16.7.11

Sweet fruits& Wow!- czyli kolejna recenzja Bell



Coś czuję, że zamęczę Was na dobre recenzjami w najbliższym czasie;)

Paczka od Bell przyszła już jakiś czas temu- do tej pory zrecenzowałam dla Was błyszczyk Milky Shake oraz puder brązujący. Dziś opowiem wam o pomadce pielęgnacyjnej i błyszczyku Wow!

No to na pierwszy ogień- pomadka z serii Lip care sweet fruits:

Pielęgnacyjne pomadki Bell chronią usta przed wiatrem i mrozem, działają kojąco na spierzchnięte i popękane usta, przynoszą natychmiastową ulgę. Starannie dobrana mieszanka olejków i wosków pozostawia na ustach lekki, kremowy film ochronny, doskonale nawilża naskórek ust, chroni przed ponowną utratą wilgoci. Pomadki zawierają filtr UVB.

Mrozu na szczęście już nie ma, więc nie powiem wam jak sprawuje  się pomadka w aurze zimowej. Jednak, usta wymagają pielęgnacji o każdej porze roku, również latem, gdy są narażone na intensywne promieniowanie słoneczne.

Pomadka znajduje się w standardowym, wysuwanym opakowaniu. Pachnie bardzo przyjemnie- nie bez powodu nazywa się Sweet Fruits- zapach ma właśnie owocowy:)



Efekty? Pomadka bardzo dobrze nawilża, faktycznie pozostawiając lekki, ochronny film na ustach. Nie oczekujmy jednak cudów- jeśli mamy bardzo wysuszone usta, to  po zniknięciu pomadki, dość szybko powraca nieprzyjemne uczucie suchości.
Przed testowaniem tej pomadki, używałam oliwkowej Nivea i powiem Wam, że w działaniu nie zauważyłam żadnej różnicy. Różni się natomiast konsystencją- pomadka Bell jest bardziej miękka i wazelinowa (ja osobiście wolę twardsze i bardziej kremowe pomadki, no ale to już kwestia własnych upodobań;).

Pomadki Bell kosztują około 7 zł.






Błyszczyk żelowy Wow! posiada 5 wariantów kolorystycznych. Ja posiadam odcień nr 1, który kolorem przypomina mi czereśnie;)

Błyszczyki posiadają owocowe zapachy i lekką konsystencję. Zawierają filtr UVB.

foto: www.bell.com.pl


Sądząc po opisie błyszczyków na stronie producenta ( Odjazdowe kolorki sprawią, że zakochasz się w nich bez pamięci. Zostań królową pocałunków, postaw na Wow!), błyszczyki są przeznaczone raczej dla młodszych dziewczyn- ja już chyba jestem za stara, aby zostać królową pocałunków;);)

Odjazdowe kolorki? Może i faktycznie są- ale niestety tylko w opakowaniu. Na ustach kolor ginie i jest prawie niewidoczny.

Niewątpliwym plusem błyszczyka jest natomiast to, że posiada on wyjątkowo lekką (jak na błyszczyk) konsystencję, dzięki czemu się nie klei. Oprócz tego posiada bardzo przyjemny, owocowy zapach.




Na ustach daje delikatny szklisty efekt. Nie zawiera drobinek i nie wysusza ust. Może pamiętacie- przy recenzji błyszczyka Sally Hansen użyłam go do uzyskania efektu tafli wody (jeśli nie pamiętacie to klik :))

Podsumowując- zakochana w nim na pewno nie jestem (moje serce podbił Bell Milky Shake i póki co się z nim nie rozstaję), królową pocałunków też nie zostanę. Jednak, mimo to myślę, że błyszczyk jest naprawdę przyzwoitym produktem. Zwłaszcza jeśli zależy Wam na delikatnym podkreśleniu ust, nie powinnyście być zawiedzione.

Błyszczyki Wow! kosztują około 12 zł (5,5 g)

7 komentarzy:

  1. Posiadam odcień 3 tego błyszczyka i bardzo przypadł mi do gustu :) Mój pachnie malinową mambą :) Czytając jego opis na stronie producenta nieźle się uśmiałam, szczególnie przy tych odjazdowych kolorkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. królowa jest tylko jedna:D he he
    a swoją droga błyszczyki i pomadką bardzo mnie kuszą:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! Otrzymałaś nominację w One Lovly Blog Awords! Więcej informacji na: www.yasminella.yasminella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też całkiem lubię ten błyszczyk - przyjemny produkt.

    OdpowiedzUsuń
  5. @kosodrzewina- oj tak opis troszkę śmieszny;)

    @Atina- haha:D

    @Yasminella- dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochote na ten blyszczyk, kolejna recenzja ktora kusi:)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP