11.8.11

Jeszcze więcej rozświetlenia?:)



Witajcie:)

Od Ava laboratorium otrzymałam ostatnio kolejną przesyłkę z kosmetykami do przetestowania. Jednym z produktów, który dostałam, był krem opalizujący na wieczór. Czas na recenzję:)

 "Kosmetyk opracowany został na bazie kremu karotenowego z dodatkiem złotych drobinek rozświetlających skórę. Dzięki zawartym substancjom biologicznie czynnym - witaminom z grupy B i beta-karotenowi krem regeneruje i nawilża skórę, przywraca elastyczność i gładkość, poprawia koloryt. Obecność złotych drobinek nadaje skórze świetlisty blask, podnosi atrakcyjność wyglądu. Przeznaczony jest zarówno do twarzy, jak i na odkryte części ciała."



Krem znajduje się w o wiele ładniejszym słoiczku niż krem ogórkowy, który opisywałam Wam kilka postów wcześniej. Ma jednak z owym kremem jedną wspólną cechę. To już trzeci kosmetyk tej marki, który posiada ten sam zapach. Nie ukrywam, że jest to dla mnie trochę dziwne. Zapach jak już pisałam w poprzednich recenzjach jest intensywny i nie każdemu przypadnie do gustu (dla mnie po pewnym czasie robi się męczący). Tym bardziej dziwię się, że firma "wpycha" te same substancje zapachowe do różnych kosmetyków (jeśli komuś zapach się nie spodoba, zapewne nie sięgnie po inne produkty tej marki). 






Wracając do kremu;), posiada on żółty kolor i mnóstwo malutkich drobinek. Nie polecałabym stosować go na całą skórę twarzy (no chyba, że lubicie baaardzo świetlisty efekt). Ja używałam go do ciała (przede wszystkim ramiona, dekolt i ręce) oraz... jako rozświetlacza na kości policzkowe:) Drobinki są na tyle małe, że na szczęście nie uzyskamy tandetnego, brokatowego efektu na skórze (chociaż muszę przyznać, że drobinek jest o wiele więcej niż w typowych rozświetlających balsamach). Nie sugerujcie się też nazwą, że jest to krem na wieczór;) Jak dla mnie, jest w sam raz na ciepły, letni, słoneczny dzień- złocisty pyłek pięknie podkreśla opaleniznę



Właściwości regenerujących nie doświadczyłam, kremik owszem nawilża i wygładza skórę, ale moim zdaniem jest to kosmetyk, który używamy od czasu do czasu i jego głównym zadaniem jest rozświetlenie skóry (a regeneracją niech zajmą się inne produkty pielęgnacyjne;).
Krem w składzie zawiera beta-karoten, którego zadaniem jest poprawa kolorytu. Ja nie zauważyłam zmiany w kolorze mojej skóry, ale zaznaczam, że nie używałam go codziennie.  A zapewne aby efekty były widoczne, należałoby aplikować krem znacznie częściej niż raz na kilka dni;). 
Kosmetyk nie zawiera parabenów i nie był testowany na zwierzętach, co pewnie dla wielu z Was będzie sporym plusem. 

Jeśli lubicie rozświetlające kosmetyki i nie odstrasza Was charakterystyczny zapach tego kremu, myślę, że to fajna alternatywa dla typowych balsamów z drobinkami;)

Niestety nie orientuję się jaka jest cena kremu w drogeriach. W sklepie online Ava laboratorium kosztuje około 16 zł.

Pozdrawiam:)



11 komentarzy:

  1. ja od rozświetlających kosmetyków trzymam się z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna sprawa np. na imprezę, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. strasznie podoba mi się efekt rozświetlonej skóry, tym bardziej, że nie mogę się opalać ani używać samoopalaczy, więc krem na pewno dodałby skórze "życia" :) cena jest zachęcająca, więc chyba spróbuję:) pozdrawiam i zapraszam do siebie, ja dopiero zaczynam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak dużo drobineeek :) podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. szukam właśnie jakiegos :D
    hmm ciekawie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda fajnie :) zastanawia mnie jednak jego aplikacja - np. na kości policzkowe. "Zwykły" krem, podkład i dopiero ten rozświetlacz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Konsystencja i drobinki wyglądają interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Paula: no tak, to już kwestia upodobań:)

    @Viollet: myślę, że na imprezę będzie się świetnie nadawał- w końcu jak napis na opakowaniu mówi- to krem na wieczór;))

    @jakbrzoskwinka: kremy rozświetljące faktycznie dają skórze trochę życia:))Dobierz tylko kosmetyk, który będzie Cię satysfakcjonował pod względem ilości i intensywności mieniących się drobinek:))

    @sia: drobinek jest faktycznie dużo:))

    @opos: ja używałam go na dwa sposoby- w pierwszym wariancie stosowałam go na krem- bazę (nie używałam w ogóle podkładu- to wersja na upalne dni;), lub tak jak mówisz- najpierw krem, potem podkład, a potem on;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojejku drobinki w kremie do twarzy to pomysł zdecydowanie nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP