25.1.11

farbowaniu mówię nie;)

No tak, sesja żadnego studenta nie ominie. Mi do jej końca został na szczęście tylko jeden egzamin (trzymajcie w piątek kciuki!). Wszystkie pozostałe zdane:) W zasadzie, to w moim przypadku, mam dwie sesje (zachciało się studiować na dwóch kierunkach). Powoli odczuwam już ich skutki- zmęczenie, stres, brak skupienia, a przede wszystkim nieprzespane noce- nie, nie z powodu całonocnej nauki (ja jestem z tych co o 23.00 już śpią, nieważne ile rzeczy nie zrobili), po prostu ze stresu co chwilę się budzę i sprawdzam, która godzina i ile jeszcze snu mi zostało... Jak dobrze, że to już ostatki.

No, ale nie o tym miałam. W ramach akcji odmóżdżanie po dzisiejszym egzaminie, postanowiłam pokazać wam jak przez ostatnie parę lat wyglądały moje włosy. Ot, taki post z przymrużeniem oka.

Wspominałam kiedyś, że moje włosy przeżyły wiele- efektów zniszczenia wam może lepiej nie pokażę, bo naprawdę wyglądały one okropnie (no chyba, że będziecie nalegać...;). Otóż włosy farbowałam wiele, wiele razy- zaczęło się od szamponetek, henny, a skończyło się na trwałej koloryzacji u fryzjera i domowym farbowaniu włosów. Przechodziłam z jednego koloru na drugi. Skutkiem tego, było oprócz niszczenia włosów, bardzo szybkie wypłukiwanie koloru- nieważne czy była to farba kładziona przez fryzjerkę, czy w domowym zaciszu przez mamę. Kolor trzymał się naprawdę krótko- po dwóch- trzech tygodniach farba płowiała.No i co robiła April? Oczywiście pac, następna farba;)

To tylko niektóre z kolorów jakie miałam na głowie. Miałam jeszcze blond pasemka, pasemka platynowe, oraz kolor bliżej nieokreślony, który w słońcu mienił się na fioletowo. Jedno wiem na pewno- nigdy, przenigdy nie pofarbuję się więcej na rudo!




Teraz od ponad roku, powoli wracam do swojego naturalnego brązu, a farby omijam szerokim łukiem.


A wy farbujecie włosy? Popełniłyście jakąś życiowa pomyłkę w tej kwestii?;)


A przy okazji chciałam powiadomić, że powoli zabieram się do zorganizowania....


Tak, więc zapraszam do obserwowania bloga, aby nic was nie ominęło;)

11 komentarzy:

  1. Ja farbuję na kolor zbliżony do "oryginalnego" ;) żeby nadać włosom głębi i nieco je obciążyć - farbowanie autentycznie pomogło mi w walce z puszeniem. Dodam, że farbuję tylko profesjonalnymi, względnie zdrowymi farbami... Nie zamierzam eksperymentować z kolorami, tak mi dobrze :)

    na giveaway czekam z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja na szczęście z eksperymentów już wyrosłam (było się młodym i głupim...;) i jeśli miałabym się pofarbować, to także tylko i wyłącznie na zbliżony do naturalnego- i żadne tam domowe sposoby z dreszczykiem emocji, jaki kolor wyjdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też farbowałam niezliczoną ilość razy... Obecnie też nie mam swojego koloru. No mój mi jakoś nie pasuje. Moja życiowa pomyłka? Czarne włosy-> swoje mam blond... Nie było źle, ale trzeba było dobierać kosmetyki i ubrania, żeby nie wyglądać jak trup.
    PS. Powodzenia na egzaminie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. też kiedyś farbowałam, zaczęło się od farby, która miała się wypłukać, ale po trzech miesiącach dalej w najlepsze siedziala na włosach i odcinała się od odrostów :) potem trochę farbowania na jasny blond i półtora roku schodzenia z koloru. teraz raz na rok robię refleksy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od jakiegoś roku eksperymentuję z kolorami ale zblizonymi do naturalnego ; ) Tak jak u Ciebie- największa pomyłka rudy brąz brr! Teraz mam ciemniejsze od naturalnego, robione Castingiem, dosłownie na dniach wybieram się do fryzjera w celu 'wypłukania' farby- mam naturalnie piękny brąz i żałuję że farbowałam :( .

    OdpowiedzUsuń
  6. O bosh, nic mi nie mow na temat farbowania :( Zrypalam sobie wlosy okrutnie, teraz musze czekac az odrosna - a kolor jest srednio ciekawy :( Historia w wielkim skrocie: Zafarbowalam sie na rudo (u fryzjera), bylo fajnie przez jakis czas, ale szybko mi sie znudzilo, poszlam do fryzjera (niestety do innego, bo bylam poza krajem), zeby przywrocil mi naturalny kolor (blond), a ona najpierw obiecala mi, ze bedzie dobrze, a potem przefarbowala mnie na ciemny braz :o Wygladalam tak tragicznie, ze nastepnego dnia poszlam na poprawke - zdjela mi kolor i zafundowala zolto-pomaranczowe wlosy ... bylo to rok temu ... Od tamtej pory gimnastykuje sie by wrocic do blondu i ochlodzic pomaranczo-zolc ... juz jakos to zaczyna wygladac powoli, ale tesknie za moim naturalnym kolorem ... i zapuszczam ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja podobnie jak Violl, co prawda kładę farbę, ale zawsze u fryzjera i w zasadzie w moim naturalnym odcieniu. Można by pomysleć, że bez sensu, ale ja widzę korzyści, bo włosy mam wygładzone, a przede wszystkim o równomiernym kolorze. Zanim zaczęłam farbować, każdy kosmyk miał inny ton, tak podatne były moje włosy na wpływ światła słonecznego.

    OdpowiedzUsuń
  8. cammie- u mnie z kolei włosy farbowane są bardzo podatne na promieniowanie UV i latem położenie farby mijało się z celem, bo włosy i tak zaraz szybko jaśniały i z brązu robił się złocisty blond (dodam, że było to nawet po użyciu profesjonalnych farb u fryzjera;)

    Urban- tak to jest z fryzjerami... jedno im mówisz, a oni i tak po swojemu. Ja jestem od 2 lat wierna jednej fryzjerce, która nie robi mi niespodzianek na głowie. Z poprzednimi bywało różnie...

    OdpowiedzUsuń
  9. ja swego czasu też porwałam się na dwa kierunki, ale wytrzymałam tylko rok i sobie odpuściłam, bo nie byłam w stanie tego ogarnąć - miałam wydziały w dwóch różnych miastach i ciężko było. strasznie odżyłam psychicznie odkąd zrezygnowałam, więc domyślam się co teraz czujesz. powodzenia w piątek! :)
    a co do farbowania to się nie wypowiem, bo jeszcze nigdy nie farbowałam włosów i chyba dopóki nie osiwieję tego robić nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Paula- no niestety dwa kierunki to sporo wyrzeczeń i dwa razy więcej roboty. Na szczęście za pół roku, jeden już skończę;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej:)
    Ja farbuję od tylu lat, że szkoda gadać. Ale nie mam zniszcznych włosów bo zawsze farbą czarną, a czarny raczej się nie wypłukuje.
    Ale od jakiegoś czasu zapuszczam, żeby w końcu zmienić tą czerń!

    A moja nawiększa pomyłka... żółte (po rozjaśniaczu) pasema na czarnych włosach a potem czerwona farba na to (czyli czerwone pasemka) ehh w nastepny dzień zafarbowałam całe włosy, bo te pasemka były okropne!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

TOP