23.7.11

Sztuczne rzęsy? Czemu nie;)


Jakiś czas temu otrzymałam do przetestowania sztuczne rzęsy od firmy kkcenterhk
Wybrałam model ES A89. 

W czarnym kartoniku znajduje się aż 10 par rzęs (koszt opakowania to 5.68$).









Od razu uprzedzam- to moja pierwsza przygoda ze sztucznymi rzęsami;) Wcześniej trzymałam się od nich z daleka i pewnie nic by się w tej kwestii nie zmieniło, gdyby nie propozycja współpracy właśnie z kkcenterhk. Pomyślałam- co mi szkodzi wreszcie wypróbować takie rzęsy? Sporo czasu też czasu minęło od otrzymania przesyłki, a pierwszymi testami. Powód? Banalny- brak kleju. Do rzęs nie jest dołączony klej, więc wybrałam się do drogerii na poszukiwania. I jakież było moje zdziwienie gdy ani w Rossmanie ani w Naturze samego kleju nie dostałam. Klej dostałam dopiero w Inglocie;)

Rzęsy są elastyczne i bez problemów dopasowują się do kształtu powieki. Trochę je powyginałam, przycięłam i zabrałam się za przyklejanie. Pierwsza próba skończyła się niepowodzeniem (klej był wszędzie, tylko nie tam gdzie trzeba;). Drugie podejście było już zdecydowanie bardziej owocne:) 
Rezultaty na zdjęciach poniżej:


Patrząc od góry, rzęsy nie wyglądają zbyt atrakcyjnie- widać wyraźnie miejsce ich przyklejenia. Pewnie gdybym wybrała zamiast kredki eyeliner, byłoby to mniej rzucające się w oczy:



Rzęsy na oku wyglądają (w miarę) naturalnie. Na tyle naturalnie, że mój tata nie dostrzegł różnicy (chociaż przy jego wątpliwej spostrzegawczości, to akurat mnie nie zdziwiło;).



Przyznam szczerze, że do sztucznych rzęs, nadal nie jestem przekonana. Przede wszystkim nie podoba mi się uczucie "mam coś na oku" - ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia;) 

A wy lubicie nosić sztuczne rzęsy? A może używałyście tych z kkcenterhk? Jakie są wasze opinie? :)

PS. Jak zapewne zauważyłyście, troszkę zmieniłam szatę graficzną. Jak Wam się podoba? (tylko szczerze!!) ;) Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu:)


8 komentarzy:

  1. Nowy nagłówek bardzo mi się podoba :)
    Co do rzęs to fajnie się prezentują, może faktycznie przy eyelinerze góra by się tak nie odznaczała, ale i tak tego bardzo nie widać :) ja jeszcze nigdy nie używałam takiego wynalazku, boję się właśnie uczucia, że mam coś na oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie wyglądają, ale faktycznie lepiej używać eyelinera do maskowania paska.

    Oposie, jeśli masz zamiar kiedyś spróbować ze szcztucznymi rzęsami to zacznij od kępek. Łatwiej się je nakleja i możesz się stopniowo przyzwyczajać do "czegoś na oku".

    OdpowiedzUsuń
  3. @opos- dziękuję:)) Uczucie "mam coś na oku" było strasznie drażniące przez pierwsze godziny- zwłaszcza przy mrużeniu oczu oraz patrzeniu w dół. Z kolejnymi godzinami już powolutku się do tego przyzwyczajałam, jednak i tak po zdjęciu rzęs poczułam sporą ulgę;)

    @Atqa- następnym razem spróbuję z eyelinerem, myślę, że wyjdzie znacznie lepiej. Chociaż szkoda, że w przypadku rzęs trzeba się posiłkować takimi sposobami, bo za eyelinerami akurat ostatnio nie przepadam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. skąd ja to znam - dla mnie praktycznie każde zakupy pt. "wielkie łowy" tak się kończą ;)

    co do rzęs: mi przeszkadzają tylko przez chwilę, potem się przyzwyczajam, problem tylko w tym, że ich aplikacja najlepiej wychodzi mi kiedy akurat nie zamierzam w nich nigdzie wychodzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne te rzęsy ,ale tez czuje, że bym je czuła :P

    darioszka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. ja za kazdym razem eyeliner nakladam czasem nawet po nalozeniu rzes pociagne jeszcze raz zeby wszystko sie razem polaczylo i tym samym efekt jest bardziej naturalny

    OdpowiedzUsuń
  7. zawsze mam problem z doklejeniem sobie rzes!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja noszę okulary i po pierwszej aplikacji dość naturalnych rzęs haczyły mi one o szkła... a to jest jeszcze gorsze od uczucia "czegoś na oku" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP