27.7.11

Antycellulitowy program z Lirene



Czy są wśród nas szczęściary, które nie borykają się z problemem cellulitu? Tak? Szczerze Wam zazdroszczę. Ja niestety do tych szczęściar nie należę, cellulit pojawił się u mnie już jakiś czas temu. Czasami się z godzę z myślą, że po prostu tam jest, a czasami mam ochotę z nim walczyć. Dlatego też z ciekawością sięgnęłam po kosmetyki antycellulitowe Lirene. Do przestestowania otrzymałam intensywne serum oraz peeling- masaż myjący. 

foto: www.lirene.pl

Produkty te wchodzą w skład serii body anticellulite program, w której znajdziemy również: intensywne serum drenujące uda i pośladki,  krem modelujący brzuch i talię, żel- krem modelujący na dzień, żel pod prysznic, oraz balsam antycellulitowy.

Intensywne serum przeznaczone jest do stosowania na noc. Zawiera komplesk SlimShape, który skutecznie walczy z cellulitem oraz nierównościami skóry, pomagając udoskonalić kształt ciała, alantoinę, która wykazuje działanie łagodzące, glicerynę (nawilża głębsze warstwy naskórka), masło kakaowe i masło shea (odnawiają lipidowy płaszcz ochronny), witaminę E (regeneruje skórę), Glucam (dba o optymalne nawilżenie skóry).



Cała seria ma pomarańczowy zapach i charakteryzuje się pomarańczową gamą kolorystyczną. Serum używałam codziennie przez niecałe 3 tygodnie, w tym czasie zużyłam całą tubkę kosmetyku (200 ml)
Do kosmetyków antycellulitowych jestem nastawiona dość sceptycznie. Moim zdaniem takie produkty  mogą być tylko jednym z narzędzi w walce z Mr C. ;) 



Po trzech tygodniach nie zauważyłam zmniejszenia widoczności cellulitu- jaki był taki jest, niestety. Być może aby zobaczyć efekty, serum należałoby stosować dłużej. 
 Nie powiem, że kosmetyk nie robi nic. Skóra faktycznie jest nawilżona i przyjemniejsza w dotyku. Jednak skoro serum posiada nazwę antycellulitowe, spodziewałam się po nim trochę więcej. 

Serum możecie kupić w drogeriach oraz sklepie Lirene - koszt około 16 zł


Drugim produktem, który otrzymałam jest peeling myjący

Innowacyjna formuła oparta na kompleksie kondycjonującym skórę oraz gruboziarnistych drobinkach złuszczająco-wygładzających usuwa obumarłe komórki naskórka, oczyszcza pory, wygładza i zmiękcza skórę. Masaż przy pomocy peelingu pobudza ukrwienie skóry, poprawiając jej jędrność i elastyczność.



Moją uwagę zwróciła naklejka na peelingu, mówiąca, że jest to wizażowe KWC. Z ciekawością więc zabrałam się za testowania, czy może peeling okaże się również i moim kosmetykiem wszech czasów. 

Peeling posiada dość spore drobinki oraz przyjemnie orzeźwiający pomarańczowy zapach. Dzięki sporym ziarenkom, dobrze ściera naskórek. W połączeniu z masażem (i używaniem pod prysznicem na zmianę ciepłej i zimnej wody), faktycznie widać rezultaty. Skóra jest wyraźnie wygładzona i ujędrniona. Świetnie przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. 



Pamiętajcie jednak- sam peeling wiele nie zdziała, potrzebny do tego jest również wasz wysiłek, czyli w tym przypadku intensywny masaż partii "zaatakowanych cellulitem". Samo "mizianie" peelingiem nie przyniesie Wam pożądanych efektów ;). 

Peeling znajdziecie w drogeriach oraz sklepie Lirene- koszt około 13 zł.

A może Wy miałyście okazję wypróbować jakiś kosmetyk z antycellulitowej serii Lirene? Jak się u Was sprawdziły? Piszcie:)

14 komentarzy:

  1. No skoro peeling działa + ma pomarańczowy zapach to kończę czym prędzej mój peeling z Hean iii lecę po ten:) Szkoda, że serum się nie sprawdziło, miałam nadzieję, że znalazłam kandydata na zastępce Eveline:C

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam te dwa produkty parę lat temu i rzeczywiście był fajne :) Do peelingu z chęcią powrócę, a co do serum to wolę jednak Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ten peeling za jego właściwości nigdy kremu nie miałam.Posiadałam sama cellulit i mi pomogło oczyszczanie organizmu i w dużym stopniu znikł.Za peeling w Naturze zapłaciłam 24 zł.I teraz wiem że przepłaciłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja szczerze mówić wielkiego cellulitu u siebie nie widzę z czego jestem mega zadowolona :) A ten z tym moim walczę nie tylko kremami ale też masażerami itp :) efekt niezły :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Również mam problem z pomarańczową skórką. Jest to okropne, ale pomogłam sobie takim jakby masażerem oraz balsamem ujędrniająco-wyszczuplającym. Wyeliminowałam sól i zaczęłam dużo jeździć na rowerze i problem jest coraz mniejszy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja próbowałam z Eveline i się sprawdzały świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. hej ;) świetny blog, zapraszam także do siebie : maaania.blogspot.com/ ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. TAG : The Make Up Blogger
    Zostałaś nominowana u mnie na blogu
    Maggie-lamode.blogspot.com
    Pozdrawiam :):)

    OdpowiedzUsuń
  9. oj taka seria kosmetyków mi sie marzy ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja niestety do szczęśliwców bez cellulitowych nie należę :) Ale teraz dzielnie z nim walczę i widzę efekty, czyli nie widzę cellulitu dopóki nie ścisnę ud :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś otagowana!
    http://lajfstyle.blogspot.com/2011/07/dziekuje-za-wyroznienie-make-up-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałaś otagowana

    http://kosmetyczny-kuferek-burn.blogspot.com/2011/07/tag-makeup-blogger-award-i-trzy.html

    OdpowiedzUsuń
  13. @brun-it-up, lajfstyle: dziękuję:)

    @Sylvia: a w jaki sposób zwalczasz cellulit?:)

    @maggie: dzięki:)

    @mariaa: dziękuję za miłe słowa:)

    @kobiecewariacje: Eveline też testowałam, recenzja już wkrótce;))

    @meryx965: oj tak zmiana trybu życia może przynieść sporo korzyści w walce z cellulitem!

    @cookie: zazdroszczę;))

    @Carolajna: uuu, to kurcze faktycznie sporo przepłaciłaś:(


    @obojetniejaka: to jak już kupisz to daj znać jak się u Ciebie sprawuje!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie jestem miłośniczką kosmetyków Lirene i ta seria jest przeze mnie już od dłuższego czasu omijana :) podtrzymują swój zakaz zbliżania. wolę już chyba Eveline.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP