gdy szczęka jest zbyt mała i nie jest w stanie pomieścić wszystkich zębów w równym szeregu. 

Ja sama musiałam pozbyć się dwóch górnych czwórek (szczegóły za chwilę:p). Oprócz tego musimy wykonać rentgena naszej szczęki. Ortodonta powinien też przedstawić Wam przybliżony kosztorys całego leczenia – jeśli tego nie zrobi, poproście o to :)





Od Was zależy czy wybierzecie aparat metalowy, kosmetyczny czy np. szafirowy (chociaż chyba nie we wszystkich przypadkach jest to możliwe). Oprócz różnic w wyglądzie i komforcie noszenia, różnią się oczywiście ceną. Ja zdecydowałam się na aparat kosmetyczny, gdyż nie wyobrażałam siebie z metalowym uśmiechem, ale sądzę, że to po prostu kwestia przyzwyczajenia:)


zdjęcia aparatów pochodzą ze stron internetowych





Jeśli konieczne jest usunięcie zębów, musicie się wybrać do chirurga szczękowego. Samo wyrywanie, jak się pewnie domyślacie nie jest ani troszkę przyjemne. Oczywiście mamy znieczulenie. Chirurg na początku musi „rozruszać” wyrywany ząb. Łapie go za szczypce i rusza to w jedną to w drugą stronę ;)

Jeśli mamy szczęście ząb wyrwany zostanie w całości. Jeśli szczęścia nam brak, to w czasie wyrywania zostaje on urwany i niezbędne jest dłutowanie, które polega na wyłuskiwaniu z dziąsła kawałek po kawałku resztki korzenia.  Brzmi koszmarnie, prawda? U mnie jedna czwórka wyszła w całości, z drugą niestety było więcej zabawy. 

Co gorsze, nie możemy wyrwać dwóch ząbków jednocześnie, więc jedna wizyta=jeden ząb. Po wyrwaniu oczywiście szwy i zakaz jedzenia :p Nie będę ukrywać, gdy znieczulenie przestaje działać, boli jak cholera. 
Gdy już ząbki są wyrwane, szwy zdjęte i rany zagojone, możemy wrócić do ortodonty. 

Domyślcie się jak wyglądałam gdy uśmiechałam się bez dwóch czwórek :D 




Ortodonta założy nam separatory, które zrobią miejsce pomiędzy zębami na metalowy pierścień. Teraz dopiero zaczyna się ból. Po ich założeniu żyłam na jogurtach i wszelakich pitnych pokarmach. Na samą myśl  o gryzieniu odechciewało mi się jeść… A najbardziej bolesne było kichanie, gdy mimowolnie zaciskało się przy tym szczękę ;)




Gdy już zrobi się nam miejsce na pierścień, możemy zakładać aparat. Samo zakładanie nie boli nic :) W przypadku aparatu kosmetycznego dostajemy przezroczyste gumeczki. Jeśli wybrałyście aparat metalowy – możecie poszaleć z kolorami. Drucik na początku jest zazwyczaj cieniutki, o średniej sile nacisku. Niestety, nadal będzie bolało i nadal będziemy „jechać” na jogurtach i papkach dla dzieci.

Oprócz tego, że jedzenie będzie sprawiało nam ból, dochodzi też kwestia otarć dziąseł o aparat. Troszkę czasu musi minąć zanim szczęka przyzwyczai się do obcego ciała;) Z pomocą przyjdzie wosk, który dostaniecie od ortodonty- obklejamy nim te miejsca aparatu, które nas obcierają.




Mojej szczęce przyzwyczajenie się do aparatu zajęło około 3-4tygodni. Oczywiście stopniowo wprowadzałam pokarmy stałe-  np. kromka chleba pokrojona w „żołnierzyki” :)

Nie muszę mówić, że po każdym posiłku konieczne jest umycie zębów. No chyba, że chcecie chodzić z obklejonym od resztek jedzenia aparatem:p (najbardziej przyklejają się serki topione i pasztety:D)

Wybór aparatu kosmetycznego, niesie za sobą pewne ograniczenia. Ja pożegnałam się na czas jego noszenia z czerwonym winem, buraczkami, barszczem i zupkami chińskimi, a także unikałam ciemnej czekolady. Dlaczego? Barwią one aparat oraz gumki (te drugie po zjedzeniu zupki chińskiej zrobiły się intensywnie żóte:D). O ile gumki to nie taki problem, bo są wymieniane przy każdej wizycie, o tyle niefajnie byłoby chodzić z żółtym aparatem…

Potem zostaje nam już tylko pilnować kolejnych wizyt u ortodonty i cierpieć z powodu każdego naciągnięcia drucika, no i patrzeć jak nasze ząbki powolutku się przesuwają.

Zdarza się, że zamek aparatu się nam odklei (ja miałam takie atrakcje chyba z pięć razy), nie panikujcie, jeśli to możliwe zdejmijcie go (niech nie dynda na druciku) i umówcie się na wizytę. Dlaczego się odklejają? Głównie przez zbyt twarde jedzenie, warto więc uważniej jeść np. orzeszki  ;)

źródło zdjęcia:  www.ortodonta.szczecin.pl




No i na koniec 3 często zadawane pytania :D




Hah na początku i ja trochę się obawiałam, że zrobię krzywdę chłopakowi i go poharatam aparatem :D Jednak żaden z moich ówczesnych partnerów nie narzekał i nie odczuwał żadnego dyskomfortu podczas całowania. Tak więc, spokojnie można się całować:D



Mycie zębów po każdym posiłku (nieważne czy to kanapka czy wafelek) jest na pewno troszkę kłopotliwe. Ja na początku czaiłam się ze szczoteczką w uczelnianej łazience, ale później nie miałam już skrupułów i myłam zęby wszędzie. Warto więc kupić sobie małą szczoteczkę (np. taką dziecięcą, co nie zajmuje dużo miejsca) oraz miniaturkę pasty do zębów i po prostu nosić zawsze ze sobą w torebce :)



Ja górny łuk nosiłam niecałe 2 lata, a dolny 1,5 roku. Po zdjęciu aparatu dostaniemy wkładki, które na początku trzeba będzie nosić w każdej wolnej chwili, a z czasem coraz rzadziej. Dzięki nim ząbki się nam nie rozjadą, a niestety mają do tego tendencję. Tak więc musicie uważać, żeby cała praca nie poszła na marne;)




Tak, więc pomimo bólu, wyrzeczeń (no i kosztów) warto zainwestować w aparat:)


Ja za jeden łuk (ceramiczny) płaciłam 1700 zł - ale było to 4 lata temu, więc ceny pewnie się zmieniły ;)
Każda wizyta to w moim przypadku na początku był wydatek 50 zł (gdy miałam założony jeden łuk), a potem 70-80 zł (po założeniu dolnego łuku).


Jeśli macie jakieś pytania, piszcie :)

A może same nosiłyście lub nosicie aparat?

Co było dla Was najbardziej kłopotliwe podczas jego noszenia? :)

Koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami!








35 komentarzy:

  1. Aparat to był mój najlepszy przyjaciel, gdy musiałam go zdejmować było mi po prostu smutno :( przyzwyczaiłam się. Jeśli chodzi o ból, chyba miałam szczęście, ponieważ niewiele mnie bolało. Najwięcej chyba po założeniu separatorów. Później max 2 dni. Teraz się tylko śmieje, że mam uśmiech za 5000 zł, po zliczeniu wszystkich kosztów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie króciutko Cię bolało :) Do aparatu też się przyzwyczaiłam i dziwnie się czułam po jego zdjęciu:p

      Usuń
  2. Na szczęście nie potrzebuję aparatu, jestem mało odporna na ból :)

    OdpowiedzUsuń
  3. też nosiłam aparat, u mnie obyło się bez wyrywania ząbków i bez większego bólu, tzn. bolało przy "podkręcaniu" ale u mnie był to ból do zniesienia, też żałuję, że nie zdecydowałam się na niego wcześniej, ale lepiej późno niż wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh . ;/ coraz częściej myślę żeby aparat założyć, bo moim ząbkom do prostych daleko .. Boję się trochę bólu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma czego się bać - ból jest do zniesienia (oo..i schudnąć można:P) :)

      Usuń
    2. Oj chudnąć to lepiej żeby nie chudła .. i tak za mało ważę -,-

      Usuń
  5. Dwa lata w moim przypadku minęły bardzo szybko i nie żałuję, pomimo wyrzeczeń i kupy kasy wydanej;/ Teraz cieszę się pięknym uśmiechem i polecam każdemu, nie ma to jak mieć "hollywodzki uśmiech" :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Noszę aparat od 14 (góra) i 6 (dół) miesięcy. Ja np. nie miałam nawet separatorów ani nie mam pierścieni :D chyba powinnam się cieszyć! Po założeniu aparatu nie mogłam jakoś przemóc się i gryźć przednimi zębami! Mam tak do teraz - zawsze twardsze np. batoniki gryzę 'bokiem' :) ogólnie fajna sprawa, ale czekam, aż się go pozbędę :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym gryzieniem miałam tak samo :D Hah pamiętam jak po zdjęciu aparatu bałam się jabłko ugryźć :D

      Usuń
  7. Powoli oswajam się z myślą, że w końcu będę musiała założyć aparat... Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja będę miała założony aparat, ale muszę poczekać aż wyrosną mi ósemki, bo będę musiała je wyrwać :( Wstyd, 21 lat i bez ósemek:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie taki wstyd;) Ja musiałam mieć wyrywane te czwórki właśnie po to, żeby ósemki miały miejsce na wyrośnięcie. Z braku miejsca pchały się poziomo i wypychały inne ząbki ;)

      Usuń
    2. Zazdroszczę, wolałabym rwać czwórki. Muszę czekać aż chociaż troszkę się pokażą i na wyrwanie:(

      Usuń
    3. Spoko, ja mam 24 lata i pół jednej ósemki, która w sumie troszkę wyrosła tylko dlatego, że wyrwali mi szóstkę przez torbiel na żuchwie :D.

      Usuń
  9. Miałam wątpliwą przyjemność przez błędy w leczeniu nosić oba aparaty (kosmetyczny jak i metalowy), więc w kwestii uzupełnienia wpisu mogę je porównać. ^^
    Zamki przezroczyste są większe i przez to częściej mnie uwierały (z czasem można się do tego przyzwyczaić), spotkałam się też z opinią ortodonty, że samo leczenie często trwa dłużej (kwestia nacisku itp.), a same zamki częściej niż metalowe odklejają się, bądź niszczą (przez 2 lata noszenia aparatu kosmetycznego akurat mnie ani razu to nie spotkało, ale prawdopodobieństwo większe). Największą zaletą aparatu jest to, że go nie widać, dlatego jest rewelacyjny dla osób nieśmiały. Trzeba też bardzo uważać z jedzeniem. Mnie osobiście zafarbował barszcz czerwony, a także sos czosnkowy. :D Często u ortodonty można gumki wymienić na nowe w takiej sytuacji, ale część liczy sobie jako oddzielną wizytę, inni tylko kilka złotych za gumki, a część robi to całkowicie za darmo.

    Co do nakładek, spotkałam się też z obowiążkiem noszenia tradyjynego "wyjmowanego aparatu" (wtedy dochodzi koszt jego zrobienia, jakieś 300-500 złotych).Najpierw jak najdłużej, później tylko na noc, a na koniec w ogóle - to zależy również od indywidualnych uwarunkowań, jedni ponoszą półroku i będzie ok, inni wcale, ale trzeba się też liczyć z możliwośćia, że do końca życia będziemy musieli nosić takie nakładki - ortodontka powiedziała mi jednak, że to zdarza się rzadko w wyjątkowych skomplikowanych wypadkach. Mimo to, warto pytać, bo czasami ortodonta "zapomni" nam o tym powiedzieć.
    Zamiast nakładek można też wybrać aparat klejony do zębów po wewnętrznej stronie (taki zwykły drucik)- osobiście nie polecam, nadal nie można gryżć, często samoczynnie się odkleja, a często pojawiają się problemy z higieną - nie zawsze umyjemy zęby tak dokładnie po wewnętrznej stronie albo jedzenie po prostu dostanie się w jakąś szczelinę i pozbycie się go łatwe nie jest.

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz:))

      Jeśli chodzi o nakładki, to mam ją tylko na górne ząbki - na dolne mam właśnie wyjmowany aparat. Pomimo, że od zdjęcia aparatu minęły już 2 lata, to nadal je od czasu do czasu zakładam (raz w tygodniu).
      Drucika mi ortodontka nawet nie zaproponowała ;)

      Usuń
  10. Dla mnie najgorsze były separatory, myślałam, że mi szczęka eksploduje:( Ale potem było ok, to wcale jakoś nie boli specjalnie, nie wiem czemu ludzie się boją bólu, przecież to przechodzi! Za swój dałam 5000, bo był jakiś specjalny: metalowy, nie żaden wypasiony kosmetyczny, żeby go nie było widać, bo nie zależało mi na tym. Te wkładki retencyjne noszę do dzisiaj na noc, bo co 3 dni czuję, że ciężko go włożyć jak z nim nie śpię.
    Co do innych niedogodności jak przy całowaniu itp, to w pewnych innych sytuacjach trzeba by uważać, ale tak, to spoko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że separatory były najgorsze.

      Na szczęście, potem tak jak mówisz - ból przechodzi, także warto troszkę pocierpieć:D

      Kiedy miałaś zdjęty aparat?:)

      Usuń
  11. Podobnie jak ty nosiłam aparat stały - ale metalowy.
    Cała historia podobna do wszystkich, z tym ze chciałabym zwrócić uwagę na to "co potem".
    Ja miałam założony "aparat klejony od wewnątrz" tzw. retainer. Moim zdaniem jest to najlepsze rozwiązanie. Jest to taka mocno zwinięta sprężynka przypominająca właśnie drucik.
    Przyklejona zaraz po zdjęciu aparatu zapobiega ponownemu skrzywieniu zębów - w jego przypadku wizyty kontrolne nie są już aż tak częste, raz do roku lub jak się odklei - mi osobiście 3 razy może się zdarzyło. Higiena wg mnie z jego obecnością nie jest utrudniona, jedynie gorzej używa się nici dentystycznej ;)
    Znam kilka osób, których leczenie poszło na marne przez inne rozwiązania "po"- pewnie zależy to od systematyczności.
    Wg mnie warto więc zainwestować, mieć spokój i cieszyć się ładnym uśmiechem :)

    A.0.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to właśnie chodzi głownie o systematyczność. Niektóre osoby po zdjęciu aparatu myślą, że proces leczenia został już zakończony i zapominają o noszeniu wkładek. Dla takich zapominalskich wewnętrzny drucik to faktycznie lepsze rozwiązanie :)

      Usuń
  12. I ja byłam aparatką! Zaczęłam nosić w wieku 15 lat, dolny łuk miałam ściągnięty w wieku 17 lat. Nadal noszę metalowy łuk zabezpieczający na dolne ząbki, ponieważ są bardzo niestabilne i szybko "wykręcają się" ponownie. Nie żałuję, absolutnie. Aczkolwiek mam regularne problemy z zębami, na których założone były "obręcze". Jeśli miałabym możliwość ponownego wyboru ortodonty, na pewno wybrałabym inną osobę. Niestety, średnio o mnie zadbał, mam wrażenie, że aparat był ściągnięty niezbyt dokładnie - pozostawiono mi resztki kleju na zębach, ściągała mi je później moja dentystka. :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zaczęłam nosić aparat ortodontyczny mając dziewięć lat. Oczywiście wtedy stałe aparaty nie były tak popularne jak dziś i męczyłam się bite sześć lat z wyciąganym. Miałam ich chyba ze trzy, bo to były różne etapy noszenia tych wkładek... Ale teraz przynajmniej mam ładne zęby i uśmiech :).

    OdpowiedzUsuń
  14. ohh aparat nosiłam przez 4 lata góra i dół. Przez ten okres miałam usunięte 2 zęby i miałam 3 zabiegi chirurgiczne, wykrwawiłam sie chyba za wszystkie czasy :D, ale cóż zrobić, jak mi powiedział Pan chirurg kiedy przyszlam na zabieg " Żeby być piękną, trzeba cierpieć". No cóż wycierpiałam sie chyba za całą rodzinkę. Po każdej wizycie ból był najzwyczajniej w swiecie nie do zniesienia, ciągle chodziłam z lodem przyłożonym do szczęki, o jakim kilwiek jedzeniu nie było mowy, piłam tylko i wyłącznie nekatry i to takie mega zmrożone. Jak już minął ból, jadłam dosłownie wszystko, czego jeść nie powinnam :D. Najgorszą przygodą z aparatem przeżyłam na klatce schodowej w swoim bloku jak próbowałam otworzyć stare okno :D tak się siłowałam, że aż ręka mi odskoczyła i przywaliłam sobie w twarz jednoczesnie przecinając aparatek całą jame ustną w wszelkich mozliwych miejscach :D, Natomiast najpiękniejszą chwilą była chwila kiedy językiem przejechałam po zębach zaraz po ściągnięciu uparatu :D. Po tym również nosiłam taki wkładany, nosiłam 3 lata zakładając go na noc, później co 2 dzień, co tydzien aż w końcu przestałam i zęby mi lekko powychodziły poza łuk, okazało sie że miałam za mocno ściśnięty łuk u góry i teraz sie znowu martwię czy nie będe musiała ponownie przeżywać tej katorgi ;/

    Ufff ale epopeja mi wyszła :D Całą historię życiową tu zawarłam :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi się spodobał post:)


    Ja mam nadzieję w październiku się zadrutuję, jak sobie pomyślę o kosztach to głowa puchnie...
    Mam nadzieję, że też będę miała ładny uśmiech:)

    OdpowiedzUsuń
  16. dla nie ktorych napewno przydatny poscik ja nie musze nosic na szczescie chyba gdybym musiala to bym sie ciut bala :) hehe

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie teraz ciekawi co z twoimi "czworkami" masz mini protezki?
    PS. sama myśle o aparacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam żadnych protez;) Po prostu nie mam czwórek:D Wszystkie zęby przesunęły się do przodu
      "zapełniając" lukę po czwórkach, no i dzięki temu zrobiło się miejsce na ósemki, którego wcześniej nie miałam;)

      Usuń
  18. Ja teraz płaciłam za metalowy 1600 zł za łuk, a za wizyte 120-150 zł. Aparat noszę dopiero pół roku, a planowany okres leczenia to ok 3 lata. Mam jeszcze aparat na podniebieniu i prawdopodobnie będę miała montowany jeszcze jeden łuk wychylający, bo moje zęby są wyjątkowo oporne. Co najlepsze nie miałam w cale krzywych zębów. Miałam wąskie łuki i dolne i górne łuki na siebie nachodzą. I są lekko po skosie. Zawsze jak mówię komuś, że mam aparat to słyszę: "No co Ty! Przecież masz ładne zęby" :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja aparacik będę miała zakładany w listopadzie, czyli za trochę ponad miesiąc, jednak coraz bardziej nie chcę, ponieważ lubię sobie po szkole iść na kebaba itp, a jak mam na samych papkach być to ja dziękuję ;(

    OdpowiedzUsuń
  20. od 3dni mam separatory, ledwo wytrzymuje ten ból - a o jedzeniu nie ma mowy :')

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam mieć zakładany stały aparat w gabinecie http://ortodoncyjnie.pl ostatecznie jednak zrezygnowałam i wybrałam nakładki prostujące. Teraz zaczynam żałować oglądając efekty po stałym aparacie a nakładkach które mam na zębach..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP