16.5.12

Skóra muśnięta słońcem?

Hej :)

Lato coraz bliżej, słońce coraz mocniej grzeje, na nosie pojawiają się pierwsze piegi, ale zanim skóra nabierze zdrowego, lekko opalonego kolorytu trochę minie. Co zrobić w okresie przejściowym? Można oczywiście pójść na solarium, jednak ja fanką takiego opalania nie jestem i wybieram zdrowsze dla skóry metody :) 

Kremy samoopalające świetnie sprawdzą się też dla osób, które promieni słonecznych unikają również latem :)

No, ale... niestety wybór dobrego samoopalacza do twarzy nie jest sprawą łatwą, powiedziałabym nawet, że to zadanie dość ryzykowne ;) Bo, chyba żadna z Was nie chciałaby zamiast efektu skóry muśniętej słońcem, otrzymać nierównomierny, pomarańczowy kolorek ;p

W przypadku kremu Eris z serii Spa resort nam to nie grozi. Przedstawiam Wam subtropikalny krem opalający:


Co mówi producent?

Poczuj słońce i ciepło rozgrzanych skał włoskiej wyspy Zatoki Neapolitańskiej. Rozkoszuj się subtelną, złocistą i pełną blasku opalenizną bez plam, czy smug, i bez konieczności eksponowania skóry na działanie promieni UV. Niewielka dawka aktywnych składników brązujących zamkniętych w zaawansowanych technologicznie, innowacyjnych mikrosferach umożliwia kontrolę nad stopniem intensywności i równomiernością opalenizny w miarę stosowania serum. Dzięki zawartości witaminy E i peptydów, krem zapewnia również intensywne nawilżenie i jedwabistą gładkość skóry. Codzienna aplikacja kremu powoduje stopniowe nadawanie skórze słonecznego kolorytu. Naturalny, subtelny odcień brązu można osiągnąć po 3-4 aplikacjach. Następnie, jako kontynuacja, proponujemy stosowanie kremu 2-3 razy w tygodniu dla utrzymania efektu opalenizny.




Krem znajduje się w eleganckim, estetycznym słoiczku. Co ważne- kosmetyk posiada przyjemny, delikatny zapach- typowa, niezbyt miła samoopalaczowa woń jest praktycznie niewyczuwalna.


Krem oprócz właściwości opalających, jest również dobrym nawilżaczem :)




Jak go używać?

Niewielką ilość kremu nanosimy na wcześniej oczyszczoną skórę (najlepiej wcześniej zrobić peeling twarzy), równomiernie rozsmarowujemy, omijając okolice oczu, brwi i nasady włosów. 




Optymalny efekt opalenia uzyskujemy stopniowo, poprzez nakładanie kremu codziennie przez około 4 dni. 

Skóra przyjmuje zdrowy, lekko brązowy odcień, który nie ma nic wspólnego z niechcianą pomarańczką ;) 

No i nie tworzy plam! :)

Ja jestem bardzo zadowolona z efektów, jest to pierwszy krem, który nadaje ładny odcień skórze, nie tworzy plam i do tego ładnie pachnie :)




Jedynym minusem kremu jest jego cena- za opakowanie 50 ml, zapłacimy około 100 zł. 


Używacie kremów samoopalających? :)

 Może macie swoje sprawdzone samoopalacze?




9 komentarzy:

  1. Auć, drogo trochę. To już wolę chyba wystawiać twarz na słońce od czasu do czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta firma ma bardo fajne produkty. Mam kilka i jestem bardo zadowolona.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. moja skóra należy do niewrażliwych na słońce - nawet w tropikach pozostaje mlecznobiała ; d

    swoją drogą - zapraszam na zabawę "podaj dale" - szczegóły pod najnowszym wpisem na "pachnącym świecie alapadmy".

    OdpowiedzUsuń
  4. Również posiadam ten krem i także go sobie chwalę ;) no ale właśnie... cena dosyć spora, nie oszukujmy się

    OdpowiedzUsuń
  5. gdzie ta opalenizna, bo nie widać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam niestety na tyle dobrego aparatu zeby uwiecznic efekt jaki mozna uzyskac dzieki kremowi;) musisz uwierzyc mi na slowo;))

      Usuń
  6. szkoda, że jest taki drogi :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP