26.12.11

czerwony czy niebieski?:)

Jak tam mijają Wam Święta?:) Prezenty (te otrzymane i te podarowane;) trafione?:) 
 
Ja, choć uwielbiam Święta- zwłaszcza za to, że mogę spędzić więcej czasu z rodziną (a u mnie na spotkaniach rodzinnych jest zawsze wesoło! I zawsze kończy się na tym, że płaczę ze śmiechu:D), to jednak jeśli chodzi o jedzenie, to już wymiękam;)

W przerwie między jednym ciastem a drugim, przyszłam do Was z recenzją dwóch peelingów do ciała;) Oba pochodzą od Lirene- jeden z serii 'głębokie nawilżanie', a drugi z serii 'intensywna regeneracja'.

Jak myślicie który okazał się lepszy? :)


Co mówi producent?

Przeznaczony jest dla skóry suchej i szorstkiej, która potrzebuje pobudzenia i regeneracji. Peeling aktywnie myje i oczyszcza skórę, a także odżywia przywracając jej naturalną nutri-równowagę. Grube ziarna peelingu skutecznie, ale delikatnie złuszczają obumarłe komórki naskórka. Już po pierwszym użyciu peelingu skóra staje się aksamitnie gładka i miękka. Peeling zapewnia odświeżenie skóry i poprawia jej koloryt. Mikrocząsteczki składników aktywnych odbudowują uszkodzone włókna kolagenowe i stymulują ich dalszą produkcję.


Drobinki są faktycznie całkiem duże i co ważniejsze jest ich naprawdę sporo. Zapach peelingu jest troszkę sztuczny, ale z czasem się do niego przyzwyczaiłam i przestał mi przeszkadzać;) Kosmetyk bardzo dobrze rozprowadza się na skórze- bez problemu wykonamy nim peelingujący masaż pod prysznicem.


Peeling, chociaż przeznaczony jest do skóry suchej i szorstkiej, moim zdaniem nada się również do skóry mniej przesuszonej- zwłaszcza jeśli jesteście fankami troszkę mocniejszych peelingów.  

Przy systematycznym stosowaniu (i w połączeniu z dobrym balsamem do ciała), nasza skóra staje się miękka i gładka- szorstkość znika bezpowrotnie:)

Peeling kosztuje około 13 zł (200 ml).

Co mówi producent?
 
Przeznaczony jest dla skóry suchej i normalnej, która potrzebuje odświeżenia i nawilżenia. Peeling aktywnie myje skórę, a także nawilża, przywracając jej naturalną hydro-równowagę. Drobne ziarna delikatnie, ale skutecznie złuszczają obumarłe komórki naskórka. Skóra staje się aksamitnie gładka oraz na nowo odzyskuje jędrność i elastyczność i zdrowy koloryt. Zawartość składnika silnie nawilżającego skórę – Moist 24 – wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry i ogranicza utratę wody z naskórka.


Zapach tego peelingu o wiele bardziej do mnie przemawia- jest świeży i orzeźwiający:) Drobinki są małe, ale jest ich dużo, podobnie jak w przypadku peelingu gruboziarnistego, kosmetyk bez problemów rozprowadza się na skórze. 

 
Skóra po użyciu peelingu jest bardziej gładka, jednak dla mnie formuła drobnoziarnista jest troszkę zbyt delikatna- zdecydowanie bardziej wolę mocniej ścierające peelingi. Dlatego też gdybym miała określić, który peeling jest lepszy- postawiłabym na ten z serii intensywna regeneracja (pomimo średnio udanego zapachu). Jeśli jednak Wy wolicie kosmetyki delikatniejsze, to polecam wypróbować najpierw wersję drobnoziarnistą:)

Koszt peelingu to również około 13 zł (200 ml)

 A Wy wolicie peelingi delikatne, czy mocno ścierające?:) A może posiadacie któryś z tych?

16 komentarzy:

  1. nie miałam ani jednego ani drugiego ; ) preferuję takie zrób sobie sam w swojej łazience, ale od czasu do czasu kupuję w sklepie z racji tego, że czasem po prostu nie potrafię się powstrzymać ; D
    a jaki peeling do ciała to TYLKO mocno ścierający ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Także mam przyjemnośc testowac te peelingi i bardziej do gustu przypadł mi ten z serii intensywnej regeneracji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię i jeden i drugi :) obydwa to niezłe ścieraki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę peelingi mocne więc czerwony :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Do ciała lubię mocne peelingi chociaż nie zawsze :D ale oba wyglądają dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uh, mam nagromadzenie peelingów w domu, a używam przeważnie domowego (na twarz) i mydła oliwkowego z ziarenkami maku, genialne jest do peelingu. Niestety Lirene testuje, a mnie już zdobyły peelingi z Ziai... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. przetestowane i wybieram czerwony :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię takie co ostro ścierają :) Właśnie muszę kupić jakiś!

    OdpowiedzUsuń
  9. widzę, że czerwony zyskał znacznie więcej zwolenników:)

    OdpowiedzUsuń
  10. czerwony stoi u mnie w łazience ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana chciałabym zaprosić Cię do wzięcia udziału w zabawie: http://krainaluster.blogspot.com/2011/12/tag-postanowienia-noworoczne.html
    Pozdrawiam Cię ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  12. peeling z lirene był moim pierwszym peelingiem w życiu, chyba już go nawet nie ma w sprzedaży bo było to ładnych 5-6 lat temu :) teraz nie mam kontaktu z kosmetykami tej formy jeśli chodzi o peelingi. lubię porządne ścieraki, a moim ulubieńcem są algi bielendy - nie znalazłam jeszcze nic lepszego :) robią niezły bałagan w łazience ale czego się nie robi dla gładkiej skóry :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP