23.2.11

Projekt denko Bath Ceremony

Tak jak obiecałam, kontynuując projekt dno (lub jak wolicie denko;)- dziś recenzja kosmetyków  Aldo Vandini-the body&hair company z serii Bath Ceremony.

Kosmetyki te dostałam kiedyś w prezencie od znajomych z Niemiec. W skład zestawu wchodził balsam do ciała, olejek pod prysznic i kremowy żel pod prysznic.

Balsamu została mi już dosłownie odrobina, której zużyć nie mogę, bo ciągle kupuję kolejne, nowe balsamy.



Jest to balsam kardamonowo-miodowy. Opakowanie zawiera 200ml produktu i jest naprawdę ładnie wykonane. Zapach nie jest nachalny, jednak ani kardamonu, ani miodu w nim nie czuję. W sumie ciężko określić czym pachnie- ale jest to bardziej zapach na zimowe dni, o raczej korzennej nucie.

Opis na opakowaniu jest bardzo zachęcający- "... you combine beauty with pleasure and love to relax. Immerse yourself in the wonderful wellness world of bath ceremony...". Kojarzy mi się to bardziej z zabiegami SPA niż z balsamem do ciała;) Ja w każdym razie jak w SPA się po nim nie czułam, ot zwykły pachnący balsam.

 Balsam w swoim składzie zawiera olej z orzechów makadamii, masło kakaowe, miód, witaminy i kardamon (+ 5 różnych parabenów). Zadaniem kosmetyku jest nawilżenie wysuszonej skóry, oraz poprawienie jej wyglądu, a także zwiększenie jej napięcia i sprężystości. No cóż, czarować nie będę- szału nie ma. Pewnie dlatego też, tak długo się z nim "męczę". Ja na mojej skórze różnicy nie zauważyłam- owszem balsam nawilża, ale nie jest to długo utrzymujący się efekt. Poprawienia wyglądu, napięcia i sprężystości nie doświadczyłam. Podsumowując- sama ponownie nie kupiłabym tego produktu.

 Kolejnym kosmetykiem z serii Bath Ceremony, jest olejek pod prysznic.


Tutaj opakowanie nie jest już tak ładne- jest to zwykła plastikowa buteleczka, o pojemności 200ml.
 Pachnie tak samo jak balsam. Konsystencja przypomina rozrzedzony olejek. W zasadzie nie miałam za bardzo pomysłu jak go stosować. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z olejkiem pod prysznic. W związku z tym dodawałam go po prostu do kąpieli w wannie. Zadaniem olejku, podobnie jak balsamu jest pozostawienie skóry sprężystej, miękkiej i zregenerowanej.
Skóra po bezpośredniej aplikacji staje się faktycznie miękka, ale efekt ten uzyskam używając jakiegokolwiek olejku bądź oliwki do ciała. Zapach nie jest na tyle intensywny, by wypełnić aromatem łazienkę podczas kąpieli. W zasadzie, po dodaniu go do wody, żadnej różnicy nie doświadczyłam (możliwe, że to moja wina, bo jest wyraźnie na opakowaniu napisane, że to olejek pod prysznic).
 Podobnie jak w przypadku balsamu- z własnej woli raczej bym go ponownie nie kupiła.

Mam nadzieję dziś wykończyć balsam, a w na dniach olejek- oby mi się udało, bo chcę się już ich pozbyć z łazienkowych półek;)

A może wy miałyście jakieś milsze doświadczenia z kosmetykami z tej serii?

4 komentarze:

  1. też udało mi się dziś wykończyć jeden balsam ;) wiem co to za radość- więcej miejsca na nowe kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy się nie spotkałam z tym balsamem ani olejkiem do kąpieli. :]

    OdpowiedzUsuń
  3. @Oliwia-Zofia: nic nie straciłaś;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP